Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Wpisy archiwalne w miesiącu
Grudzień, 2010
| Dystans całkowity: | 141.17 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 08:44 |
| Średnia prędkość: | 16.16 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 27.50 km/h |
| Liczba aktywności: | 9 |
| Średnio na aktywność: | 15.69 km i 0h 58m |
| Więcej statystyk | |
Dane wyjazdu:
0.00 km
0.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Czyszczenie i myślenie;)
Piątek, 31 grudnia 2010 · dodano: 31.12.2010 | Komentarze 1
Wszyscy robią sobie rowerowe podsumowania 2010 roku, a ja jakoś nie lubie niczego podsumowywać, zamykać w ramy...Trans Alp nadal stacjonuje w moim pokoju, ja się zarąbiście nudzę czekając na Sylwestra, więc postanowiłem wyczyścić sprzęt.
Mój tata stwierdził, że przecież jest czysty, ja jednak miałem inny pogląd, co mu udowodniłem, bo mam teraz całe ręce upieprzone;) Nos też. Generalnie gębę sobie bardziej ubrudziłem niż ręce;) Wiki mnie nie poznała przez to i nie chciała się bawić;(
Jeszcze korci mnie, żeby nasmarować przerzutkę, ale obiecałem, że nie będę ingerował w rowerek za pomocą klucza i żadnych środków, bo tata uważa, że jest z tego tytułu więcej problemów niż pożytku. A wcale nie;) W zasadzie teraz smarować mi się go nie opłaca, bo i tak będę nim jeździł wiosna, zostawię sobie tą przyjemność na później;)
Taaak, to był kolejny wpis z serii "Nudzi mi się, to sobie popiszę".
Moja dziaba:)

Lalunia stacjonuje w domku;)© causeilovemybike
__________________________________________________________________________
Blog roku!
http://www.blogroku.pl/causeilovemybike,gwdxa,blog.html
Blog Roku 2010! Głosuj!
__________________________________________________________________________
Pozdrower;)
Dane wyjazdu:
14.66 km
0.00 km teren
01:11 h
12.39 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
To już prawie koniec...
Czwartek, 30 grudnia 2010 · dodano: 31.12.2010 | Komentarze 1
Około rowerowo:W środę ze sztabowiczami było zabawnie. O ratowaniu życia, ale tak na wesoło;) Fajni ludzie, tacy pozytywni.
Potem skoczyłem z Majronem i Łukaniem do naszych dziewcząt pożdżenickich;) Wspominaliśmy stare czasu, dzieciństwo, chwile w naszych życiach, które pozostaną w pamięci na zawsze. Po zjedzeniu opakowania ptasiego mleczka "Wedel", bo my podróbek nie lubimy, wypiciu tego, co do wypicia przeznaczone było oraz wszamaniu jabłecznika Agi udaliśmy się do Zelowa. Chłopakom się nie chciało jechać, więc prowadzili rowery, a ja sobie wokół nich udanie driftowałem. Świeża warstewka nawianego i dopadanego śnieżku sprawiała, że szło mi to łatwo, przyjemnie i miło. I doszedłem, że takie rowerowe driftowanko, to jednak męcząca sprawa;p Kilkadziesiąt poślizgów później byłem w domu i poszedłem spać. No..
A dzisiaj postanowiłem się wybrać na rowerek, bo mnie nosiło. Poszedłem do babci, bo marudziła, że jej się numery w telefonie podwoiły, ale ja takowego zjawiska nie zaobserwowałem, no trudno. Nie mniej jednak pożyczyłem od babci telefonik, żeby sobie muzyki posłuchać, ponieważ niestety w moim Lg słuchawki w połowie zaginęły, a w drugiej połowie się uszkodziły i wylądowały w koszu;)
Spotkałem dziewczyny (pożdżenickie plus Moni dla odmiany) i Łukania i stanąłem z nimi, ale zrobiło mi się baaaaaardzo zimno.
Komunikat drogowy:
Główne ulice Zelowa są bardzo okej, boczne to lodowo-śnieżno-koleinowa porażka, niestety...
