Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Wpisy archiwalne w miesiącu
Czerwiec, 2011
| Dystans całkowity: | 234.21 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 11:00 |
| Średnia prędkość: | 21.29 km/h |
| Liczba aktywności: | 6 |
| Średnio na aktywność: | 39.04 km i 1h 50m |
| Więcej statystyk | |
Dane wyjazdu:
27.79 km
0.00 km teren
01:17 h
21.65 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Po miesiącu: zbiorczo.
Czwartek, 30 czerwca 2011 · dodano: 21.07.2011 | Komentarze 3
Jakieś poskładane do kupy wolne kilometry.Strasznie słabo, coraz gorzej. Muszę się wziąć za siebie, ostatnio mam totalnego lenia, nie mam ochoty na nic... Może to brak witamin? Pogoda tez niezbyt sprzyjająca... Albo leje, albo grzmi, albo się błyska, albo wszystko razem i w dodatku wieje...
W celu odgonienia ciemnych chmur wstawiam zdjęcie motyla, którego ostatnio "upolowałem" na działce;)

Motylek:)© causeilovemybike
Dane wyjazdu:
33.97 km
0.00 km teren
01:20 h
25.48 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Znów do Sztabu
Środa, 22 czerwca 2011 · dodano: 21.07.2011 | Komentarze 0
Wraz z Kalwinem wybrałem się do Sztabu na sprzątanie w siedzibie.Posiedzieliśmy tez w parku przy Dworku Olszewskich w Bełchatowie (teraz mieście się tam muzeum, urząd stanu cywilnego). Pamiętam, że zrobiłem wtedy zdjęcie, ale gdzieś mi zaginęło i nie podzielę się z Wami, niestety. Ale tak to jest, jak się tyle czasu zwlekało ze zrobieniem wpisu.
Z racji tego, że zdjęcia nie ma, to chociaż wrzucę to:
&feature=related
A tak generalnie to z moim rowerowaniem źle, ale wyżalę się póżniej
A Wy rajdujcie nie tylko troche, PozdRower!
EDIT!EDIT!EDIT!
Zdjęcię się znalazło, ale jest tak kiepskie, że szkoda gadać. Przypomniało mi sie jeszcze, że w drodze powrotnej przez Łobudzice jechaliśmy udekorowana na święto Bożego Ciała droga (wiecie, takie dyndające paseczki bibuły na sznurkach). Po dotarciu do domu moja mama i babcia, wspólnie z sąsiadka również podobnie "dekorowały" ulice przed moim domem. Kiczowaty zwyczaj...
Dane wyjazdu:
19.10 km
0.00 km teren
00:53 h
21.62 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Po Zelowie...
Wtorek, 21 czerwca 2011 · dodano: 13.07.2011 | Komentarze 4
To było takie małe, krótkie i spokojne kręcenie na rozkręcenie. Ot taka przejażdżka po okolicy Zelowa, bo nie miałerm pomysłu na coś lepszego.Jadąć ulicą Pabianicką w Zelowie zobaczyłem dwa boćki przechadzające się po polu. Zdjęcie zrobiłem telefonem uzywając dużego zoomu, więc jest nienajlepszej jakości, ale trudno, podzielę się nim z Wami:

Boćki dwa!© causeilovemybike
Podsumowując, dopuściłem do strasznych zaległości na moim blogu, ale teraz się w moim życiu "rozluźniło", wypocząłem w Bułgarii (polecam!) i zabiorę się za rowerowanie i blogowanie. Przynajmniej mam taką nadzieję;)
Pozdrower!
Dane wyjazdu:
34.27 km
0.00 km teren
01:26 h
23.91 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Do Sztabu...
Niedziela, 19 czerwca 2011 · dodano: 27.06.2011 | Komentarze 4
Niedziela. Po sobocie, w zasadzie po osiemnastce. Byłem niewyspany i zmęczony niewyspaniem, czyli ledwo żywy. Pogoda tez była jakby ledwo żywa. W celu rozbudzenia organizmu postanowiłem, że udam się rowerem do Bełchatowa na dni miasta i zajrzę do Sztabowiczów;)Jako, że pogoda była dość rześka, szybko się rozbudziłem i dostrzegłem, że chmury nie wyglądają zbyt ciekawie ( w zasadzie prezentowały się interesująco dla oka, ale zwiastowały deszczyk, którego w danym momencie specjalnie doświadczać nie miałem ochoty):

