Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Dane wyjazdu:
12.78 km
0.00 km teren
00:35 h
21.91 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Wywiadówka, ufff!
Czwartek, 18 listopada 2010 · dodano: 18.11.2010 | Komentarze 0
Normalne 10 kilometrów z hakiem po Zelowie, takie gówienko małe...Mama, miała iść na wywiadówkę, ale jej się nie chciało;) I bardzo dobrze, po co ma się kobieta denerwować;)
Generalnie zrobiłem rundkę i zachciało mi się jść, więc pojechałem do sklepu kupić sobie jakiegoś baton, spotkałem mojego tatę, we własnej osobie i ,niestety, moją polonistkę, więc się szybko ulotniłem;) Kolejka była tak długa, że zrezygnowałem z 3bita, mojego ulubionego, swoją droga fajnie, że na 5 kas, czynne są tylko dwie...
Byłem także potem z Łukaniem w przychodni po recepty dla jego mamy. Trochę sobie poczekaliśmy. Lekarka się spóźniła i w dodatku w pierwszym momencie wydawała się był wredną, nabucaną małpą, ale Łukaniu powiedział potem, że to jednak spoko babka;)
Generalnie siedzę sobie teraz w moim eleganckim pokoju, ze szlachetnie szarymi ścianami i słucham Comy w wersji symfonicznej i jestem zachwyconym tym, że mój pokój już nie jest zakurzonym placem budowy i jak by to powiedzieć, hmm, pełen relaks:) Bo jutro nie idę do sql;)
A w sobotę na akcję sztabową z użyciem rowerów;) Hmm, nie wiem, który rower wziąć, chyba został mi stary Kettler, bo Bianchi jest obciachowy, Trans Alp w rozbiórce, a w Wheelerze zerwała mi się dzisiaj linka przedniego hamulca, nie całkowicie, ale częściowo, nie mniej jednak muszę ja zmienić...
A i jeszcze to, zakochałem się w tej dziewczynie, po prostu bajka. Jednak moja szanowna koleżanka sprowadziła mnie na ziemię, konkretniej Moni, zdaje się, i stwierdziła, ze rowerowa baletnica i tak nie będzie moja... A szkoda, bo fajna jest;)
Pozdrower;)
Dane wyjazdu:
12.60 km
0.00 km teren
00:45 h
16.80 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Ptasie mleczko i wentle
Poniedziałek, 15 listopada 2010 · dodano: 15.11.2010 | Komentarze 0
Ależ miałem dzisiaj ochotę na coś słodkiego, więc pojechałem z Łukaniem do Polo i zakupiliśmy opakowanie ptasiego mleczka o smaku cytrynowym i jakiś napój.Wszamalismy ten zdrowy posiłek na ławce w parku i postanowiliśmy, a w zasadzie ja bardziej, że musimy to spalić na rowerze.
Łukaniu oczywiście miał lenia, ale jakoś się ruszył.
Pojechaliśmy do Kani, ale okazało się, że jest jeszcze w szkole! Co za kraj, żeby o 16.30 siedzieć jeszcze w szkole...
Pojechaliśmy po niego i okazało się, że ktoś mu spuścił powietrze z roweru i zarąbał wentyle.
Tak więc poszliśmy z nim do jego babci i po pewnych mniejszych i większych problemach dobraliśmy wentyle spośród pokaźnej kolekcji średniowiecznych wentyli jego wujka, chyba już nieżyjącego...
Potem trochę z Kanią pogadaliśmy pod jego domem i spotkaliśmy Grubera i jakiegoś kolesia biegnących, dla kondychy. Zrobiliśmy z nimi małe kółeczko i fruu do chaty
Jeszcze się Pandzioch nawinął pod koniec;)
_________________________________________________________________
I znowu Enej wpadł mi w ucho;)
Dane wyjazdu:
18.42 km
5.30 km teren
00:55 h
20.10 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Bardzo piękny dzionek
Niedziela, 14 listopada 2010 · dodano: 14.11.2010 | Komentarze 0
Klawiatura mi pada, więc edytuję posta z opóźnieniem;)Pogoda super, więc myślałem, że uda mi się zorganizować jakaś większą przejażdżkę. Ale niestety ekipa nie dopisała i postanowiłem wybrać się samotnie na przejażdżkę po "chynchach"...
Na stanicy trochę poskakałem z górki, potem pogadałem chwilę z Szewczykiem, bo łowił ryby, był też Ogrom z Weronika - kuzynką.
Potem troche przez jakieś pola, lasy i inne atrakcje wsi okolic Zelowa;)
Nuta tego dnia to:
Generalnie żyję imprezą połowinkową;)