Z życia:
Byłem na sankach, bawiłem się jak 5-letnie dziecko i dobrze;)
Gram w CityVille na Facebooku i też mi się podoba;)
Moja mamcia i ja opiekujemy się pieskiem szefa taty, już któryś raz. Suczką właściwie. Jest grubiutka, tłuściutka, cieplutka i puszysta. I nazywa się Wiki lub Viki.
Muzycznie:
Wygrzebałem płyty ze starą muzyką i od nowa poznaję Apocalypticę. Dreszczyk;) Odprężenie. Relaks i przeszłość. Tak po krótce bym to sTAGował(??!!).
Plany i marzenia:
Dłuższy wyjazd rowerowy ze znajomymi lub bikestatsowym osobnikiem w podobnym wieku, ale niekoniecznie;) Jeśli ktoś zainteresowany, plizzzz, call me! Marzę także o krossie Evado 1.3, tato, gdybyś przypadkiem tutaj zajrzał, weź to pod uwagę, że jestem dobrym i uczynnym synem;)
_______________________________________________________________________________
Apocalyptica i "Life Burns" - prawda, prawda z tym życiem...
_______________________________________________________________________________
Go on, go on, Sylwester, Nowy rok, nowe plany, postanowienia, wydarzenia i marzenia. Rym ryma rymem pogania;)
Wszystko fajnie, ale zrobiłem czternaście kilometrów z małym hakiem, a piszę i piszę. Yhhh.
Miało być 2011 kilometrów na nadchodzący 2011 rok, ale Wheeler domaga się urlopu bo jest już roztrzepany ile wlezie, ja nie lubię marznąc (nie pomagają potrójne warstwy wszystkich partii ubrań), tak więc jak mawiała Babka Kiepska; "Gówno będzie". A może to nie Babka Kiepska. Ah tam... Nie rzutuje.
Jest 2.07. W nocy, żeby nie było niedomówień. Do mojego pokoju wszedł tata i daje mi opakowanie wedlowskiego ptasiego mleczka. Mówię mu, że myłem zęby i nie mogę jeść tak późno. A on, że umyję sobie jeszcze raz i jest wcześnie. To się nazywa ojcowska miłość.
Sorry Was bardzo, że tak chaotycznie i nie na temat w dużej mierze. Ale ten koniec roku i wizja Sylwestrowej imprezy jakoś mnie rozprasza!
SZALONEGO SYLWESTRA I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!! KOLOROWYCH FAJERWERKÓW I SCHŁODZONEGO SZAMPANA, CAŁY STRUMIEŃ BĄBELKÓW!
Pozdrower!
Ahoj!
Dane wyjazdu:
0.00 km
0.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
A może Blog Roku 2010?
Środa, 29 grudnia 2010 · dodano: 29.12.2010 | Komentarze 0
http://www.blogroku.pl/causeilovemybike,gwdxa,blog.htmlBlog Roku 2010! Głosuj!
Nie ma nic do stracenia! Mam nadzieje, że ktoś doceni moje"wypociny", jak mawiał mój matematyk, błędy stylistyczne i językowe, którymi mój wspaniały blog jest usiany niczym łąka mleczami na wiosnę/lato.
Dane wyjazdu:
13.25 km
0.00 km teren
00:40 h
19.87 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
"Wciąż pod prąd."
Wtorek, 28 grudnia 2010 · dodano: 28.12.2010 | Komentarze 3
Shimano Wam, bikerzy!Ustawiłem sobie budzik na 8.30. Mama dobudziła mnie około 12. Kurde, miałem iść rankiem na rower, tak sobie obiecałem. Grrr.
Dzisiaj wszystko mi nie sprzyjało. Najpierw się okazało, że kąpiel czyszcząco-odrdzewiająca nie pomogła łańcuchowi i pewne ogniwka nadal się zacinają. Szlag by to trafił!
No to zdjąłem łańcuch z Trans Alpa, bo i tak jest już dość zużyty, do zimówki będzie okej, a na następny sezon kupie sobie nowy, wszystko musi być gita majonez;)
Mama trochę się dziwiła dlaczego niosę do pokoju kostkę brukową, młoteczek i inne pierdółki, bo oczywiście Trans Alp nadal stacjonuje w moim pokoju;) Tak sobie obiecałem dzisiaj, że muszę go elegancko wyczyścić, przesmarować, żeby był w 100% gotowy na wiosnę 2011;)
A wracając do drugiego roweru, łańcuch udało mi się założyć, wszystko ładnie i miło. No to co?! Ubieram się ciepło i w drogę. A tu masz, licznik się popsuł! Pół wyświetlacza działa, a pół nie. Rozkręciłem ustrojstwo, skręciłem i działa! To się nazywa solidna chińska technologia.
