Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Dane wyjazdu:
63.55 km
0.00 km teren
03:33 h
17.90 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Wawrzkowizna - lenistwo, lenistwo i jeszcze raz lenistwo!
Czwartek, 16 czerwca 2011 · dodano: 22.06.2011 | Komentarze 2
Słońce daje momentami czadu, w znaczeniu: "daje popalić". Tak więc trzeba się wybrać nad jakąś wodę! Patyki za blisko, jestem tam codziennie. Mucha i Amek wybierali się na Wawrzkowiznę - ośrodek sportu i rekreacji kilka kilometrów za Bełchatowem...Tak czy inaczej pojechaliśmy. Kolejny raz popędziliśmy przez Parzno, by uniknąć możliwości bliższej konfrontacji z blaszakami;) Wszystkim zgodnie się jechało. Ja pierwszy, a Mucha z Amkiem za mną. Amek jak na dobrego dj-a przystało cały czas serwował nam muzykę z telefonu, więc mogłem tez sobie pośpiewać;)
Szybko znależliśmy się w Bełchatowie, wskoczyliśmy do sklepu, żeby zrobić jakieś zakupy i dalej ścieżkami rowerowymi udalismy się za Bełchatów, by po niedługiej chwili być przed ośrodkiem. Miła pani otworzyła nam szlaban i teraz pozostało nam tylko ulokować sie w dogodnym miejscu.
Tak też zrobiliśmy, ja zacząłem czytać "Przez świat na rowerach...", cisza, spokój, relaks i lenistwo;)
Z całego wyjazdu mam aż dwa zdjęcia. Teraz nadszedł czas, by pokazac pierwsze;) Leżąc na ręczniku i smażąc się jak frytka albo schabowy na patelni podniosłem na chwilę głowę i spostrzegłem kaczą rodzinkę pływającą po zbiorniku. No to mam!

Kacza rodzinka...© causeilovemybike
Po kilkugodzinnym nieruszaniu się z miejsca, przyszło nam wrócić do domu. Mnie jechało się wyśmienicie, chłopakom chyba gorzej. Ale po małej przerwie pod sklepem tuz za Bełchatowem zrobiło im się lepiej i całkiem żwawo zmierzaliśmy do Parzna. A tam?! Ruch i zamęt, pełno aut i ludzi. Nie mam pojęci z jakiej to okazji, albo jakieś kościelne święto wypadło tego dnia (ja osobiście do kościoła nie uczęszczam) lub też może odbywał się pogrzeb jakiejś lokalnej szychy ( informacji również brak, nie jestem "plotjuszyn" Zelów). Nie zmienia to faktu, że musieliśmy przeciskać się między autami, w zasadzie Amek torował nam drogę:

Zamęt w Parznie© causeilovemybike
Rozstaliśmy się w Maurycowie, chłopaki mieszkają w Pożdzenicach, ja jechałem do domu w Zelowie;) Zostałem oskarżony o próbę zamordowania ich szybkim tempem, co jest kompletnie niedorzeczne, bo to tempo bardziej spacerowo-wycieczkowe, niż zabójcze. A ostatnio się martwiłem, że straciłem formę, a tu jednak nie tak do końca;)
Miałem też dodać mapkę z mojego nowego dataloggera, ale coś mi nie pykło.
Tak, czy siak...
POZDROWER!
Komentarze
kamiloslaw1987 | 07:05 czwartek, 23 czerwca 2011 | linkuj
Hehe dla Ciebie spacerowe tempo ale wiesz... chłopaki mogli wypluć płuca:]
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!