Info

avatar Ten blog rowerowy jest prowadzony przez causeilovemybike z miasta Zelów. Przejechałem 4396.94 kilometrów, z czego 118.53 w terenie. Moja średnia prędkość to 20.29 km/h
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.

baton rowerowy bikestats.pl

Kontakt


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy causeilovemybike.bikestats.pl

Licznik odwiedzin


Od 16 października mój blog odwiedziło Liczniki odwiedzin osób;)
Dane wyjazdu:
24.00 km 0.00 km teren
01:10 h 20.57 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Zbiorczo, niezbyt nadzwyczajnie...

Niedziela, 16 stycznia 2011 · dodano: 16.01.2011 | Komentarze 0

Niczego specjalnego nie dokonałem. Jak zwykle raczej;)

Poskładane do kupy ostatnie jeżdzonka, czyli ognicho u Majronsa, wizyta u Kacpra(prosił zeby nie mówić do niego per Kania, życzenie spełnione!), nocne, deszczowe kręcenie przez Bujny z Misterem Majewskim, który lansował się po wsi w chińskich dresach i gumiakach zapierdzielającego swoim wypasionym Jubilatem;)

Generalnie znowu zalało łąkę naprzeciw mojego domu, tak więc zapraszam, zabierajcie łódeczki, pontony, prawie jak na Mazurach. Wstęp 5 zeta;) A jakby złapał mrozik, to będzie można skorzystać z meeeega dużego lodowiska, niestety wypożyczalni łyżew nie prowadzę;( A tak na serio to cały dzień buczą motopompy, nie mogę otworzyć okna, bo ogłuchnę... Jest właśnie po 1 w nocy, pompy dzielnie pracują, tak więc raczej się dziś nie wyśpię... A rano na Marsz Śladem Powstania Styczniowego, damn it!

Z dziwnych wydarzeń:
Po nocnej jeździe przez Bujny, gdy wróciłem do domu, ku mojemu niebagatelnemu zaskoczeniu zastałem w nim Dzinksia pijącego kawkę u mnie w salonie. Okazało się, ze wszedł sobie do domu i zażyczył kawki od mojej mamuśki, ta nie wiedziała co zrobić i kawkę podała, jak na dobrą panią domu przystało;) Co do Dzinksia, to osobnik niemalże legendarny w moim miasteczku, podmiot wielu krucjat miejscowej zidiociałej młodzieży, która nie ma co robić i wyżywa się na nieszkodliwym Zbyszku (kiedyś porąbali mu siekierą buty i wrzucili petardy do domu), który ma trochę nie po kolei w głowie. Ale generalnie kolo jest spoko, nikomu nic złego nie robi, żyje sobie po swojemu, można powiedzieć, że jest nieco ekscentrykiem...

Licho, licho, kiepsko, słabo... Weny brak, roweru także.

Adios, do lepszego jutra!

______________________________________________________________________

Bytka albo nie bytka, oto jest zapytka. Po Czesku nawet Szekspir brzmi głupio;)

_____________________________________________________________________


Bo nie zamykam się na wybrane gatunki muzyczne...


Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia

Konkurs!

Wtorek, 11 stycznia 2011 · dodano: 11.01.2011 | Komentarze 0

Od dzisiaj do 20 stycznia można głosować na swojego faworyta za pomocą SMS-a. Zachęcam Was, żebyście mnie nieco wspomogli;)

Głosuj na mojego bloga w konkursie na Bloga Roku 2010!


Wyslij sms o treści H00298 pod numer 7122. Koszt jednego SMS-A to tylko 1,23 z Vat (Ah ten wyższy podatek;/). Dochody z smsów są przeznaczone na turnusy rehabilitacyjne dla niepełnosprawnych! A więc pomagacie nie tylko mnie, ale także tym, którzy mają mniej szczęścia w życiu niż Wy!


Dane wyjazdu:
10.78 km 0.00 km teren
00:30 h 21.56 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Przedszkole, lodowe przedwiośnie i chlapa...