Po pokonaniu przeciwieństw losu zapakowałem aparat do kieszeni i pojechałem do Łukania. Na Północnej genialnie się jechało, dwudziesto centymetrowe lodowe koleiny, pozabijać się można. Ehhh…
Na Dzielnej o mały włos nie zostałem solidnie je**ięty przez samochód. Pozdrawiam serdecznie pana ze srebrnego Land Rovera, który nawet nie zwolnił o 1 km/h i dzięki jego uprzejmości mogłem skoczyć sobie w zaspę, żeby mnie nie rozjechał. Życzę szerokiej drogi, dziadu jeden!
Potem pokręciłem się nieco po lesie, zrobiłem kilka zdjęć, myślę, że nawet spoko wyszły.

Zimowy wiecheć;p© causeilovemybike

Prawie pustynia lodowa przy Północnej;)© causeilovemybike

Lasek niedaleko działek© causeilovemybike
A pod domem spotkałem Kalwina, mama wysłała mnie po baterie do zegarka i zmarzły mi ręce, oo!
Jutro kursik w Bełku z nowych wytycznych Rady Resuscytacji. Fajnie będzie;) Musi być;)
_____________________________________________________________________________
"Czuje jak rodzi się moc, czuję jak rodzi się wola istnienia pod pojęciem człowiek!"
Coma - Wola istnienia
Roguc, jesteś Bogiem!
Mówię to ja, prawdopodobnie ateista...
____________________________________________________________________________
Pozdrower! I niezbyt poobijanych tyłków;)
Dane wyjazdu:
0.00 km
0.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Świątecznie?
Sobota, 25 grudnia 2010 · dodano: 25.12.2010 | Komentarze 0
Święta, święta, święta. Shimano Wam wszystkim – Siemano Wam wszystkim!Lubię święta. Mimo wszystko. Mimo że, ze mi się cholernie nudzi, zajadam się do oporu pierogami, grzybkami i sernikiem, i pierogami i karpatką dla odmiany… I obejrzałem „Kevina…” i jak co roku byłem zaciekawiony, chociaż doskonale wiedziałem co będzie dalej. Śmiejcie się, śmiejcie, Święta bez Kevina? No co wyyy! To moje dzieciństwo, pfff!
W Wigilie wpadłem na pomysł, żeby przynieść rower do pokoju. W taki dzień najlepszy przyjaciel nie może stać sam w ciemnej i zimnej komórce. Rodzice jakoś to zrozumieli. Nie mieli wyboru, Filipek jak się uprze, to nie ma bata;) Rok wcześniej, po przyjeździe z Wigilii u babci poszedłem na przejażdżkę moim wspaniałym nabytkiem, patrzyłem na przystrojone kolorowymi lampkami domy, choinki, śnieg i te wszystkie inne świąteczne pierdoły, wzruszające scenki, świątecznie trzymające klimat i w ogóle. Kurde, to już rok, czasami mam wrażenie, ze Trans Alp ma co najwyżej dwa dni, a tu już tyle czasu;)
I tak sobie co jakiś czas zerkam na ten mój biedny rowerek i przypominam sobie jak go pierwszy raz zobaczyłem w sklepie, jak tata pertraktował ze sprzedawcą, jak pakowałem go z rodzicami do samochodu i martwiłem się, żeby się nie podrapał, jak pierwszy raz się nim dalej przejechałem i parkowałem go w łazience. Jaki dziadek był zadowolony, ze kupiłem taki porządny rower…
Nie wiem, czy wy też, drodzy bikerzy, tak macie, ale między rowerem , a właścicielem rodzi się pewna więź, jakby nie było, jesteśmy uzależnieni od rowerów, spędzamy na nich dużo czasu, czyścimy je, naprawiamy, martwimy się, żeby jakiś obleśny idiota, intelektualny inwalida albo też JP na 100% nie zapieprzył nam naszego cacka spod sklepu, kiedy w ferworze codzienności zapomnimy go zabezpieczyć zamykadełkiem...
