Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Dane wyjazdu:
6.78 km
0.00 km teren
00:31 h
13.12 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Reanimator trupów, szrotów etc. etc.
Poniedziałek, 20 grudnia 2010 · dodano: 20.12.2010 | Komentarze 7
Dzisiejszego pięknego dnia odwiedził mnie Kacper M. Ehhh, marudził, żebym mu pomógł składać jakiś rower. Tylko co ja mogę poradzić, skoro wszytko takie stare, rozwalone, niekompletne. Rower naprawić nieco umiem, ale czarodziejem nie jestem, tak czy siak! Ot co!Dzisiaj w nocy nie mogłem zasnąć, kurka wodna! Tak więc włączyłem sobie płytkę DVD z fotkami z wyjazdu rowerowego do Kielc. Ahhh, ależ to fajne wspomnienia. Już się nie mogę doczekać jakiejś kolejnej eskapady, jeśli takowa w ogóle wypali. Świetne są te godziny spędzone na rowerze, wśród nowych terenów z najlepszymi kumplami. I każdy kilometr daje o sobie znać na łydeczkach i udach, na tyłku zresztą też, mimo, że mój żelowy Selle Royal w Trans Alpie jest wygodny jak skórzana kanapa w eleganckim salonie;) Trzymajcie kciuki za moje plany!
Wśród różnorakich zdjęć z karty pamięci, która niedawno wpadła mi w ręce, wylookałem fotkę takiego oto czegoś. Ktoś postawił u mnie na podwórku rower z niżej widocznym ozdobniczkiem;)

Torpedo! Nawet nie wiem jaką takie cos nosi nazwę© causeilovemybike
I tak sobie teraz myślę, ze niektórzy ludzie mają zarąbiste cuda, rowerowe klasyki, a traktują to jak śmieci! Takimi cackami powinni zajmować się pasjonaci, którzy z sercem zajęliby się rowerkiem. Może na zdjęciu tego dokładnie nie widać, ale był on w opłakanym stanie, a moją uwagę zwrócił ten pierdolnik na przednim błotniki, zardzewiałym po stokroć zresztą...
A generalnie to jestem dość zadowolony, bo rozmawiałem dzisiaj z wujem i udało mu się znaleźć mi odpowiednią obręcz do Trans Alpa i będzie na początku stycznia. Zdziwiło mnie natomiast to, że pani Quiet pozwoliła mi wyjść z klasy i porozmawiać z wujem na temat koła. Widocznie zrozumiała, że jest to dla mnie ważna sprawa;) Nic dziwnego, zrobiłem taką ładna minkę, nic tylko serce się rozpływa, jaki to Filipek może być miły i grzeczny, ha!
Dzisiaj było cieplej, mam nadzieję, że jutro będzie taka sama ładna pogoda. Jeśli aura mnie wesprze, to skoczę z Przemkiem na jakaś objazdówkę gminy, naszej wspaniałej, małej Ojczyzny, haha!
I niech ten cholerny ból gardła spieprza jak najszybciej. Katar też!
Pozdrower bikerzy!
Komentarze
kamiloslaw1987 | 11:20 piątek, 24 grudnia 2010 | linkuj
Super! Taki rowerowy Rolls-Royce:)Pozdrawiam
DaDasik | 22:19 poniedziałek, 20 grudnia 2010 | linkuj
Tak, Tak.... Dokładnie tak jest
Wielu jest rowerzystów którzy jeżdżą bez świateł, szaleją po chodnikach, czy jeżdżą jezdnią, gdy obok jest ścieżka rowerowa.... Nie mówiąc już o pijanych rowerzystach.
Jak poszukasz to mam tez gdzieś pijaczka na rowerze na wojewódzkiej, filmik nagrałem.
We mnie też nie raz by inny rower wjechał na ścieżce, czy drodze.... Problemem głównie są nastolatki szalejący na mieście, ale i tzw. klasa robotnicza wracająca ze zmiany z piwkiem w ręku, albo bez światełek nocą. Temat rzeka..... Ale od tego są odpowiednie służby, które powinny się tym zająć.
