Info

avatar Ten blog rowerowy jest prowadzony przez causeilovemybike z miasta Zelów. Przejechałem 4396.94 kilometrów, z czego 118.53 w terenie. Moja średnia prędkość to 20.29 km/h
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.

baton rowerowy bikestats.pl

Kontakt


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy causeilovemybike.bikestats.pl

Licznik odwiedzin


Od 16 października mój blog odwiedziło Liczniki odwiedzin osób;)

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Październik, 2010

Dystans całkowity:431.24 km (w terenie 17.55 km; 4.07%)
Czas w ruchu:22:30
Średnia prędkość:19.17 km/h
Maksymalna prędkość:44.30 km/h
Liczba aktywności:22
Średnio na aktywność:19.60 km i 1h 01m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
32.29 km 2.60 km teren
01:36 h 20.18 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Nareszcie się udało!

Niedziela, 31 października 2010 · dodano: 31.10.2010 | Komentarze 1

Już od kilku tygodni chciałem jechać na te przeklęte Święte Ługi, bo chciałem i tyle, koniec kropka!

Ekipy oczywiście większej nie udało mi się namówić, miałem jechać z Przemasem, ale pojechał ze mną Kania... I to dzięki dobroci mojego ojca nie musiał zasuwać tym swoim sprzętem PRL-owskim (Łukaniu chciał go mu dzisiaj u mnie brzeszczotem pociąć), tylko woził się starym Kettlerem;)

Myślałem, że jak będzie jechał jakimś normalnym rowerem, no to nie będę musiał na niego czekać. Zaczęło się nawet obiecująco, ale potem Kania jak to Kania zaczął marudzić, że pić mu się chce, że za szybko, że chce się zatrzymać, kurde...

Potem przez las tak mi dupę wytrzęsło, że ja pierdzielę. I jeszcze nadgarstki mnie zaczęły boleć, tak to jest jak się jeździ takim sztywnym rowerem po dziurach...

Ale widoki były świetne, trafiliśmy akurat na zachodzące słońce, czyli ostatnio mój ulubiony motyw, no i plus jeszcze jesień;)

Tak więc takie cuda mi się wyczarowały;) I warto nadmienić, że nawet tak doskonale mi się moje fotograficzne twory spodobały, że nie czułem większej potrzeby grzebania suwaczkami w Photoshopach;) No prócz jednego zdjęcia, gdzie musiałem usunąć linie wysokiego napięcia, bo to i owo szpeciły;)

Ahh, rozkoszne;)

W zasadzie to nawet nie wiem co w tym ciekawego... © causeilovemybike


Światełko. © causeilovemybike


A teraz!

Piękne, meeega, boskie! Uh! © causeilovemybike


I to też mi się podoba;) © causeilovemybike


A teraz hit!

Najlepsze! © causeilovemybike


Dane wyjazdu:
32.78 km 0.00 km teren
01:38 h 20.07 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Rower dobry i na "niedysponowanie"

Sobota, 30 października 2010 · dodano: 30.10.2010 | Komentarze 0

Wysmarowałem taki elegancki wpis, ale jestem dzisiaj zamotany i chyba zapomniałem o dodać, podsumowałem to jednosłownie, jak mi się zachce, to uzupełnię, teraz mi się nie chce. Idę w pyry, bye.


Dane wyjazdu:
17.79 km 0.00 km teren
00:55 h 19.41 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Kieszeń pełna cukierków;)

Czwartek, 28 października 2010 · dodano: 28.10.2010 | Komentarze 1

Ahhh, ładny był dziś dzień, dawno nie jeździłem, cały czas coś miałem do roboty, więc te wyżej wymienione czynniki zachęciły mnie, by skoczyć gdzieś rowerkiem;)

Poszedłem do babci i napakowałem sobie całą kieszeń takimi fajnymi cuksami:) Taki smak dzieciństwa;) A poza tym, trzeba sobie dostarczać cukrów, bo są źródłem energetycznym;)

Zagościłem na działce, tak dla odmiany;)

A potem pojeździłem jeszcze raz z Przemkiem, byliśmy na Patykach;)

Patyki
Patyki w ujciu aparatu mojego telefonu. © causeilovemybike


A tu droga przez las
Droga przez laaaaaaaas!!!!! © causeilovemybike


Dane wyjazdu:
17.98 km 0.00 km teren
00:58 h 18.61 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Czy z wiatrem, czy pod wiatr Kacper to powolny maślak;)

Niedziela, 24 października 2010 · dodano: 24.10.2010 | Komentarze 1

Pogoda jakaś dzisiaj do bani...