Czasami mam wrażenie, ze rzeczy materialne maja dusze... Nie wiem, czy to normalne, ze tak myślę, ale co tam, moja sprawa;) No bo nie macie wrażenia, że czasami cos wam robi na złość, psuje się, lub nie chce działać prawidłowo, lub też cos w tym stylu? I nie myślę tutaj tylko z złośliwości rzeczy martwych, ale tez o sprzyjaniu przedmiotów na nasza korzyść. Filozoficzny wątek. Heh.
Pomyślałem też, że mógłbym trochę dać odpocząć mojemu przyjacielowi i kupić mu kolegę, takiego Krossa Evado 1.3. Tylko nie wiem jak tata zareaguje na propozycję powiększenia naszej rowerowej rodzinki… Ale skoro on może mieć dwa samochody, w takim razie nie widzę przeszkód, żebym miał drugi rower;) Argumenty zawsze się jakieś znajdą! Ekonomicznie jest nieco u mnie gorzej, finansowo leże, bo dwie stówki mnie nie urządzają… Oj tam! Pozytywnie i do przodu.
I happysad. Spotęgował uczucie fajności przeszłości, przyspieszył tempo wspominek i przypomniał fajne wydarzenia w moim życiu. Koncert w Bełchatowie, potem Działoszynie, Ania i Monika, nowi ludzie, generalnie niezła bania. Kto zna happysad, wie, że potrafi ruszyć za serducho.
Dziękuję i pozdroweruję;)
„ Jaki piękny świat,
jaki piękny świat,
jaki piękny świat
wokół nas…”
Dane wyjazdu:
0.00 km
0.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Wigilia!
Piątek, 24 grudnia 2010 · dodano: 24.12.2010 | Komentarze 0
Piszę tą nieszczęsną notkę już trzeci raz. Za każdym razem pisałem je tak długo, że bs mnie wylogowywał automatycznie i się wszystko kasowało. Ale okazałem się być taki sprytny, że notkę napiszę w Wordzie i ją wkleję do bs-a i będzie gites.A miało być to mniej więcej tak:
Taaak! Dzisiaj Wigilia, prezenty, choinka, jedzonko i rodzinka!
Niestety w ostatnim czasie nie jeździłem rowerem, bo nastąpiła ta cholerna odwilż, plucha-chlapucha, a ja się pozbyłem tylnego błotnika i teraz nie potrafię jak inni bikerzy na szybko wyczarować jakiegoś genialnego zamiennika z pierdólki;)
Wpadła mi w rękę płyta Michaela Jacksona, ta najnowsza;) Bardzo miły krążek dla ucha i generalnie takie bity na ukojenie, chillout jest i jest git! Słyszałem, że producenci maja jeszcze mnóstwo materiałów na kolejne dzieła, jestem ciekawy co nam zaserwują. Swoja droga to ciekawe, spotkać w takim Empiku, na przykład, płytę artysty, który już dość długo nie żyje… Posłuchajcie więc Hollywood Tonight:
Posłuchaj!
A na TV4 leciał taki oto teledysk:
Teraz czas na choinkę. Jestem chyba jeszcze dzieckiem, bo jak widzę choinkę, to mi się, kolokwialnie rzecz ujmując, gęba cieszy od ucha do ucha A jako że mam w domu bardzo ładna choinkę ( od zarąbania bombek, 398 lampek, kokardki i inne pierdolniki), to chodzę uśmiechnięty cały czas.
A teraz czas na życzenia, bo zbliża się finisz mojej notki:
Życzę Wam, drodzy bikerzy, mile spędzonych świąt w gronie rodziny, przy suto zastawionym stole, wariackiego Sylwestra, ale z kacem odpowiednio małym, byście mogli w Nowy Rok mogli pokonać kilka pierwszych kilometrów, zawsze miłych i pozytywnych wypraw, wypraweczek i nawet bardzo małych wycieczek, mnóstwa dobrej energii, uśmiechu na co dzień, mnóstwa kilometrów pokonanych na Waszych wspaniałych rumakach, przyjemnych wspomnień z wypraw z dobrą ekipą, braku wywrotek, stłuczek, kolizji i awarii, zdrowia, genialnej formy na kolejne sezony oraz Miłości, która Was uskrzydli i zmotywuje do pozytywnych zmian w życiu;)
Pozdrower!
