Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Dane wyjazdu:
18.32 km
0.00 km teren
01:05 h
16.91 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Pisania dużo, a jeżdżenia mało.
Czwartek, 6 stycznia 2011 · dodano: 06.01.2011 | Komentarze 0
Wieczorne pokolacyjne menu: szklanka prawdziwego, „nie sklepowego” mleka i „Lion”. Lubię się zdrowo odżywiać;)Rowerowo trochę lichawo. Niestety. Ten piekielny rower mnie drażni. Koło się ciągle telepie. Poprawiam codziennie, ale po jednej przejażdżce znowu ta sama akcja. I zębatka obciera o ramę, nie rozumiem. Szrot i tyle. No i jeszcze warunki towarzysko-społeczne są za dobre i nie pomagają w jeździe rowerem. Chodzi o to, że ciągle spotykam znajomych, gadam z nimi i dalej już nie jadę. A to problem bardziej złożony. Bo jeśli chciałbym pojechać tam, gdzie towarzystwa bym nie spotkał, to tak, czy siak, bym nie pojeździł, ze względu na warunki drogowe, lodowe koleiny i inne ciekawe niespodzianki. Więc musze jeździć w okolicach mojego miasteczka, gdzie znajomych jest dużo i jeszcze więcej… Trudne życie takiej gaduły jak ja;)
Ale okej, już już. Wczoraj byłem u Przemka w garażu, pomagałem mu czyścić rower. Dyskutowaliśmy o rowerach, WD-40, odtłuszczaczach i psikadle Brunox do amortyzatorów. Dowiedziałem się, że amortyzator po angielsku to „shock absorber” oraz, że Brunox to szwajcarska jakość i ma siedzibę w Sieradzu (mieszkają tam dziadkowie Przemka). Pojechaliśmy potem do Malwiny, bo Przemek miał za zadanie zatransportować jej pendrive`a, ale Malwinki w domku nie było. No a w rynku spotkaliśmy dziewczyny z Mironem, dojechał Łukaniu i wycieczka siłą rzeczy się skończyła inaczej niż planowałem i gdzie indziej. A następnie Ogromas wpadł do mnie i tłumaczyłem mu do 1 w nocy zawiłości CityVille, a on kreatywnie wymyślał, co by w tej grze dodał. To dopiero myśliciel;)
Co do dnia dzisiejszego. Hm… Byłem na sankach. Chłopaki poszli grać w PS-a, a ja zawinąłem na chatę. Zagościła u mnie kuzynka, przyszła się pożegnać, bo wraca do UK… A ja z Przemkiem poczęliśmy pomagać Bartoszowi, najmniejszemu, acz najstarszemu, w rozwożeniu zaproszeń na 18. Tylko tak jakoś nie wiem czemu, mnie jeszcze nie wręczył, hyh… Mucha oczywiście otworzył nam drzwi zaspany, trochę nie czaił co kaman dookoła. Ale pojechał z nami, bo mówił, że nie ma co robić. Najwidoczniej się już wyspał. Panny Agnieszki nie zastaliśmy, była w innymi pannami w parku. Na marginesie, zostały spisane przez jakiś zniewieściałych panów policjantów z „pedalskimi głosikami, że bym się posikał jakbym posłuchał” za, uwaga!, siedzenie na oparciu ławki. Bo miejsce na dupę było zalodzone, to miały sobie dziewczęta tyłki zamoczyć? BEZ SENSU. Polska policja, czepiają się pierdół, ale jak w Sylwestra banda idiotów klepała się po buźkach w środku miasta, to jeździli i szukali miejsca do parkowania. Żal mi tych lapsów… Aż mnie zdziwiło, że nie zgarnęli mnie dziś na przejechanie przez przejście dla pieszych rowerem… No i generalnie moje dzisiejsze jeżdżenie zakończyło się na przejażdżce na Mauryców i do Pożdżenic, bo potem przechadzałem się z Łukaniem, który tłumaczył mi zawiłości pionowego i poziomego łańcucha produkcji i dostaw. Się chłopak logistyki uczy, wow!
Zrodził się także pomysł wybrania się w wakacje rowerkiem w Jurę, na biwaczek i skałki. Mam nadzieję, że znajdę takich, którzy będą chcieli się tam wybrać rowerasem, a nie zabrać dupę autem. Oby…
I to tyle moich kolejnych, mrożących krew w żyłach opowieści.
_______________________________________________________________________
Przesłuchuję płytę zespołu Nickelback , „Dark Horse” z 2008 roku. Ciekawa muzyka. Wpada w ucho, ale nie jest to takie typowe komercyjne dno i szeroko pojęty muzyczny chłam. W sumie już dawno słuchałem Nickelback, ale jakoś teraz przypomniałem sobie o nich na nowo.
Posłuchajcie:
Całą płytę sobie przesłuchajcie, jeśli znajdziecie czas;)
_____________________________________________________________________
Pozdrower!
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!