Info

avatar Ten blog rowerowy jest prowadzony przez causeilovemybike z miasta Zelów. Przejechałem 4396.94 kilometrów, z czego 118.53 w terenie. Moja średnia prędkość to 20.29 km/h
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.

baton rowerowy bikestats.pl

Kontakt


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy causeilovemybike.bikestats.pl

Licznik odwiedzin


Od 16 października mój blog odwiedziło Liczniki odwiedzin osób;)
Dane wyjazdu:
14.50 km 0.00 km teren
00:49 h 17.76 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Zabawnie.

Środa, 6 października 2010 · dodano: 06.10.2010 | Komentarze 0

Umówiłem się na 17 z Przemkiem. Łukaniu mówił, że jedzie na jakaś rehabilitacje, to mu nawet nie pisałem, ale on sam do mnie wysłał wiadomość, pytał czy nie idę się przejechać. No pewnie!

________________________________________________________________________________
Podjechał po mnie, potem pojechaliśmy do ośrodka, coś tam musiał załatwić z tą nieszczęsną rehabilitacją.

________________________________________________________________________________
Wylądowaliśmy na Saskiej;) Łukaniu kupił sobie bułki, kiełbachę i jakiś jogurt, czy coś w ten deseń. Okazało się, że kiełbacha była jakaś surowa w środku, hahah!

________________________________________________________________________________
Przyjechał Przemek, pojechaliśmy z nim na bloki, bo musiał załatwić OC swojemu dziadkowi, jakieś kwity musiał odebrać.

________________________________________________________________________________
Teraz nadeszła kolej na wizytę na działce. Jakaś baba zaczęła się wypytywać do kogo jedziemy i coś tam, odpowiedziałem, że do siebie, a ZOMO już dawno nie ma.

________________________________________________________________________________
Na działce Łukaniu puszczał swoje ulubione VW maniaki, lub coś właśnie takiego. Uśmialiśmy się po pachy, hahaha!

_______________________________________________________________________________
A jak już wyjeżdżaliśmy, to Łukaniu, jak to z resztą on, walnął w słupek i bolał go paluch, a przy rowerze rozwalił sobie błotnik;)

_______________________________________________________________________________
Łukaniu rzuca palenie, bierze jakieś Niccorety albo Niquiutiny, nawet poczęstował dwoma moją mamę:) Ale oczywiście Łukasz lubi eksperymenty i kupił sobie fajkę:) Ale się uśmiałem, bo wypalił może jedną trzecią i wyrzucił ją, bo strasznie źle się poczuł:) Czyli chyba te specyfiki jakoś działają, choćby na psychikę;)

________________________________________________________________________________
A w ogóle to zgubił też telefon, ale znalazł go jakiś koleś, bo akurat dzwoniliśmy i oddał mu go;)

________________________________________________________________________________
Kiedy odprowadzałem Przemasa, spotkałem ojczulka, który wracał z Wawy:) Bla bla bla, popodniecal sie jakie fajne auto w komisie widział, cos tam jeszcze pobredził i pojechał sobie:)

_______________________________________________________________________________
Jedno popołudnie, a tyle "wrażeń";) Łukaniu to jest jednak boss;)


Dane wyjazdu:
11.01 km 3.00 km teren
00:39 h 16.93 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Jeszcze raz! Tryb spacerowy.

Wtorek, 5 października 2010 · dodano: 05.10.2010 | Komentarze 0

Akurat jadłem kanapkę i kończyłem pisać ostatni wpis na BS i zadzwonił do mnie Łukaniu z wieścią, że jest na rowerze i zapytaniem czy wyjdę:) Wiadomo, że po pierwsze: nie wypada odmówić, po drugie: wyjściu na rower zawsze mówię tak, a po trzecie: trzeba by się ruszyć;)

Skończyłem jeść, Łukaniu w tym czasie pomógł Marczellowi przy dłubaniu w aucie. Ubrałem się już dosyć na zimowo, czapeczka, rękawiczki, szaliczek, ohoho!

Wychodzę! A ty aż dziw! Klakson w aucie działa (to był właśnie cel dłubania w Mesiu), ale teraz bomba, Łukaniu naprawił rower! Noo!

Tak sobie jechaliśmy, oczywiście Łukaniu na skrzyż znowu się we mnie wjebał, bo patrzył w prawo, a jechał w lewo i tak jakoś stałem na jego torze jazdy i baaah. Skwitowałem to krótko, ale soczyście: "Łukaniu, kurwa no!".

Pojechaliśmy przez las, Łaukniu odczuwał dyskomfort ze strony siodełka, czyli najprościej rzecz ujmując,, siodełko uwierało go w jaja;)

W lesie nie wiało, alleluja!