Dane wyjazdu:
16.05 km
1.20 km teren
00:47 h
20.49 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Deszczyk!
Sobota, 6 listopada 2010 · dodano: 06.11.2010 | Komentarze 0
W czasie deszczu dzieci się nudzą, bez wątpienia jestem dzieckiem, bo nudziłem się dzisiaj jak cholera!Pada, wieje, szaro, buro, bleee...
Ale potem się przejaśniło, deszczu też jakby trochę mniej, wiatr osłabł, no to co, rowerkiem przez wioszencje trzeba było się przejechać;)
Wheeler`a dzisiaj trochę podregulowałem, ale łańcuch jest do wymiany, klocki hamulcowe też, w dodatku piszczą tak głośno jak klakson w ciężarówce, ale przynajmniej spełniają role ostrzegawczą, dodatkowo;)
I udało mi się wyeliminować zjawisko włączania się dynama przy nagłym hamowaniu;) Po prostu zdemontowałem dynamo, problem zniknął, haha!
Blee, mama zrobiła mi wiśniowy kisiel, ohyda... Z wiśniowych produktów lubię tylko wiśniówkę, wino o smaku wiśni, ale kisiel wiśniowy odpada...
________________________________________________________________________________
A teraz podziwiam debiut aktorski Roguca, nowe-stare piosenki Comy i mam mieszane uczucia...
Dane wyjazdu:
7.90 km
0.00 km teren
00:23 h
20.61 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Jak się psuje to już wszytsko razem...
Środa, 3 listopada 2010 · dodano: 03.11.2010 | Komentarze 0
Urwała mi się linka od przedniej przerzutki... Nie mogłem odkręcić tej cholernej śrubki, tata też nie dał rady, więc założyłem całą inna przerzutkę i linki starczyło na styk...Oczywiście nie miałem czasu i ochoty na regulację, więc wszystko brzęczy i stuka, hamulce też się poprzestawiały, a licznik zaczął wariować i muszę ciągle obserwować, czy działa...
Już mam dość tego zasranego złoma. Dobrze, że wujo obiecał się rozejrzeć we Wrocku za obręczą...
Nie mniej jednak musiałem pojechać do sklepu po jakieś pierdoły, bo jadę jutro na wycieczkę, hehe, gdzie to się na wycieczki nie chce jechać, byleby do szkoły nie pójść;)
A potem pojechałem z Przemkiem do Rzepy, który sobie teraz kuśtyka, ponieważ skręcił sobie kostkę na wf-ie. A po drodze obrałem pomarańczę i sobie zjedliśmy i trochę mi się humor poprawił...
A jak wracaliśmy to piździło, więc się znowu wkurwiłem i tyle...
___________________________________________________________________
"Misiu, idź na rowerek" - Pitu-Pitu;)
Dane wyjazdu:
32.29 km
2.60 km teren
01:36 h
20.18 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Nareszcie się udało!
Niedziela, 31 października 2010 · dodano: 31.10.2010 | Komentarze 1
Już od kilku tygodni chciałem jechać na te przeklęte Święte Ługi, bo chciałem i tyle, koniec kropka!Ekipy oczywiście większej nie udało mi się namówić, miałem jechać z Przemasem, ale pojechał ze mną Kania... I to dzięki dobroci mojego ojca nie musiał zasuwać tym swoim sprzętem PRL-owskim (Łukaniu chciał go mu dzisiaj u mnie brzeszczotem pociąć), tylko woził się starym Kettlerem;)
Myślałem, że jak będzie jechał jakimś normalnym rowerem, no to nie będę musiał na niego czekać. Zaczęło się nawet obiecująco, ale potem Kania jak to Kania zaczął marudzić, że pić mu się chce, że za szybko, że chce się zatrzymać, kurde...
Potem przez las tak mi dupę wytrzęsło, że ja pierdzielę. I jeszcze nadgarstki mnie zaczęły boleć, tak to jest jak się jeździ takim sztywnym rowerem po dziurach...
Ale widoki były świetne, trafiliśmy akurat na zachodzące słońce, czyli ostatnio mój ulubiony motyw, no i plus jeszcze jesień;)
Tak więc takie cuda mi się wyczarowały;) I warto nadmienić, że nawet tak doskonale mi się moje fotograficzne twory spodobały, że nie czułem większej potrzeby grzebania suwaczkami w Photoshopach;) No prócz jednego zdjęcia, gdzie musiałem usunąć linie wysokiego napięcia, bo to i owo szpeciły;)
Ahh, rozkoszne;)