Dane wyjazdu:
6.78 km
0.00 km teren
00:31 h
13.12 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Reanimator trupów, szrotów etc. etc.
Poniedziałek, 20 grudnia 2010 · dodano: 20.12.2010 | Komentarze 7
Dzisiejszego pięknego dnia odwiedził mnie Kacper M. Ehhh, marudził, żebym mu pomógł składać jakiś rower. Tylko co ja mogę poradzić, skoro wszytko takie stare, rozwalone, niekompletne. Rower naprawić nieco umiem, ale czarodziejem nie jestem, tak czy siak! Ot co!Dzisiaj w nocy nie mogłem zasnąć, kurka wodna! Tak więc włączyłem sobie płytkę DVD z fotkami z wyjazdu rowerowego do Kielc. Ahhh, ależ to fajne wspomnienia. Już się nie mogę doczekać jakiejś kolejnej eskapady, jeśli takowa w ogóle wypali. Świetne są te godziny spędzone na rowerze, wśród nowych terenów z najlepszymi kumplami. I każdy kilometr daje o sobie znać na łydeczkach i udach, na tyłku zresztą też, mimo, że mój żelowy Selle Royal w Trans Alpie jest wygodny jak skórzana kanapa w eleganckim salonie;) Trzymajcie kciuki za moje plany!
Wśród różnorakich zdjęć z karty pamięci, która niedawno wpadła mi w ręce, wylookałem fotkę takiego oto czegoś. Ktoś postawił u mnie na podwórku rower z niżej widocznym ozdobniczkiem;)

Torpedo! Nawet nie wiem jaką takie cos nosi nazwę© causeilovemybike
I tak sobie teraz myślę, ze niektórzy ludzie mają zarąbiste cuda, rowerowe klasyki, a traktują to jak śmieci! Takimi cackami powinni zajmować się pasjonaci, którzy z sercem zajęliby się rowerkiem. Może na zdjęciu tego dokładnie nie widać, ale był on w opłakanym stanie, a moją uwagę zwrócił ten pierdolnik na przednim błotniki, zardzewiałym po stokroć zresztą...
A generalnie to jestem dość zadowolony, bo rozmawiałem dzisiaj z wujem i udało mu się znaleźć mi odpowiednią obręcz do Trans Alpa i będzie na początku stycznia. Zdziwiło mnie natomiast to, że pani Quiet pozwoliła mi wyjść z klasy i porozmawiać z wujem na temat koła. Widocznie zrozumiała, że jest to dla mnie ważna sprawa;) Nic dziwnego, zrobiłem taką ładna minkę, nic tylko serce się rozpływa, jaki to Filipek może być miły i grzeczny, ha!
Dzisiaj było cieplej, mam nadzieję, że jutro będzie taka sama ładna pogoda. Jeśli aura mnie wesprze, to skoczę z Przemkiem na jakaś objazdówkę gminy, naszej wspaniałej, małej Ojczyzny, haha!
I niech ten cholerny ból gardła spieprza jak najszybciej. Katar też!
Pozdrower bikerzy!
Dane wyjazdu:
0.00 km
0.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
A może Blog Roku 2010?
Poniedziałek, 20 grudnia 2010 · dodano: 20.12.2010 | Komentarze 0
http://www.blogroku.pl/causeilovemybike,gwdxa,blog.htmlBlog Roku 2010! Głosuj!
Tak sobie pomyślałem, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby spróbować. A nóż widelec, jak to się mówi? Ha!!
Dane wyjazdu:
11.09 km
0.00 km teren
00:40 h
16.63 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:-12.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Świadomy sen??
Sobota, 18 grudnia 2010 · dodano: 18.12.2010 | Komentarze 0
Nie ma za bardzo co opisywać. Wczoraj i dzisiaj mała jazda na działkę, trzeba było tam trochę ogarnąć. Haha, jedna ściana wewnątrz domku pokryła się lodem, nieźle, nie?Chciałem dzisiaj zrobić jakieś zimowe foty, ale niestety aparat na mrozie nie chciał "odburzyć", a szkoda, bo widoczki są fajne. Zwłaszcza w lesie;) Jutro też jest dzień;p
Potem klepałem Kacprowi przerzutkę, bo chłopak znowu jakiegoś rowerowego dziwoląga chce składać...