Piątek, 7 stycznia 2011 · dodano: 07.01.2011 | Komentarze 0

Rano obudziły mnie wrzaski i śmiechy jakiś dzieci. Co to kurde może być, dzieci u mnie w domu? Dzieckiem można nazwać mojego tatę, ale on z pewnością nie ma takiego piskliwego głosiku, brat jest 6 lat ode mnie starszy i już nawet z nami nie mieszka, w takim razie, co to jest?

Schodzę na dół, a moim oczom ukazuję się trójeczka wesołych szkrabów. Dwójka sąsiadki zza ściany, a jedno to synek kolegi mojego taty. Spoko. Ja wiedziałem, że moja mama chciała zostać przedszkolanką, nawet starała się o przyjęcie na pedagogikę, ale nie wiedziałem, że otworzyła domowe przedszkole, haha!
Dzieciaczki miały fajną zabawę, podczas gdy ja robiłem sobie herbatę, każde kolejno wbiegało do kuchni i krzyczało „Siema!”. I tak ze sto razy. Ufff… Chyba nieprędko zostanę tatą. I dobrze. Taniej.

Potem musiałem zrobić każdemu po milion samolocików z papieru, patrzeć jak latają i wyciągać je zza mebli (w końcu ja je robiłem, to dobrze latały).

Uratowało mnie to, ze mama wysłała mnie do sklepu, pojechałem z chęcią. Niezwykle męskim rowerem mojego taty;) Kettlerem;) Tym czarno-różowym. Grzecznie postałem w kolejkach w marketach, kupiłem co miałem kupić.

Wjeżdżając do domu poślizgnąłem się na lodzie przed bramą i w nią jeb.. uderzyłem po prostu. Tak więc musiałem z tatą i dziadkiem ten cholerny lód skuwać za pomocą takiego zmyślnego urządzenia autorstwa mojego `fadera`. Ręce do tej pory mnie bolą…

A potem pozostało tylko wydostać Forda, bo troszkę się zapadł w lodzie na podwórku. Merc miał lepiej, bo stoi na czyściutkim chodniku;) Właśnie! Może ktoś chce kupić Fordzika albo Mecedesika? Albo nawet oba? Vito i Trasit czekają na Ciebie!

Po odzyskaniu wolności pojechałem się przejechać Kettlerem (bo ma błotnik z tyłu). Nie ma niestety świateł, więc miałem mało czasu, więc mało w efekcie pokonałem mało kilometrów;( Główne drogi są czarne, mogłem się wreszcie wyszaleć. Na bocznych rowerzyści tańczą na lodzie. Istna rewia na lodzie. Ślizgi, poślizgi, uślizgi. I woda też. W butach przywiozłem do domu pełno wody, a spodnie ubryzgane po kolana;) A to tylko 10 kilometerków.

A na działce wystraszył mnie kot. Cicho i spokojnie dookoła, wchodzę na działkę, jestem na werandzie u dziadka, patrzę sobie, a tu nagle pojawia się kot. Taki brudny, prawdopodobnie jakby go wyprać byłby biały jakby go wyprać, gapił się na mnie burymi ślepiami. Jak krzyknąłem z zaskoczenia to zjeżył się, wyszczerzył kły i zeskoczył na ziemię i dalej się na mnie patrzył. Dzikus jakiś dziwny. Brrrr… Nie lubię kotów….

Tak sobie myślę, że może założę światła, tak na szybko i jeszcze się gdzieś wybiorę. Może nawet chłopaki się dołączą? No bo to wstyd w taki ciepły dzionek tak mało się przejechać…

___________________________________________________________________________

Dalej siedzę w Nickelbacku, że tak powiem. Posłuchajcie „This Afternoon”, bo leci u mnie akurat w tym momencie;)


___________________________________________________________________________
Pozdrower!


Dane wyjazdu:
18.32 km 0.00 km teren
01:05 h 16.91 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Pisania dużo, a jeżdżenia mało.

