Info

avatar Ten blog rowerowy jest prowadzony przez causeilovemybike z miasta Zelów. Przejechałem 4396.94 kilometrów, z czego 118.53 w terenie. Moja średnia prędkość to 20.29 km/h
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.

baton rowerowy bikestats.pl

Kontakt


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy causeilovemybike.bikestats.pl

Licznik odwiedzin


Od 16 października mój blog odwiedziło Liczniki odwiedzin osób;)
Dane wyjazdu:
63.55 km 0.00 km teren
03:33 h 17.90 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia

Wawrzkowizna - lenistwo, lenistwo i jeszcze raz lenistwo!

Czwartek, 16 czerwca 2011 · dodano: 22.06.2011 | Komentarze 2

Słońce daje momentami czadu, w znaczeniu: "daje popalić". Tak więc trzeba się wybrać nad jakąś wodę! Patyki za blisko, jestem tam codziennie. Mucha i Amek wybierali się na Wawrzkowiznę - ośrodek sportu i rekreacji kilka kilometrów za Bełchatowem...

Tak czy inaczej pojechaliśmy. Kolejny raz popędziliśmy przez Parzno, by uniknąć możliwości bliższej konfrontacji z blaszakami;) Wszystkim zgodnie się jechało. Ja pierwszy, a Mucha z Amkiem za mną. Amek jak na dobrego dj-a przystało cały czas serwował nam muzykę z telefonu, więc mogłem tez sobie pośpiewać;)

Szybko znależliśmy się w Bełchatowie, wskoczyliśmy do sklepu, żeby zrobić jakieś zakupy i dalej ścieżkami rowerowymi udalismy się za Bełchatów, by po niedługiej chwili być przed ośrodkiem. Miła pani otworzyła nam szlaban i teraz pozostało nam tylko ulokować sie w dogodnym miejscu.

Tak też zrobiliśmy, ja zacząłem czytać "Przez świat na rowerach...", cisza, spokój, relaks i lenistwo;)

Z całego wyjazdu mam aż dwa zdjęcia. Teraz nadszedł czas, by pokazac pierwsze;) Leżąc na ręczniku i smażąc się jak frytka albo schabowy na patelni podniosłem na chwilę głowę i spostrzegłem kaczą rodzinkę pływającą po zbiorniku. No to mam!

Kacza rodzinka... © causeilovemybike


Po kilkugodzinnym nieruszaniu się z miejsca, przyszło nam wrócić do domu. Mnie jechało się wyśmienicie, chłopakom chyba gorzej. Ale po małej przerwie pod sklepem tuz za Bełchatowem zrobiło im się lepiej i całkiem żwawo zmierzaliśmy do Parzna. A tam?! Ruch i zamęt, pełno aut i ludzi. Nie mam pojęci z jakiej to okazji, albo jakieś kościelne święto wypadło tego dnia (ja osobiście do kościoła nie uczęszczam) lub też może odbywał się pogrzeb jakiejś lokalnej szychy ( informacji również brak, nie jestem "plotjuszyn" Zelów). Nie zmienia to faktu, że musieliśmy przeciskać się między autami, w zasadzie Amek torował nam drogę:

Zamęt w Parznie © causeilovemybike


Rozstaliśmy się w Maurycowie, chłopaki mieszkają w Pożdzenicach, ja jechałem do domu w Zelowie;) Zostałem oskarżony o próbę zamordowania ich szybkim tempem, co jest kompletnie niedorzeczne, bo to tempo bardziej spacerowo-wycieczkowe, niż zabójcze. A ostatnio się martwiłem, że straciłem formę, a tu jednak nie tak do końca;)

Miałem też dodać mapkę z mojego nowego dataloggera, ale coś mi nie pykło.

Tak, czy siak...

POZDROWER!



Komentarze
kamiloslaw1987
| 07:05 czwartek, 23 czerwca 2011 | linkuj Hehe dla Ciebie spacerowe tempo ale wiesz... chłopaki mogli wypluć płuca:]
gdynia94
| 19:25 środa, 22 czerwca 2011 | linkuj Nareszcie jakieś większe nadrobienie zaległości :)
Pozdrower!
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!