Ale umówiłem się z Kacprem na rower...

Pojechaliśmy do Buczku, popatrzyliśmy tu i tam co się dzieje i wróciliśmy do Zelowa, potem byliśmy w Polo, potem u mnie w domu na moment, a potem chcieliśmy jechać po Łukania, ale go nie było na chacie.

I doszedłem do wniosku jak w tytule wpisu, albowiem jak się trochę zagapiłem, to musiałem potem stawać i czekać na tego marudzącego maślaka;)

Aż z tego szczęścia zrobiłem sobie taki oto "twórczy" autoportret;)

Uwaga! © causeilovemybike


Dane wyjazdu:
27.65 km 0.00 km teren
01:35 h 17.47 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Piątkowo-sobotnie świętowanie;)

Sobota, 23 października 2010 · dodano: 24.10.2010 | Komentarze 0

W piątek całą klasą zerwaliśmy się z dwóch ostatnich lekcji;)

No jak już tak się potrafiliśmy, o dziwo, zgrać, to trzeba było trochę z tego powodu poświętować;) Więc byliśmy na Kwasie;)

A wieczorem świętowaliśmy wcześniejsze świętowanie, ale tym razem na działce;)

W sobotę trochę się przejechałem do Szewczyka na Patyki, bo ryby łowił, a potem świętowaliśmy wcześniejsze świętowanie i tym razem też padło na Kwasa;)

A potem pojechałem z chłopakami na bilard, było zabawnie, bo grałem drugi raz w życiu;)

Generalnie poszedłem spać o 2 i się nie wyspałem;)


Dane wyjazdu:
8.72 km 2.10 km teren
00:24 h 21.81 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Krótko i mokro.

Czwartek, 21 października 2010 · dodano: 21.10.2010 | Komentarze 0

Pierwszy śnieżek spadł dziś z nieba!

A potem zaczęło lać, trochę przestało, więc wyszedłem na rower.

Ale oczywiście jak tylko odjechałem trochę od domu to zaczęło nieźle nawalać.

Przemokłem do cna, więc zrobiłem małą pętelkę i 4 X Północną:)

Brrr, jestem taki zmarzluch, a zimno dzisiaj cholernie...

___________________________________________________________________________

No i się wkurwiłem przez ta pogodę...



Dane wyjazdu:
12.21 km 0.00 km teren
00:34 h 21.55 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Szybki dzień:)

Poniedziałek, 18 października 2010 · dodano: 18.10.2010 | Komentarze 0

Szkoła, bleeee...

Przełożyłem koło, bo miałem oponę z przodu założoną odwrotnie a potem na działkę szybciutko, miałem z tatą wycinać drzewa, ale musiałem to odwołać, bo dostałem ciekawszą propozycję od Łukania, więc nie jeździłem;)

Jak wróciłem, to trochę się posiliłem i wyszedłem z chłopakami, ale stwierdziłem, że wypadałoby się jednak na ten rower ruszyć, więc muzyka i dałem sobie trochę w udo;) Chociaż średnia wyszła licha, bo jak stałem z chłopakami to sobie kołem kręciłem, a jak czekałem na Betona to jeździłem z 10 minut w kółko;)

Nie mniej jednak starałem się nadrobić i udało mi się to początkowe 15,9(jak wyjeżdżałem z domu wieczorem) zamienić na 21;)

Na jednym rąbanym zakręcie był jakiś zasrany grysik i prawie się przewróciłem, a potem jakiś drogowy ignorant wyjeżdżając z monopolowego zajechał mi drogę! Co za kraj...

A w ogóle zauważyłem, że Wheelerek ma ciekawą przypadłość;) Przy mocnym hamowaniu tylnym hamulcem włącza mi się dynamo;) Fajnie, nie?