Czwartek, 6 stycznia 2011 · dodano: 06.01.2011 | Komentarze 0

Wieczorne pokolacyjne menu: szklanka prawdziwego, „nie sklepowego” mleka i „Lion”. Lubię się zdrowo odżywiać;)

Rowerowo trochę lichawo. Niestety. Ten piekielny rower mnie drażni. Koło się ciągle telepie. Poprawiam codziennie, ale po jednej przejażdżce znowu ta sama akcja. I zębatka obciera o ramę, nie rozumiem. Szrot i tyle. No i jeszcze warunki towarzysko-społeczne są za dobre i nie pomagają w jeździe rowerem. Chodzi o to, że ciągle spotykam znajomych, gadam z nimi i dalej już nie jadę. A to problem bardziej złożony. Bo jeśli chciałbym pojechać tam, gdzie towarzystwa bym nie spotkał, to tak, czy siak, bym nie pojeździł, ze względu na warunki drogowe, lodowe koleiny i inne ciekawe niespodzianki. Więc musze jeździć w okolicach mojego miasteczka, gdzie znajomych jest dużo i jeszcze więcej… Trudne życie takiej gaduły jak ja;)

Ale okej, już już. Wczoraj byłem u Przemka w garażu, pomagałem mu czyścić rower. Dyskutowaliśmy o rowerach, WD-40, odtłuszczaczach i psikadle Brunox do amortyzatorów. Dowiedziałem się, że amortyzator po angielsku to „shock absorber” oraz, że Brunox to szwajcarska jakość i ma siedzibę w Sieradzu (mieszkają tam dziadkowie Przemka). Pojechaliśmy potem do Malwiny, bo Przemek miał za zadanie zatransportować jej pendrive`a, ale Malwinki w domku nie było. No a w rynku spotkaliśmy dziewczyny z Mironem, dojechał Łukaniu i wycieczka siłą rzeczy się skończyła inaczej niż planowałem i gdzie indziej. A następnie Ogromas wpadł do mnie i tłumaczyłem mu do 1 w nocy zawiłości CityVille, a on kreatywnie wymyślał, co by w tej grze dodał. To dopiero myśliciel;)

Co do dnia dzisiejszego. Hm… Byłem na sankach. Chłopaki poszli grać w PS-a, a ja zawinąłem na chatę. Zagościła u mnie kuzynka, przyszła się pożegnać, bo wraca do UK… A ja z Przemkiem poczęliśmy pomagać Bartoszowi, najmniejszemu, acz najstarszemu, w rozwożeniu zaproszeń na 18. Tylko tak jakoś nie wiem czemu, mnie jeszcze nie wręczył, hyh… Mucha oczywiście otworzył nam drzwi zaspany, trochę nie czaił co kaman dookoła. Ale pojechał z nami, bo mówił, że nie ma co robić. Najwidoczniej się już wyspał. Panny Agnieszki nie zastaliśmy, była w innymi pannami w parku. Na marginesie, zostały spisane przez jakiś zniewieściałych panów policjantów z „pedalskimi głosikami, że bym się posikał jakbym posłuchał” za, uwaga!, siedzenie na oparciu ławki. Bo miejsce na dupę było zalodzone, to miały sobie dziewczęta tyłki zamoczyć? BEZ SENSU. Polska policja, czepiają się pierdół, ale jak w Sylwestra banda idiotów klepała się po buźkach w środku miasta, to jeździli i szukali miejsca do parkowania. Żal mi tych lapsów… Aż mnie zdziwiło, że nie zgarnęli mnie dziś na przejechanie przez przejście dla pieszych rowerem… No i generalnie moje dzisiejsze jeżdżenie zakończyło się na przejażdżce na Mauryców i do Pożdżenic, bo potem przechadzałem się z Łukaniem, który tłumaczył mi zawiłości pionowego i poziomego łańcucha produkcji i dostaw. Się chłopak logistyki uczy, wow!

Zrodził się także pomysł wybrania się w wakacje rowerkiem w Jurę, na biwaczek i skałki. Mam nadzieję, że znajdę takich, którzy będą chcieli się tam wybrać rowerasem, a nie zabrać dupę autem. Oby…

I to tyle moich kolejnych, mrożących krew w żyłach opowieści.


_______________________________________________________________________

Przesłuchuję płytę zespołu Nickelback , „Dark Horse” z 2008 roku. Ciekawa muzyka. Wpada w ucho, ale nie jest to takie typowe komercyjne dno i szeroko pojęty muzyczny chłam. W sumie już dawno słuchałem Nickelback, ale jakoś teraz przypomniałem sobie o nich na nowo.