Ale widzisz, ja staram się jeździć przepisowo. Robię stopy, po mieście jeżdżę powoli, szczególnie gdy jest to chodnik, przeprowadzam rower przez pasy itp. I tak mnie grzmotło :P
Pech to pech..... Ale przez wiele w życiu trzeba przejść :).
Wielu jest rowerzystów którzy jeżdżą bez świateł, szaleją po chodnikach, czy jeżdżą jezdnią, gdy obok jest ścieżka rowerowa.... Nie mówiąc już o pijanych rowerzystach.
Jak poszukasz to mam tez gdzieś pijaczka na rowerze na wojewódzkiej, filmik nagrałem.
We mnie też nie raz by inny rower wjechał na ścieżce, czy drodze.... Problemem głównie są nastolatki szalejący na mieście, ale i tzw. klasa robotnicza wracająca ze zmiany z piwkiem w ręku, albo bez światełek nocą. Temat rzeka..... Ale od tego są odpowiednie służby, które powinny się tym zająć.
Ale widzisz, ja staram się jeździć przepisowo. Robię stopy, po mieście jeżdżę powoli, szczególnie gdy jest to chodnik, przeprowadzam rower przez pasy itp. I tak mnie grzmotło :P
Pech to pech..... Ale przez wiele w życiu trzeba przejść :).
DaDasik | 21:03 poniedziałek, 20 grudnia 2010 | linkuj
Oczywiście, że tak. Tym bardziej, że takie "starocie" to kawał pięknej historii. Aj szkoda gadać..... To jak rozpier....ić Benltleya, albo choćby starą Warszawę za przysłowiową flaszkę. Dziś nie dość, że taki rower ma swoją duszę, jest można powiedzieć prawie perfekcyjnie wykonany (wtedy to się przykładali do roboty), to jeszcze po remoncie (który też jest samą radością) nabiera drugiego życia, jest dumą i posiada sporą wartość również materialną.
Niestety ludzie są, jacy są.....
Na ostatnim moim wpisie sierpniowym jest pokazany mój stary (12 letni) Forester i taki sam, w tym samym wieku, ale w opłakanym stanie. Gdybym nie miał takiego roweru, to nie dało by się rozpoznać, że to ten sam :/ A mój nadal się świetnie sprawuje na trasie.
Tamtego grata pożyczyliśmy od wujka Pauli.
Niestety ludzie są, jacy są.....
Na ostatnim moim wpisie sierpniowym jest pokazany mój stary (12 letni) Forester i taki sam, w tym samym wieku, ale w opłakanym stanie. Gdybym nie miał takiego roweru, to nie dało by się rozpoznać, że to ten sam :/ A mój nadal się świetnie sprawuje na trasie.
Tamtego grata pożyczyliśmy od wujka Pauli.
DaDasik | 20:36 poniedziałek, 20 grudnia 2010 | linkuj
No niestety, ale wielu nie szanuje swoich rowerów, a nawet nie wiedzą jakie cacka mają :(.
Znam kilka osób co mają takie cudeńka. Od jednego gościa chciałem kupić przedwojenny, niemiecki, oryginalny rowerek. Ja bym go "wypieścił", ale on wolał nim rzucać po rowach :/.
To samo tyczyło się motorowery Simson z 1944 roku. Piękna maszyna, niestety gościu go rozkręcił i sprzedał części za flaszkę a zwłoki wypierniczył na złom. Krew mnie wtedy chciała zalać, bo nudziłem go kilka miesięcy wcześnie, żeby go mi sprzedał.
Znam kilka osób co mają takie cudeńka. Od jednego gościa chciałem kupić przedwojenny, niemiecki, oryginalny rowerek. Ja bym go "wypieścił", ale on wolał nim rzucać po rowach :/.
To samo tyczyło się motorowery Simson z 1944 roku. Piękna maszyna, niestety gościu go rozkręcił i sprzedał części za flaszkę a zwłoki wypierniczył na złom. Krew mnie wtedy chciała zalać, bo nudziłem go kilka miesięcy wcześnie, żeby go mi sprzedał.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!