Info

avatar Ten blog rowerowy jest prowadzony przez causeilovemybike z miasta Zelów. Przejechałem 4396.94 kilometrów, z czego 118.53 w terenie. Moja średnia prędkość to 20.29 km/h
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.

baton rowerowy bikestats.pl

Kontakt


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy causeilovemybike.bikestats.pl

Licznik odwiedzin


Od 16 października mój blog odwiedziło Liczniki odwiedzin osób;)
Wpisy archiwalne w miesiącu

Listopad, 2012

Dystans całkowity:20.36 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:01:01
Średnia prędkość:20.03 km/h
Liczba aktywności:1
Średnio na aktywność:20.36 km i 1h 01m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
20.36 km 0.00 km teren
01:01 h 20.03 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia

Pierwszy łódzki wpis:)

Wtorek, 20 listopada 2012 · dodano: 20.11.2012 | Komentarze 1

W Łodzi mieszkam od ponad półtora miesiąca, ale dopiero dzisiaj wpadłem na świetny pomysł, ażeby oświadczyć na moim, niestety, strasznie zaniedbanym blogu, że również i tutaj towarzyszy mi Lalunia, tak więc porzuciłem chwilowo moje nad wymiar nudne studenckie obowiązki i zasiadłem do pisania czegoś innego, aniżeli protokołów z ćwiczeń.

Nie mogło być przecież tak, że przy możliwości śmigania rowerkiem na zajęcia musiałbym tłuc się 12 przystanków niekoniecznie przyjemnym i komfortowym autobusem w towarzystwie niezbyt pozytywnie nastawionych do życia osobników. Może gdyby częściej wsiadali na rowery ich wyrazy twarzy stały by się mniej ostre i bardziej uśmiechniete, pozbawione grymasu niezadowolenia i szczerej niechęci do otaczającego świata?

Tak czy inaczej musiałem zetknąć się ze zjawiskiem jeżdżenia rowerem po dużym mieście. Pierwsze wrażenie? Ha, czułem się jakbym poruszał się po Bombaju, albo jakiejś innej, nieszczególnie ucywilizowanej metropolii. Pośpiech, dziurawe ulice, korki, niestety tez często chamstwo ze strony kierowców. Ale udało się, praktycznie dzień w dzień jeździłem Lalunią na uczelnię, no chyba, że pogoda w sposób nieszczególny mnie do takowej aktywności zachęcała. Dziennie pokonywałem około 10 km, chyba że miałem dłuższą przerwę pomiędzy zajęciami, wtedy śmigałem do domu, co to by zjeść cosik smacznego przywiezionego od mamusi i tatusia z domku:)

Efektem moich łódzkich podróży rowerowych jest uodpornienie się na pewne zachowania innych uczestników ruchu, nauczyłem się przewidywać pewne zagrożenia (jakby to powiedział dr. Lisowski: antycypować), nieco się "wyspryciłem" jeśli chodzi o poruszanie się po mieście:) Raz nawet z Bałut śmignąłem do Ikei, ot taka mała wycieczka po zajęciach:)

Dzisiaj trasę Mieszkanie-Uczelnia-Mieszkanie pokonałem dwa razy, więc 20 km wpadło na moje konto;) Szkoda tylko, że pewnie niedługo nie będzie dało się poruszać rowerem po Łodzi.


PS. Zaskoczyło mnie to, że rozkopali Piotrkowską i teraz muszę jeździć Legionów, po której kręcąc można dostać wstrząśnienia mózgu.

PS2. Jest już późno, nie mam mózgu i lepiej tego nie czytajcie;)

Do zobaczenia w Łodzi, PozdRower!