Posłuchajcie:



Całą płytę sobie przesłuchajcie, jeśli znajdziecie czas;)

_____________________________________________________________________

Pozdrower!


Dane wyjazdu:
13.18 km 0.00 km teren
00:44 h 17.97 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Pierwsza trzynastka;)

Niedziela, 2 stycznia 2011 · dodano: 02.01.2011 | Komentarze 3

W Nowy Rok nie miałem okazji pójść na rower. Ciężki dzień generalnie.

Dzisiaj jednak pogoda sprzyjała, więc wziąłem rower w obroty:) Spoko, ciepło nawet, wiaterek delikatny, słoneczko, świetne warunki.

Napisałbym pewnie coś bardziej twórczego, ale miałem gości. Najpierw kuzynka z chłopakiem, potem właściciel Wiki - pan Zbyszek.

Oliwka generalnie mówiła dużo, a ja musiałem słuchać jej, grać w CityVille i czytać streszczenie Szkiców Węglem jednocześnie;)

Swoją drogą zdziwiło mnie, jak Madzia zapytała, kto napisał "Szkice Węglem". Nic nie było w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że skończyła filologię polską;) Co ta Anglia robi z Polakiem;) Dla nieczających, Sienkiewicz napisał "Szkice..."

Sienkiewicz Sienkiewiczem, ale do UK, to bym sobie z chęcią pojechał, a choćby żeby pojeździć angielskimi ścieżkami rowerowymi;)

Jako uczeń liceum, muszę także wspomnieć o tym, że jutro trzeba iść do szkoły. Tak standardowo powinienem teraz pomarudzić jak mi źle i niedobrze. Bo właśnie tak mi jest. Ostatnio rzadko kiedy wstawałem przed 12, wiec wizja pobudki po 7 mi nie "leży", a mogę nawet stwierdzić, że mnie przeraża. Zważywszy na to, że jestem śpiochem. Okropnym...

Ale jeszcze trochę i ferie, łódzkie w tym roku pierwsze w kolejce;) Jeszcze nie byłem w szkole, a już nie mogę doczekać się kolejnej przerwy;)

Właśnie moją uwagę przykuł przypadek kulturysty z wrzutem na dupie. Jakieś to zabawne dla mnie, haha;)

Dobra, koniec tego pisania o niczym.
_____________________________________________________________________________
Posłuchajcie jeszcze tylko tego:


Miłego chilloutu:)
_____________________________________________________________________________

POZDROWER;)


Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia

Czyszczenie i myślenie;)

Piątek, 31 grudnia 2010 · dodano: 31.12.2010 | Komentarze 1

Wszyscy robią sobie rowerowe podsumowania 2010 roku, a ja jakoś nie lubie niczego podsumowywać, zamykać w ramy...

Trans Alp nadal stacjonuje w moim pokoju, ja się zarąbiście nudzę czekając na Sylwestra, więc postanowiłem wyczyścić sprzęt.

Mój tata stwierdził, że przecież jest czysty, ja jednak miałem inny pogląd, co mu udowodniłem, bo mam teraz całe ręce upieprzone;) Nos też. Generalnie gębę sobie bardziej ubrudziłem niż ręce;) Wiki mnie nie poznała przez to i nie chciała się bawić;(

Jeszcze korci mnie, żeby nasmarować przerzutkę, ale obiecałem, że nie będę ingerował w rowerek za pomocą klucza i żadnych środków, bo tata uważa, że jest z tego tytułu więcej problemów niż pożytku. A wcale nie;) W zasadzie teraz smarować mi się go nie opłaca, bo i tak będę nim jeździł wiosna, zostawię sobie tą przyjemność na później;)

Taaak, to był kolejny wpis z serii "Nudzi mi się, to sobie popiszę".

Moja dziaba:)

Lalunia stacjonuje w domku;) © causeilovemybike

__________________________________________________________________________

Blog roku!
http://www.blogroku.pl/causeilovemybike,gwdxa,blog.html
Blog Roku 2010! Głosuj!

