Info

avatar Ten blog rowerowy jest prowadzony przez causeilovemybike z miasta Zelów. Przejechałem 4396.94 kilometrów, z czego 118.53 w terenie. Moja średnia prędkość to 20.29 km/h
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.

baton rowerowy bikestats.pl

Kontakt


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy causeilovemybike.bikestats.pl

Licznik odwiedzin


Od 16 października mój blog odwiedziło Liczniki odwiedzin osób;)
Dane wyjazdu:
19.23 km 0.00 km teren
01:08 h 16.96 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:-15.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

My się zimy nie boimy!

Czwartek, 16 grudnia 2010 · dodano: 16.12.2010 | Komentarze 0

My się zimy nie boimy i rowerem wciąż jeździmy! Taka moja dzisiejsza poezja dotycząca naszych wspólnych, z Przemkiem, wypadów rowerowych:)

-15 stopni Celsjusza;) Miło. Ostatnio po jeździe zapomniałem dokładnie wyczyścić rower i zamarzł mi łańcuch;) Nie chciał się skubany zginać. Ale wygrzebałem w komórce jakieś magiczne niemieckie psikadełko mojego taty i trochę się poprawiło. Niestety jedno ogniwko uparcie przez całe dziewiętnaście kilometrów dwieście dwadzieścia pięć metrów się zacinało i nawet chuchanie, dmuchanie i gadanie do niego nic nie pomogło, mówi się trudno i jedzie się dalej;)

Cudnie jest, magicznie wręcz. Śnieg się tak fajnie mieni. No ale jest pieruńsko zimno, że, za przeproszeniem, smarki w nosie zamarzają;) Ahh! Nooo, ale my się zimy nie boimy!

Lód, lód, lód, na drogach wszędzie ten cholerny, zdradziecki lód! Jak jest równy, to go lubię. Ale taki jaki jest aktualnie na drogach jest o kant dupy potłuc! A właściwie kant dupy o niego sobie można potłuc, niestety...

Generalnie dupę mi wytrzęsło, nadgarstki mnie bolą, ciągle tyłek mi gdzieś bokami jeździł. O ile na pustej drodze, jak się można spokojnie w sposób teatralny wyglebać, jest to fajne, ale jeśli jedziesz drogą, a za tobą samochód, który siedzi ci właściwie tuz za tylnym kołem, a ty zamiatasz zadkiem w prawo i w lewo po koleinie lodowej, to jest to przeżycie co najmniej niemiłe. Niebezpieczne także. O!

Chcieliśmy pogadać z Jędrkiem, byliśmy pod jego domem, Przemo dzwonił, ale spotkał nas brak odzewu i dupa.

A najbardziej mi się podobał komentarz Przemka na temat spożywczaka w Bujnach:
"Ale bida w tym sklepie". Haha, ano, bida. Stali klienci siedzieli w sklepie pijąc wytrawne trunki z najróżniejszych części naszego powiatu, a być może nawet i województwa! Jak widać każdy ma jakiś sposób na długie, zimowe wieczory;)

Odprowadziłem Przemysława i wróciłem do domu ulicą Kościuszki. Tam przynajmniej zobaczyłem czarny asfalt, VICTORIA! Dawno nie miałem okazji zobaczyć tak długiego odcinka niepokrytego ani lodem ani śniegiem;)

Niestety dzisiaj zrezygnowałem z pokonywania granicy dwudziestu kilometrów, mimo że brakuje mi tylko niecałe osiemset metrów. Myślałem tylko o czymś ciepłym, nieważne czym, byleby było ciepłe: Kaloryfer, herbata, kawa, świeczka, nawet komputer jest ciepły!

Ale powiem wam, że takie wyobrażanie sobie ciepłych przedmiotów działa! Tylko nie można się zbytnio wczuwać, gdyż można epicko przyfasolić w jakiś obiekt stojący na naszej drodze;)

__________________________________________________________________________

Haha, kolesie z 3OH3, ale zabawnie wyglądali;)


I gitesik...
Pozdrower!



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!