Wieczór jak jeden z wielu, spędzony z chłopakami na bilardzie, ot tyle ciekawostek. Pfff!
A od dzisiaj będę uczył się uświadamiania w czasie snu i jestem ciekawy jak to będzie;)
"Ciepłości" Bikerzy!
Pozdrower;)
_____________________________________________________________________
Posłuchajcie sobie.
Jeszcze raz nara!
Dane wyjazdu:
19.23 km
0.00 km teren
01:08 h
16.96 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:-15.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
My się zimy nie boimy!
Czwartek, 16 grudnia 2010 · dodano: 16.12.2010 | Komentarze 0
My się zimy nie boimy i rowerem wciąż jeździmy! Taka moja dzisiejsza poezja dotycząca naszych wspólnych, z Przemkiem, wypadów rowerowych:)-15 stopni Celsjusza;) Miło. Ostatnio po jeździe zapomniałem dokładnie wyczyścić rower i zamarzł mi łańcuch;) Nie chciał się skubany zginać. Ale wygrzebałem w komórce jakieś magiczne niemieckie psikadełko mojego taty i trochę się poprawiło. Niestety jedno ogniwko uparcie przez całe dziewiętnaście kilometrów dwieście dwadzieścia pięć metrów się zacinało i nawet chuchanie, dmuchanie i gadanie do niego nic nie pomogło, mówi się trudno i jedzie się dalej;)
Cudnie jest, magicznie wręcz. Śnieg się tak fajnie mieni. No ale jest pieruńsko zimno, że, za przeproszeniem, smarki w nosie zamarzają;) Ahh! Nooo, ale my się zimy nie boimy!
Lód, lód, lód, na drogach wszędzie ten cholerny, zdradziecki lód! Jak jest równy, to go lubię. Ale taki jaki jest aktualnie na drogach jest o kant dupy potłuc! A właściwie kant dupy o niego sobie można potłuc, niestety...
Generalnie dupę mi wytrzęsło, nadgarstki mnie bolą, ciągle tyłek mi gdzieś bokami jeździł. O ile na pustej drodze, jak się można spokojnie w sposób teatralny wyglebać, jest to fajne, ale jeśli jedziesz drogą, a za tobą samochód, który siedzi ci właściwie tuz za tylnym kołem, a ty zamiatasz zadkiem w prawo i w lewo po koleinie lodowej, to jest to przeżycie co najmniej niemiłe. Niebezpieczne także. O!
Chcieliśmy pogadać z Jędrkiem, byliśmy pod jego domem, Przemo dzwonił, ale spotkał nas brak odzewu i dupa.
A najbardziej mi się podobał komentarz Przemka na temat spożywczaka w Bujnach:
"Ale bida w tym sklepie". Haha, ano, bida. Stali klienci siedzieli w sklepie pijąc wytrawne trunki z najróżniejszych części naszego powiatu, a być może nawet i województwa! Jak widać każdy ma jakiś sposób na długie, zimowe wieczory;)
Odprowadziłem Przemysława i wróciłem do domu ulicą Kościuszki. Tam przynajmniej zobaczyłem czarny asfalt, VICTORIA! Dawno nie miałem okazji zobaczyć tak długiego odcinka niepokrytego ani lodem ani śniegiem;)
Niestety dzisiaj zrezygnowałem z pokonywania granicy dwudziestu kilometrów, mimo że brakuje mi tylko niecałe osiemset metrów. Myślałem tylko o czymś ciepłym, nieważne czym, byleby było ciepłe: Kaloryfer, herbata, kawa, świeczka, nawet komputer jest ciepły!
Ale powiem wam, że takie wyobrażanie sobie ciepłych przedmiotów działa! Tylko nie można się zbytnio wczuwać, gdyż można epicko przyfasolić w jakiś obiekt stojący na naszej drodze;)
__________________________________________________________________________
Haha, kolesie z 3OH3, ale zabawnie wyglądali;)
I gitesik...
Pozdrower!