__________________________________________________________________________

Pozdrower;)


Dane wyjazdu:
14.66 km 0.00 km teren
01:11 h 12.39 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

To już prawie koniec...

Czwartek, 30 grudnia 2010 · dodano: 31.12.2010 | Komentarze 1

Około rowerowo:
W środę ze sztabowiczami było zabawnie. O ratowaniu życia, ale tak na wesoło;) Fajni ludzie, tacy pozytywni.

Potem skoczyłem z Majronem i Łukaniem do naszych dziewcząt pożdżenickich;) Wspominaliśmy stare czasu, dzieciństwo, chwile w naszych życiach, które pozostaną w pamięci na zawsze. Po zjedzeniu opakowania ptasiego mleczka "Wedel", bo my podróbek nie lubimy, wypiciu tego, co do wypicia przeznaczone było oraz wszamaniu jabłecznika Agi udaliśmy się do Zelowa. Chłopakom się nie chciało jechać, więc prowadzili rowery, a ja sobie wokół nich udanie driftowałem. Świeża warstewka nawianego i dopadanego śnieżku sprawiała, że szło mi to łatwo, przyjemnie i miło. I doszedłem, że takie rowerowe driftowanko, to jednak męcząca sprawa;p Kilkadziesiąt poślizgów później byłem w domu i poszedłem spać. No..

A dzisiaj postanowiłem się wybrać na rowerek, bo mnie nosiło. Poszedłem do babci, bo marudziła, że jej się numery w telefonie podwoiły, ale ja takowego zjawiska nie zaobserwowałem, no trudno. Nie mniej jednak pożyczyłem od babci telefonik, żeby sobie muzyki posłuchać, ponieważ niestety w moim Lg słuchawki w połowie zaginęły, a w drugiej połowie się uszkodziły i wylądowały w koszu;)

Spotkałem dziewczyny (pożdżenickie plus Moni dla odmiany) i Łukania i stanąłem z nimi, ale zrobiło mi się baaaaaardzo zimno.

Komunikat drogowy:
Główne ulice Zelowa są bardzo okej, boczne to lodowo-śnieżno-koleinowa porażka, niestety...

Z życia:
Byłem na sankach, bawiłem się jak 5-letnie dziecko i dobrze;)
Gram w CityVille na Facebooku i też mi się podoba;)
Moja mamcia i ja opiekujemy się pieskiem szefa taty, już któryś raz. Suczką właściwie. Jest grubiutka, tłuściutka, cieplutka i puszysta. I nazywa się Wiki lub Viki.

Muzycznie:
Wygrzebałem płyty ze starą muzyką i od nowa poznaję Apocalypticę. Dreszczyk;) Odprężenie. Relaks i przeszłość. Tak po krótce bym to sTAGował(??!!).

Plany i marzenia:
Dłuższy wyjazd rowerowy ze znajomymi lub bikestatsowym osobnikiem w podobnym wieku, ale niekoniecznie;) Jeśli ktoś zainteresowany, plizzzz, call me! Marzę także o krossie Evado 1.3, tato, gdybyś przypadkiem tutaj zajrzał, weź to pod uwagę, że jestem dobrym i uczynnym synem;)

_______________________________________________________________________________

Apocalyptica i "Life Burns" - prawda, prawda z tym życiem...


_______________________________________________________________________________

Go on, go on, Sylwester, Nowy rok, nowe plany, postanowienia, wydarzenia i marzenia. Rym ryma rymem pogania;)

Wszystko fajnie, ale zrobiłem czternaście kilometrów z małym hakiem, a piszę i piszę. Yhhh.

Miało być 2011 kilometrów na nadchodzący 2011 rok, ale Wheeler domaga się urlopu bo jest już roztrzepany ile wlezie, ja nie lubię marznąc (nie pomagają potrójne warstwy wszystkich partii ubrań), tak więc jak mawiała Babka Kiepska; "Gówno będzie". A może to nie Babka Kiepska. Ah tam... Nie rzutuje.