W zasadzie to nawet nie wiem co w tym ciekawego...© causeilovemybike

Światełko.© causeilovemybike
A teraz!

Piękne, meeega, boskie! Uh!© causeilovemybike

I to też mi się podoba;)© causeilovemybike
A teraz hit!

Najlepsze!© causeilovemybike
Dane wyjazdu:
32.78 km
0.00 km teren
01:38 h
20.07 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Rower dobry i na "niedysponowanie"
Sobota, 30 października 2010 · dodano: 30.10.2010 | Komentarze 0
Wysmarowałem taki elegancki wpis, ale jestem dzisiaj zamotany i chyba zapomniałem o dodać, podsumowałem to jednosłownie, jak mi się zachce, to uzupełnię, teraz mi się nie chce. Idę w pyry, bye.Dane wyjazdu:
17.79 km
0.00 km teren
00:55 h
19.41 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Kieszeń pełna cukierków;)
Czwartek, 28 października 2010 · dodano: 28.10.2010 | Komentarze 1
Ahhh, ładny był dziś dzień, dawno nie jeździłem, cały czas coś miałem do roboty, więc te wyżej wymienione czynniki zachęciły mnie, by skoczyć gdzieś rowerkiem;)Poszedłem do babci i napakowałem sobie całą kieszeń takimi fajnymi cuksami:) Taki smak dzieciństwa;) A poza tym, trzeba sobie dostarczać cukrów, bo są źródłem energetycznym;)
Zagościłem na działce, tak dla odmiany;)
A potem pojeździłem jeszcze raz z Przemkiem, byliśmy na Patykach;)
Patyki

Patyki w ujciu aparatu mojego telefonu.© causeilovemybike
A tu droga przez las

Droga przez laaaaaaaas!!!!!© causeilovemybike
Dane wyjazdu:
17.98 km
0.00 km teren
00:58 h
18.61 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Czy z wiatrem, czy pod wiatr Kacper to powolny maślak;)
Niedziela, 24 października 2010 · dodano: 24.10.2010 | Komentarze 1
Pogoda jakaś dzisiaj do bani...Ale umówiłem się z Kacprem na rower...
Pojechaliśmy do Buczku, popatrzyliśmy tu i tam co się dzieje i wróciliśmy do Zelowa, potem byliśmy w Polo, potem u mnie w domu na moment, a potem chcieliśmy jechać po Łukania, ale go nie było na chacie.
I doszedłem do wniosku jak w tytule wpisu, albowiem jak się trochę zagapiłem, to musiałem potem stawać i czekać na tego marudzącego maślaka;)
Aż z tego szczęścia zrobiłem sobie taki oto "twórczy" autoportret;)

Uwaga!© causeilovemybike
Dane wyjazdu:
27.65 km
0.00 km teren
01:35 h
17.47 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Piątkowo-sobotnie świętowanie;)
Sobota, 23 października 2010 · dodano: 24.10.2010 | Komentarze 0
W piątek całą klasą zerwaliśmy się z dwóch ostatnich lekcji;)No jak już tak się potrafiliśmy, o dziwo, zgrać, to trzeba było trochę z tego powodu poświętować;) Więc byliśmy na Kwasie;)
A wieczorem świętowaliśmy wcześniejsze świętowanie, ale tym razem na działce;)
W sobotę trochę się przejechałem do Szewczyka na Patyki, bo ryby łowił, a potem świętowaliśmy wcześniejsze świętowanie i tym razem też padło na Kwasa;)
A potem pojechałem z chłopakami na bilard, było zabawnie, bo grałem drugi raz w życiu;)
Generalnie poszedłem spać o 2 i się nie wyspałem;)