Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Dane wyjazdu:
10.78 km
0.00 km teren
00:30 h
21.56 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Przedszkole, lodowe przedwiośnie i chlapa...
Piątek, 7 stycznia 2011 · dodano: 07.01.2011 | Komentarze 0
Rano obudziły mnie wrzaski i śmiechy jakiś dzieci. Co to kurde może być, dzieci u mnie w domu? Dzieckiem można nazwać mojego tatę, ale on z pewnością nie ma takiego piskliwego głosiku, brat jest 6 lat ode mnie starszy i już nawet z nami nie mieszka, w takim razie, co to jest?Schodzę na dół, a moim oczom ukazuję się trójeczka wesołych szkrabów. Dwójka sąsiadki zza ściany, a jedno to synek kolegi mojego taty. Spoko. Ja wiedziałem, że moja mama chciała zostać przedszkolanką, nawet starała się o przyjęcie na pedagogikę, ale nie wiedziałem, że otworzyła domowe przedszkole, haha!
Dzieciaczki miały fajną zabawę, podczas gdy ja robiłem sobie herbatę, każde kolejno wbiegało do kuchni i krzyczało „Siema!”. I tak ze sto razy. Ufff… Chyba nieprędko zostanę tatą. I dobrze. Taniej.
Potem musiałem zrobić każdemu po milion samolocików z papieru, patrzeć jak latają i wyciągać je zza mebli (w końcu ja je robiłem, to dobrze latały).
Uratowało mnie to, ze mama wysłała mnie do sklepu, pojechałem z chęcią. Niezwykle męskim rowerem mojego taty;) Kettlerem;) Tym czarno-różowym. Grzecznie postałem w kolejkach w marketach, kupiłem co miałem kupić.
Wjeżdżając do domu poślizgnąłem się na lodzie przed bramą i w nią jeb.. uderzyłem po prostu. Tak więc musiałem z tatą i dziadkiem ten cholerny lód skuwać za pomocą takiego zmyślnego urządzenia autorstwa mojego `fadera`. Ręce do tej pory mnie bolą…
A potem pozostało tylko wydostać Forda, bo troszkę się zapadł w lodzie na podwórku. Merc miał lepiej, bo stoi na czyściutkim chodniku;) Właśnie! Może ktoś chce kupić Fordzika albo Mecedesika? Albo nawet oba? Vito i Trasit czekają na Ciebie!
Po odzyskaniu wolności pojechałem się przejechać Kettlerem (bo ma błotnik z tyłu). Nie ma niestety świateł, więc miałem mało czasu, więc mało w efekcie pokonałem mało kilometrów;( Główne drogi są czarne, mogłem się wreszcie wyszaleć. Na bocznych rowerzyści tańczą na lodzie. Istna rewia na lodzie. Ślizgi, poślizgi, uślizgi. I woda też. W butach przywiozłem do domu pełno wody, a spodnie ubryzgane po kolana;) A to tylko 10 kilometerków.
A na działce wystraszył mnie kot. Cicho i spokojnie dookoła, wchodzę na działkę, jestem na werandzie u dziadka, patrzę sobie, a tu nagle pojawia się kot. Taki brudny, prawdopodobnie jakby go wyprać byłby biały jakby go wyprać, gapił się na mnie burymi ślepiami. Jak krzyknąłem z zaskoczenia to zjeżył się, wyszczerzył kły i zeskoczył na ziemię i dalej się na mnie patrzył. Dzikus jakiś dziwny. Brrrr… Nie lubię kotów….
Tak sobie myślę, że może założę światła, tak na szybko i jeszcze się gdzieś wybiorę. Może nawet chłopaki się dołączą? No bo to wstyd w taki ciepły dzionek tak mało się przejechać…
___________________________________________________________________________
Dalej siedzę w Nickelbacku, że tak powiem. Posłuchajcie „This Afternoon”, bo leci u mnie akurat w tym momencie;)
___________________________________________________________________________
Pozdrower!
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!