Jest 2.07. W nocy, żeby nie było niedomówień. Do mojego pokoju wszedł tata i daje mi opakowanie wedlowskiego ptasiego mleczka. Mówię mu, że myłem zęby i nie mogę jeść tak późno. A on, że umyję sobie jeszcze raz i jest wcześnie. To się nazywa ojcowska miłość.

Sorry Was bardzo, że tak chaotycznie i nie na temat w dużej mierze. Ale ten koniec roku i wizja Sylwestrowej imprezy jakoś mnie rozprasza!

SZALONEGO SYLWESTRA I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!! KOLOROWYCH FAJERWERKÓW I SCHŁODZONEGO SZAMPANA, CAŁY STRUMIEŃ BĄBELKÓW!

Pozdrower!
Ahoj!


Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia

A może Blog Roku 2010?

Środa, 29 grudnia 2010 · dodano: 29.12.2010 | Komentarze 0

http://www.blogroku.pl/causeilovemybike,gwdxa,blog.html
Blog Roku 2010! Głosuj!

Nie ma nic do stracenia! Mam nadzieje, że ktoś doceni moje"wypociny", jak mawiał mój matematyk, błędy stylistyczne i językowe, którymi mój wspaniały blog jest usiany niczym łąka mleczami na wiosnę/lato.


Dane wyjazdu:
13.25 km 0.00 km teren
00:40 h 19.87 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

"Wciąż pod prąd."

Wtorek, 28 grudnia 2010 · dodano: 28.12.2010 | Komentarze 3

Shimano Wam, bikerzy!

Ustawiłem sobie budzik na 8.30. Mama dobudziła mnie około 12. Kurde, miałem iść rankiem na rower, tak sobie obiecałem. Grrr.

Dzisiaj wszystko mi nie sprzyjało. Najpierw się okazało, że kąpiel czyszcząco-odrdzewiająca nie pomogła łańcuchowi i pewne ogniwka nadal się zacinają. Szlag by to trafił!

No to zdjąłem łańcuch z Trans Alpa, bo i tak jest już dość zużyty, do zimówki będzie okej, a na następny sezon kupie sobie nowy, wszystko musi być gita majonez;)

Mama trochę się dziwiła dlaczego niosę do pokoju kostkę brukową, młoteczek i inne pierdółki, bo oczywiście Trans Alp nadal stacjonuje w moim pokoju;) Tak sobie obiecałem dzisiaj, że muszę go elegancko wyczyścić, przesmarować, żeby był w 100% gotowy na wiosnę 2011;)

A wracając do drugiego roweru, łańcuch udało mi się założyć, wszystko ładnie i miło. No to co?! Ubieram się ciepło i w drogę. A tu masz, licznik się popsuł! Pół wyświetlacza działa, a pół nie. Rozkręciłem ustrojstwo, skręciłem i działa! To się nazywa solidna chińska technologia.

Po pokonaniu przeciwieństw losu zapakowałem aparat do kieszeni i pojechałem do Łukania. Na Północnej genialnie się jechało, dwudziesto centymetrowe lodowe koleiny, pozabijać się można. Ehhh…

Na Dzielnej o mały włos nie zostałem solidnie je**ięty przez samochód. Pozdrawiam serdecznie pana ze srebrnego Land Rovera, który nawet nie zwolnił o 1 km/h i dzięki jego uprzejmości mogłem skoczyć sobie w zaspę, żeby mnie nie rozjechał. Życzę szerokiej drogi, dziadu jeden!

Potem pokręciłem się nieco po lesie, zrobiłem kilka zdjęć, myślę, że nawet spoko wyszły.

Zimowy wiecheć;p © causeilovemybike


Prawie pustynia lodowa przy Północnej;) © causeilovemybike


Lasek niedaleko działek © causeilovemybike


A pod domem spotkałem Kalwina, mama wysłała mnie po baterie do zegarka i zmarzły mi ręce, oo!

Jutro kursik w Bełku z nowych wytycznych Rady Resuscytacji. Fajnie będzie;) Musi być;)

_____________________________________________________________________________
"Czuje jak rodzi się moc, czuję jak rodzi się wola istnienia pod pojęciem człowiek!"

Coma - Wola istnienia
Roguc, jesteś Bogiem!
Mówię to ja, prawdopodobnie ateista...

