Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Dane wyjazdu:
32.06 km
0.00 km teren
01:50 h
17.49 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Miało być, ale było nic, ale śmieszne nic;)
Niedziela, 17 października 2010 · dodano: 17.10.2010 | Komentarze 0
Od rana miałem ochotę na jakąś dłuższą jazdę. Pogoda świetna, słońce i nawet nie tak zimno, a wiaterek tez jakiś słabawy, taki delikatny powiew jesieni;)Ekipy skompletować mi się nie udało, miał jechać ze mną Kacper
Dojechaliśmy do Sobek, w międzyczasie dwa razy spadł mu łańcuch, więc nie ma co myśleć, żeby jechać dalej, a co dopiero mówić o Ługach!?
Wróciliśmy, dojechał Lukaniu. Wylądowaliśmy na Opętanej, rozpaliliśmy w piecu:) przyjechały dziewczyny i impreza! Takie takie;)Uhahah!
Odprowadziliśmy je do domów, Łukaniu wcześniej szukał telefonu i z rozpędu wziął rower mamy:)
W drodze powrotnej jechał rowerem Kacpra i Łukania i wcale tak tragicznie się nie jechało, a Kania stwierdził, że ja na każdym rowerze prowadzę i nawet jakby mi dać rower bez kół to byłbym pierwszy:) Co racja to racja;)
No i rozjechaliśmy się do domów, bo jutro szkoła, a ja taki spowolniony jestem, ze zaraz idę spać;)
A wy nie śpijcie, słuchajcie i komentujcie;)
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!