Ale potem wiało, niestety;/

Następnie wizyta w sklepie w Łobudzicach, krótka pogawędka, tic-taci z kieszeni i do domu;)

_______________________________________________________________________________
Z przemyśleń:
Szumienie opon roweru uważam za fascynujące, tak samo dźwięk podczas zmiany przerzutki:)

Ze spostrzeżeń:
Oglądając reklamy w TV, doszedłem do wniosku, że te wszystkie panie domu są szczęśliwe jak mają wyczyszczony kibelek, proszek Persil i tabletki do zmywania Somat:) Czy coś w ten deseń;)
________________________________________________________________________________
Sorry, jakiś zmęczony jestem, tak więc mogę bredzić
________________________________________________________________________________
Nuta na teraz:



Dane wyjazdu:
13.30 km 0.00 km teren
00:45 h 17.73 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Buhahaha! Sztafeciarze;)

Wtorek, 5 października 2010 · dodano: 05.10.2010 | Komentarze 0

Kurde! Przekazywanie informacji w mojej szkole to mistrzostwo! Wuefista kazał mi być na Patykach o 9, inni dostali informację, że o 10, a zaczęliśmypo 11;)

Opiekunem naszej grupy była bibliotekarka (sic!), która z reszta też nic nie wiedziała;)

A jeśli o same zawody chodzi, to nic nie spaprałem, pobiegłem dobrze, chociaż mogłem lepiej;) A tak czy siak byliśmy ostatni, bo niektórym nie zależało, najwyraźniej...

Ale za to nasze dziewczęta pobiegły super i zajęły pierwsze miejsce Gratulacje!

_______________________________________________________________________________
Zmarzłem jak cholera czekając tyle czasu na swój bieg, ale przynajmniej przejechałem się rowerem wracając z tych całych zawodów:) Bo przecież musiałem pojechać rowerem, tak dla rozgrzewki choćby, haha.

Potem pojechałem jeszcze na działkę, przejechałem się trochę po Zelowie, ale strasznie wiało. Wieje nadal, bo właśnie wyjrzałem przez okno. Brrrr...

_______________________________________________________________________________
A żeby rozgrzać atmosferę polecam herbatkę z cytrynką, żeby czytający nie poczuli chłodu, chociaż po oszałamiającej liczbie komentarzy odnoszę przykre wrażenie, że piszę tylko dla własnej satysfakcji... Dobre i to;)

See you!


Dane wyjazdu:
10.47 km 0.00 km teren
00:29 h 21.67 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Wieczorkiem na rozluźnienie.

Poniedziałek, 4 października 2010 · dodano: 04.10.2010 | Komentarze 0

Agggrrrh!

Kosiłem trawę u babci... Tragedia, tak jej trawnik zarósł, że z ledwością mogłem uprowadzić kosiarkę.

A żeby było jeszcze śmieszniej okazało się, że drugą ktoś ukradł ze strychu w altance... Zal...

A teraz pośmieję się sam z siebie: Jutro jadę na zawody w sztafetowych biegach przełajowych na 1600m, haha! Ale będzie jazda, nie rozumiem dlaczego mnie do tego wzięli, tak się do tego nadaję jak do latania statkiem kosmicznym:)

________________________________________________________________

Co do dzisiejszej jazdy, to było fajnie, chłodno, ale nie zimno. Nawet wiatr dzisiaj już mnie tak nie denerwował! Walnąłem sobie pedałowanko ulicami i chodnikami Zelowa i od razu zrobiło mi się lepiej... Rower jest dla mnie najlepszym lekiem;)

________________________________________________________________
I tym miłym akcentem, jak mawia Jeremy Clarkson, kończę ten wpis;)


Dane wyjazdu:
23.48 km 0.00 km teren
01:11 h 19.84 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Humorzaście

Niedziela, 3 października 2010 · dodano: 03.10.2010 | Komentarze 0

Zepsuł mi się humor, tak nagle, bez powodu, a jako że na mnie najlepiej działa rower w takich sytuacjach, więc ubrałem się ciepło i w trasę;)

A jakoś dobrze na mnie takie coś działało w drodze:

I to:

I Coma, Hurt i Happysad!

______________________________________________________________________________

Pojechałem do Buczku, tak sobie stałem i obserwowałem co się dzieje i wróciłem do Zelowa, bo się umówiłem z Agą i Łukaniem;)

Oczywiście pojechaliśmy na działkę;D Posiedzieliśmy trochę i odprowadziliśmy Age, brrrrr, ale zimno!