____________________________________________________________________________
Mmmm;)


Dane wyjazdu:
32.06 km 0.00 km teren
01:50 h 17.49 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Miało być, ale było nic, ale śmieszne nic;)

Niedziela, 17 października 2010 · dodano: 17.10.2010 | Komentarze 0

Od rana miałem ochotę na jakąś dłuższą jazdę. Pogoda świetna, słońce i nawet nie tak zimno, a wiaterek tez jakiś słabawy, taki delikatny powiew jesieni;)

Ekipy skompletować mi się nie udało, miał jechać ze mną Kacper

Dojechaliśmy do Sobek, w międzyczasie dwa razy spadł mu łańcuch, więc nie ma co myśleć, żeby jechać dalej, a co dopiero mówić o Ługach!?

Wróciliśmy, dojechał Lukaniu. Wylądowaliśmy na Opętanej, rozpaliliśmy w piecu:) przyjechały dziewczyny i impreza! Takie takie;)Uhahah!

Odprowadziliśmy je do domów, Łukaniu wcześniej szukał telefonu i z rozpędu wziął rower mamy:)

W drodze powrotnej jechał rowerem Kacpra i Łukania i wcale tak tragicznie się nie jechało, a Kania stwierdził, że ja na każdym rowerze prowadzę i nawet jakby mi dać rower bez kół to byłbym pierwszy:) Co racja to racja;)

No i rozjechaliśmy się do domów, bo jutro szkoła, a ja taki spowolniony jestem, ze zaraz idę spać;)

A wy nie śpijcie, słuchajcie i komentujcie;)


Dane wyjazdu:
16.21 km 0.00 km teren
00:52 h 18.71 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Cyrk jak jasna cholera!

Sobota, 16 października 2010 · dodano: 16.10.2010 | Komentarze 0

Cały dzień miałem zrąbany humor, po prostu tragedia... Więc musiałem sobie zaaplikować trochę pozytywnego brzmienia;)


A potem szukałem kogoś, kto by ze mną wieczorkiem się przejechał. Oczywiście chętnych nie było... Ale jak już wyjeżdżałem to dostałem esa od Przemka, ze jedzie do Polo i żebym podjechał właśnie tam:)

No i po krótkich zakupach pojechaliśmy na malutka przejażdżkę...

W drodze na oczyszczalnie zaskoczyły nas jakieś powycinane dziury, a ciemno tam jak w dupie...

Ale najlepszy jazz był w Pożdżenicach. Jechaliśmy sobie spokojnie i zobaczyliśmy kobitkę leżącą, a właściwie w pozycji na modlitwę muzułmanina;) Myślałem, ze możne się źle poczuła, czy coś, ale oczywiście baba była nawalona jak samolot. Ludzie z domu obok powiedzieli mi mniej więcej gdzie owa imprezowiczka mieszka i z Przemasem ją odprowadziliśmy;)

A najlepsze teksty zabawnej pani:
- "Ja to cię skurwysynku skądś znam!"
- "Ale ty masz chłopcze dobre serce, kupie ci czekoladę!"
- "Ale ty naprawdę masz dobre serce, ty masz trzy serca i to złote!"
- "Ale ja jestem stara ropucha!"

A na koniec baba z wdzięczności chciała mnie wycałować, całe życie mi przeleciało przed oczami, ale udało mis ei jakoś wyrwać z jej objęć;)

Generalnie posłuchajcie jeszcze tego:)

No i Coma naturalnie także;)


Dane wyjazdu:
7.57 km 0.00 km teren
00:24 h 18.93 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Wreszcie rower!

Piątek, 15 października 2010 · dodano: 15.10.2010 | Komentarze 0

Trzy dni kombinowałem przy centrowaniu kół i sprzątaniu komórki. Koło od swojego Trans Alpa zawiozłem do sklepu i od Kettlera taty też;)

A dzisiaj wieczór jak zwykle, działka, a potem odprowadzić dziewczyny, a że Łukaniu nie wziął roweru to się woziliśmy na bagażniku:)

I śmiesznie było;)