Info

avatar Ten blog rowerowy jest prowadzony przez causeilovemybike z miasta Zelów. Przejechałem 4396.94 kilometrów, z czego 118.53 w terenie. Moja średnia prędkość to 20.29 km/h
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.

baton rowerowy bikestats.pl

Kontakt


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy causeilovemybike.bikestats.pl

Licznik odwiedzin


Od 16 października mój blog odwiedziło Liczniki odwiedzin osób;)
Dane wyjazdu:
55.54 km 0.00 km teren
02:31 h 22.07 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia

Odwiedziny.

Wtorek, 14 czerwca 2011 · dodano: 21.06.2011 | Komentarze 1

Jest już czerwiec. O Boże, połowa czerwca. A więc: Szkoła ogarnięta, koniec latania za ocenami, prawko zdane, koniec stresów i nerwów, osiemnastka za mna, koniec z przygotowaniami, załatwianiem i bieganiem po to, tamto i sramto.

Jednym słowem, powinienem wreszcie usiąść na rowerze, zwłaszcza, że dostałem od dziewczyn Mainnav MG-600W z GPS i Bluetooth. Miło samemu sobie wybrać prezent;)

Przeszkoda w jeździe było niedawno odebrane "prawko", generalnie bawiłem się w szofera rodziców i znajomych. Eh, wygodnsie!

No i poza tym, dostałem jeszcze dwie książki, oczywiście o tematyce rowerowej. To jest: "Przez świat na rowerach w dwa lata" i album wydany z okazji 100 lecia Tour de France. W tym roku szkolnym nie przeczytałem ani jednej lektury, a te dwie pozycje pochłonąłem w dwa tygodnie:) Chyba czas najwyższy zmienić kanon lektur szkolnych...

Ale już wracam do tematu, wiecie co mniej więcej u mnie.

Pora na rower. Stanąłem przed kolejnym zadaniem, musiałem kogoś wyciągnąć na przejażdżkę. Padło na Kalwina, który zgodził się przejechać ze mną do Bełchatowa (w zasadzie pierwotny plan mówił o Wawrzkowiźnie). Oczywiście spóźniłem się kwadrans i Adrian musiał poczekać. Wybraliśmy drogę przez Parzno, a dalej ścieżką rowerową do Bełchatowa. Zdjęć nie robiłem, bo fotografowałem te miejsca milion razy... Gdzieś koło Strzyżewic zaczął nas gonić Kacper, który ostatecznie namyślił się i również miał ochotę na mały "dżurnej".

W Bełchatowie zameldowaliśmy się u Patryka, zjawił się Kedzik i potem ruszyliśmy się tylko do parku, gdzie Kacper zaliczył glebę rowerem, potem schłodzony został moją mineralna, a na koniec dostał przypadkowo pod oko szklaną butelka, dzięki czemu przez kolejne kilka dni jego twarz zdobiło gustowne "lajpo". Swoją droga, niektórzy po prostu przyciągają nieszczęścia jak magnes metal...

Do Zelowa wróciliśmy "trasą krajobrazową" przez Ławy, Rożniatowice i Bujny;) Adrian spieszył się na plac (haa, ćwiczyć górkę i rękaw, stresować się przed egzaminem! Bardzo dobrze!), Kacper dowlókł się za nami z opóźnieniem (standard), tak więc pokręciłem się jeszcze po moim Szeylowie (stara, czeska nazwa Zelowa, jakby co).

Ale już czuję się rowerowo "rozruszany". Pozytyw i to galanty;)

______________________________________________________________________________

&feature=related

Dobre na refleksje...

______________________________________________________________________________

Pozdrower!



Komentarze
rowerowaann
| 12:31 środa, 22 czerwca 2011 | linkuj zazdroszczę zdanego prawka, bo to ciągle przede mną ;p
pozdrawiam:)
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!