A Łukaniu się zamyślił i walnął w krawężnik, w ogóle jakoś jechał jakby miał zaraz zasnąć;)


No to ładnie dzisiaj było, jeśli chodzi o jazdę rowerem:)


_______________________________________________________________________________
Poczytałem ostatnio moje wcześniejsze wpisy i zauważyłem, że strasznie przestawiam wyrazy w szyku... Czasami sam nie mogłem zrozumieć o co mi chodziło;)


Dane wyjazdu:
14.81 km 0.00 km teren
00:42 h 21.16 km/h:
Maks. pr.:44.30 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Słońce, latawce, wiatr i miłość

Niedziela, 3 października 2010 · dodano: 03.10.2010 | Komentarze 0

Kolejna piękna niedziela!

Taaak, rodzinnie jak cholera, mamuśka przyklejona do pilota od TV, ojczulek w rozjadach, więc postanowiłem tak dla odmiany oczywiście się przejechać;)

Aparat, butelka sprite`a, rękawiczek zapomniałem i teraz bolą mnie dłonie...

Standardowa wizyta na Opętanej, po drodze widziałem jak ojciec z dwójką dzieci puszcza latawiec, kurde, taki ciekawy obrazek:) Głupio mi było pstryknąć fotę:P Oglądnąłem na Opętanej jak się wszystko trzyma, dobra, everything was all rigt, no to dalej!

A tu jakieś foty makro...

Babcine kwiatki;) © causeilovemybike


Cis, smacznie wygląda! © causeilovemybike


Byłoby fajnie, gdyby nie wiatr... I tu napadła mnie refleksja na temat wiatru, który z jednej strony pomaga, nawet rowerzystom, a z drugiej jest po stokroć wkurwiający, grr, również i dla rowerzystów;)

I tak sobie jechałem, muzyczka i takie tam szmery bajery, mijam zakochaną parkę... Wiara w miłość się we mnie obudziła;) Poetycko, uhuhuhuhu...

W drodze na Sobki fajnie wiało w plecy, więc sprawdziłem, czy tym rowerem bezpiecznie jest rozpędzić się do jakiejś wyższej prędkości - 44,3 i łańcuch zaczął jakoś skakać i chyba nie miał już ochoty na więcej...

A potem ten jesienny, już, obrazek:)

Owa jesień! © causeilovemybike


A potem spotkałem Pożdżenickich bikerów na swoich wypasionych, amortyzowanych makrokeszach.

Average speed na dzisiaj mi się podoba, zazwyczaj jak jeżdżę sam, to jeżdżę szybciej;)

A teraz wpierdzielam sernik z rodzynami i powinniście mi zazdrościć, bo moja mama umie piec właśnie sernik i jabłecznik, i robi to w sposób bezsprzecznie perfekcyjny!


Dane wyjazdu:
31.20 km 1.90 km teren
01:38 h 19.10 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Pierdu pierdu i noc;)

Niedziela, 3 października 2010 · dodano: 03.10.2010 | Komentarze 0

Wczoraj trochę na działkę, przedwczoraj z resztą też, nie zapisywałem osobno, bo się nie opylało;)

Generalnie byłem przez pierwsza część dnia zajęty;)

Potem do Oli, chata wolna więc małe party;)

Nie obyło się bez atrakcji oczywiście;)

W międzyczasie pojechaliśmy po pizze:)

Ogólnie kupa śmiechu, spotkałem pod pizzeria tatę i powiedział, ze zawiezie nam ta pizze. Dłużej jechał autem niż ja rowerem, ale Marczello to ogólnie jest agent, więc nie ma się co dziwić:)

Potem jak wróciłem już do domu po pierwszej, trochę sobie posiedziałem, poczytałem gazetę, chciałem iść się kąpać, ale zadzwonił Łukaniu (o trzeciej) i pojechaliśmy się przejechać, wymknąłem się cichaczem z domu i pojechaliśmy;)

Po trzeciej przez las, miło, Łukania rozbolał brzuch więc szliśmy. Na Patykach cisza i spokój;) Musiałem fajnie wyglądać w tej lampeczce na głowie;)

W domu byłem po czwartej...

I się nie wyspałem;(


Dane wyjazdu:
11.14 km 0.00 km teren
00:25 h 26.74 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

It was a big argument...

Czwartek, 30 września 2010 · dodano: 30.09.2010 | Komentarze 0

Byłem dzisiaj w Załęczu Wielkim, Załęczach Wielkich czy nie wiem jak to tam odmienić... Pobiegaliśmy trochę po lesie, pogadaliśmy o oszczędzaniu wody i było gites;P

Potem trochę podrzemałem i postanowiłem pójść się carnąć nieco rowerkiem:) Lukaniu ze mna nie poszedł, a Kalwin jakiś film z Hillary Duff oglądal, podobno kiepski.