Niepewnie...© causeilovemybike
Po niedługim czasie zjawiłem się w sztabowym namiocie, przywitałem ze wszystkimi, wskoczyłem w mój czerwony "fraczek", czyli t-shirt z napisem "RATOWNIK" i logo sztabu;) Uskuteczniłem kilka "obchodów" z Łukaniem, pogadałem z ludźmi i postanowiłem się powoli zbierać.
Niestety chmury wyglądały dość niepewnie i głośno zastanawiałem się, czy nie będzie padać. W zasadzie z cukru nie jestem i się nie powinienem rozpłynąć, ale Wasyl stwierdził, że on właśnie jest z cukru i dlatego jest taki słodki, po czym uroczo się uśmiechnął. Po opanowaniu ataku śmiechu ruszyłem;)
W Podwodach sytuacja niebno-pogodowa prezentowała się tak:

Chmurzyście© causeilovemybike
Na całe szczęście deszcz mnie nie złapał, przechytrzyłem żywioł;) Spadło tylko na mnie kilka ciepłych kropel, ale moja słodycz na tym nie ucierpiała;)
Dane wyjazdu:
63.55 km
0.00 km teren
03:33 h
17.90 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Wawrzkowizna - lenistwo, lenistwo i jeszcze raz lenistwo!
Czwartek, 16 czerwca 2011 · dodano: 22.06.2011 | Komentarze 2
Słońce daje momentami czadu, w znaczeniu: "daje popalić". Tak więc trzeba się wybrać nad jakąś wodę! Patyki za blisko, jestem tam codziennie. Mucha i Amek wybierali się na Wawrzkowiznę - ośrodek sportu i rekreacji kilka kilometrów za Bełchatowem...Tak czy inaczej pojechaliśmy. Kolejny raz popędziliśmy przez Parzno, by uniknąć możliwości bliższej konfrontacji z blaszakami;) Wszystkim zgodnie się jechało. Ja pierwszy, a Mucha z Amkiem za mną. Amek jak na dobrego dj-a przystało cały czas serwował nam muzykę z telefonu, więc mogłem tez sobie pośpiewać;)
Szybko znależliśmy się w Bełchatowie, wskoczyliśmy do sklepu, żeby zrobić jakieś zakupy i dalej ścieżkami rowerowymi udalismy się za Bełchatów, by po niedługiej chwili być przed ośrodkiem. Miła pani otworzyła nam szlaban i teraz pozostało nam tylko ulokować sie w dogodnym miejscu.
Tak też zrobiliśmy, ja zacząłem czytać "Przez świat na rowerach...", cisza, spokój, relaks i lenistwo;)
Z całego wyjazdu mam aż dwa zdjęcia. Teraz nadszedł czas, by pokazac pierwsze;) Leżąc na ręczniku i smażąc się jak frytka albo schabowy na patelni podniosłem na chwilę głowę i spostrzegłem kaczą rodzinkę pływającą po zbiorniku. No to mam!

Kacza rodzinka...© causeilovemybike
Po kilkugodzinnym nieruszaniu się z miejsca, przyszło nam wrócić do domu. Mnie jechało się wyśmienicie, chłopakom chyba gorzej. Ale po małej przerwie pod sklepem tuz za Bełchatowem zrobiło im się lepiej i całkiem żwawo zmierzaliśmy do Parzna. A tam?! Ruch i zamęt, pełno aut i ludzi. Nie mam pojęci z jakiej to okazji, albo jakieś kościelne święto wypadło tego dnia (ja osobiście do kościoła nie uczęszczam) lub też może odbywał się pogrzeb jakiejś lokalnej szychy ( informacji również brak, nie jestem "plotjuszyn" Zelów). Nie zmienia to faktu, że musieliśmy przeciskać się między autami, w zasadzie Amek torował nam drogę:

Zamęt w Parznie© causeilovemybike
Rozstaliśmy się w Maurycowie, chłopaki mieszkają w Pożdzenicach, ja jechałem do domu w Zelowie;) Zostałem oskarżony o próbę zamordowania ich szybkim tempem, co jest kompletnie niedorzeczne, bo to tempo bardziej spacerowo-wycieczkowe, niż zabójcze. A ostatnio się martwiłem, że straciłem formę, a tu jednak nie tak do końca;)
Miałem też dodać mapkę z mojego nowego dataloggera, ale coś mi nie pykło.
Tak, czy siak...
POZDROWER!
Dane wyjazdu:
55.54 km
0.00 km teren
02:31 h
22.07 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Odwiedziny.
Wtorek, 14 czerwca 2011 · dodano: 21.06.2011 | Komentarze 1
Jest już czerwiec. O Boże, połowa czerwca. A więc: Szkoła ogarnięta, koniec latania za ocenami, prawko zdane, koniec stresów i nerwów, osiemnastka za mna, koniec z przygotowaniami, załatwianiem i bieganiem po to, tamto i sramto.Jednym słowem, powinienem wreszcie usiąść na rowerze, zwłaszcza, że dostałem od dziewczyn Mainnav MG-600W z GPS i Bluetooth. Miło samemu sobie wybrać prezent;)
Przeszkoda w jeździe było niedawno odebrane "prawko", generalnie bawiłem się w szofera rodziców i znajomych. Eh, wygodnsie!
No i poza tym, dostałem jeszcze dwie książki, oczywiście o tematyce rowerowej. To jest: "Przez świat na rowerach w dwa lata" i album wydany z okazji 100 lecia Tour de France. W tym roku szkolnym nie przeczytałem ani jednej lektury, a te dwie pozycje pochłonąłem w dwa tygodnie:) Chyba czas najwyższy zmienić kanon lektur szkolnych...
Ale już wracam do tematu, wiecie co mniej więcej u mnie.
Pora na rower. Stanąłem przed kolejnym zadaniem, musiałem kogoś wyciągnąć na przejażdżkę. Padło na Kalwina, który zgodził się przejechać ze mną do Bełchatowa (w zasadzie pierwotny plan mówił o Wawrzkowiźnie). Oczywiście spóźniłem się kwadrans i Adrian musiał poczekać. Wybraliśmy drogę przez Parzno, a dalej ścieżką rowerową do Bełchatowa. Zdjęć nie robiłem, bo fotografowałem te miejsca milion razy... Gdzieś koło Strzyżewic zaczął nas gonić Kacper, który ostatecznie namyślił się i również miał ochotę na mały "dżurnej".
W Bełchatowie zameldowaliśmy się u Patryka, zjawił się Kedzik i potem ruszyliśmy się tylko do parku, gdzie Kacper zaliczył glebę rowerem, potem schłodzony został moją mineralna, a na koniec dostał przypadkowo pod oko szklaną butelka, dzięki czemu przez kolejne kilka dni jego twarz zdobiło gustowne "lajpo". Swoją droga, niektórzy po prostu przyciągają nieszczęścia jak magnes metal...
Do Zelowa wróciliśmy "trasą krajobrazową" przez Ławy, Rożniatowice i Bujny;) Adrian spieszył się na plac (haa, ćwiczyć górkę i rękaw, stresować się przed egzaminem! Bardzo dobrze!), Kacper dowlókł się za nami z opóźnieniem (standard), tak więc pokręciłem się jeszcze po moim Szeylowie (stara, czeska nazwa Zelowa, jakby co).
Ale już czuję się rowerowo "rozruszany". Pozytyw i to galanty;)
______________________________________________________________________________
&feature=related
Dobre na refleksje...
______________________________________________________________________________
Pozdrower!