____________________________________________________________________________

Pozdrower! I niezbyt poobijanych tyłków;)


Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia

Świątecznie?

Sobota, 25 grudnia 2010 · dodano: 25.12.2010 | Komentarze 0

Święta, święta, święta. Shimano Wam wszystkim – Siemano Wam wszystkim!

Lubię święta. Mimo wszystko. Mimo że, ze mi się cholernie nudzi, zajadam się do oporu pierogami, grzybkami i sernikiem, i pierogami i karpatką dla odmiany… I obejrzałem „Kevina…” i jak co roku byłem zaciekawiony, chociaż doskonale wiedziałem co będzie dalej. Śmiejcie się, śmiejcie, Święta bez Kevina? No co wyyy! To moje dzieciństwo, pfff!
W Wigilie wpadłem na pomysł, żeby przynieść rower do pokoju. W taki dzień najlepszy przyjaciel nie może stać sam w ciemnej i zimnej komórce. Rodzice jakoś to zrozumieli. Nie mieli wyboru, Filipek jak się uprze, to nie ma bata;) Rok wcześniej, po przyjeździe z Wigilii u babci poszedłem na przejażdżkę moim wspaniałym nabytkiem, patrzyłem na przystrojone kolorowymi lampkami domy, choinki, śnieg i te wszystkie inne świąteczne pierdoły, wzruszające scenki, świątecznie trzymające klimat i w ogóle. Kurde, to już rok, czasami mam wrażenie, ze Trans Alp ma co najwyżej dwa dni, a tu już tyle czasu;)

I tak sobie co jakiś czas zerkam na ten mój biedny rowerek i przypominam sobie jak go pierwszy raz zobaczyłem w sklepie, jak tata pertraktował ze sprzedawcą, jak pakowałem go z rodzicami do samochodu i martwiłem się, żeby się nie podrapał, jak pierwszy raz się nim dalej przejechałem i parkowałem go w łazience. Jaki dziadek był zadowolony, ze kupiłem taki porządny rower…

Nie wiem, czy wy też, drodzy bikerzy, tak macie, ale między rowerem , a właścicielem rodzi się pewna więź, jakby nie było, jesteśmy uzależnieni od rowerów, spędzamy na nich dużo czasu, czyścimy je, naprawiamy, martwimy się, żeby jakiś obleśny idiota, intelektualny inwalida albo też JP na 100% nie zapieprzył nam naszego cacka spod sklepu, kiedy w ferworze codzienności zapomnimy go zabezpieczyć zamykadełkiem...

Czasami mam wrażenie, ze rzeczy materialne maja dusze... Nie wiem, czy to normalne, ze tak myślę, ale co tam, moja sprawa;) No bo nie macie wrażenia, że czasami cos wam robi na złość, psuje się, lub nie chce działać prawidłowo, lub też cos w tym stylu? I nie myślę tutaj tylko z złośliwości rzeczy martwych, ale tez o sprzyjaniu przedmiotów na nasza korzyść. Filozoficzny wątek. Heh.

Pomyślałem też, że mógłbym trochę dać odpocząć mojemu przyjacielowi i kupić mu kolegę, takiego Krossa Evado 1.3. Tylko nie wiem jak tata zareaguje na propozycję powiększenia naszej rowerowej rodzinki… Ale skoro on może mieć dwa samochody, w takim razie nie widzę przeszkód, żebym miał drugi rower;) Argumenty zawsze się jakieś znajdą! Ekonomicznie jest nieco u mnie gorzej, finansowo leże, bo dwie stówki mnie nie urządzają… Oj tam! Pozytywnie i do przodu.

I happysad. Spotęgował uczucie fajności przeszłości, przyspieszył tempo wspominek i przypomniał fajne wydarzenia w moim życiu. Koncert w Bełchatowie, potem Działoszynie, Ania i Monika, nowi ludzie, generalnie niezła bania. Kto zna happysad, wie, że potrafi ruszyć za serducho.

Dziękuję i pozdroweruję;)

„ Jaki piękny świat,
jaki piękny świat,
jaki piękny świat
wokół nas…”