Oczywiście mój rower czeka na nową obręcz, więc tym razem musiałem wziąć rower mamy, bo tata miał jakieś wąty do mnie, pochlaliśmy się dosyć teatralnie o to i jeszcze o parę innych spraw, sąsiedzi raczej usłyszeli jak się darliśmy;)

Generalnie byłem taki naspeedowany jak po jakiś prochach, muzyka w uszach i zrobiłem dwie rundki małe po Zlw, dobrze ze zapamiętałem czas wyjazdu i przyjazdu, a długość trasy obliczyłem na mapmyride.com, bo przecież licznik znowu wariuje, muszę go rozkręcić, skręcić i będzie działał... Wredne padło;/

Swoją drogą jak się człowiek wkurwi, to na wszystkim będzie jechał, byle jechać i się odstresować;)

A ogólnie to słucham jakiejś składanki Alternative Times Vol 80 i psychicznie mi to pomaga:)

Czołem!


Dane wyjazdu:
15.12 km 0.00 km teren
00:46 h 19.72 km/h:
Maks. pr.:41.60 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Rodzinka polimerów i wieczorne pedałowanko:)

Poniedziałek, 27 września 2010 · dodano: 27.09.2010 | Komentarze 0

Po szkole posiliłem się obiadkiem mamusi i trochę spóźniony, tak dla odmiany, pojechałem do Moni robić projekt o polimerach, na chemię oczywiście:P We trójkę z Olusia jeszcze mieliśmy genialne pomysły:)

Z tego miejsca chcę pozdrowić Moni:*

A potem siedziałem w domu i się nudziłem, aż w końcu stwierdziłem, że nie będę tak siedział z dupą i nawet mnie taka trefna jak dziś pogoda nie zatrzyma, totez napisałem SMS-ka do Łukania i już miałem kompana do przejażdżki:)

Jako że tatusiowy rowerek ma dynamo, ale kabelek się urwał, więc na tył założyłem jakieś czerwone migadło, a z przodu zamocowałem taka śmieszną lampkę, która zakłada się na czoło za pomocą takich gumeczek:) Marczello takie badziewie używa jak grzebie w jakiś ciemnych kątach:)

Łukaniu chciał jechać na stację benzynową, bo przed spotkaniem ze mną biegał i chciał napić się mineralnej, ale on zapomniał kasy, a ja portfela też nie zabrałem ze sobą, więc zakończyło się na tym, że musiał się posilić fajką;)

Łukaniu narzekał, że sprzęcicho jego mamy kiepsko jeździ, no wiec wziąłem bestię i sprawdziłem... Fakt, mega fajnie się nie jechało, ale było raczej okej;) I taki plus, że średnią podkręciłem, jak Łukaniu ujeżdżał Father`s` Bike`a, bo jechało mu się lepiej i nie musiałem już na niego czekać:)

Ale tyłek od siodełka mnie bardzo szybko zaczął boleć;)

Rozjechaliśmy się, Łukaniu pojechał do domciu, a ja pomknąłem trochę podkręcić średnią. Udało mi się ja podkręcić z 16,3 do 19,7;) Ale jak tak zapierdzielałem po mokrej drodze to strumień wody z przedniej części przedniego koła leci mi prosto na twarz... Dziadek mnie uświadomił, że opona jest odwrotnie założona, ehh, jutro to muszę poprawić!

A teraz amciu i niedługo spać, jutro szkoła;/


Dane wyjazdu:
11.60 km 0.60 km teren
00:37 h 18.81 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia

Lans nieziemskimi maszynami:)

Niedziela, 26 września 2010 · dodano: 26.09.2010 | Komentarze 0

Pogoda cudna, ciepło i w ogóle super, rowery totalnie odjechane mieliśmy z Łukaniem...

On na romecie turina nieco zdezelowanym, a ja na damce Wheeler mojej mamy, dobrze jeżdżącej, ale i tak według mnie pokracznej:)

Łukaniu musiał mi opowiedzieć co robił w weekend w Katowicach:) No bo podbijał Śląsk:) Hahah:)

A ja mu opowiedziałem co się u nas działo:)

Więcej gadania niż jazdy:)

Potem na działce dojechał do nas Kania, pojechaliśmy na pizzę, potem spotkaliśmy Amande i Pelianę, zabraliśmy je na bagażniki pojechaliśmy na Saską, a potem na polankę, czyli Camp Nou , hehh:)

Generalnie spoko:)