Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Dane wyjazdu:
22.56 km
8.90 km teren
01:17 h
17.58 km/h:
Maks. pr.:22.90 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Day after party:)
Poniedziałek, 23 sierpnia 2010 · dodano: 23.08.2010 | Komentarze 0
Dzień jak jeden z wielu spędzonych na rowerze:) Z tym, że spałem w ciągu doby jakieś 50 minut, pod "namiotami", a w zasadzie na sofie w domku;)Standard, powoli, odwiedziłem z kolegą naszego namiotowego pijaka, nieźle się trzyma, skubany!
Dzisiaj było więcej jakimiś polnymi drogami, ciepło, więc znowu szpan zapadniętą klatą, hahaha...
Generalnie miłe odprężenie, wolnawe tempo, główne nastawienie na konwersację:)
I pozytywnie!
Dane wyjazdu:
39.65 km
0.00 km teren
02:08 h
18.59 km/h:
Maks. pr.:39.30 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Niedziela!
Niedziela, 22 sierpnia 2010 · dodano: 22.08.2010 | Komentarze 0
Niedziela na rowerze, jak zresztą większość, postanowiliśmy pojechać nad rzekę Grabie.Udało mi się spóźnić tylko parę minutek, bo musiałem wziąć prysznic, więc wyjechaliśmy raczej zgodnie z planem;)
Przejeżdżaliśmy przez miejscowości Zamość i Siedlce, hah!

Zamość trochę inny:)© causeilovemybike
Okazało się ze miejscówa strasznie zarosła, spotkaliśmy jakiś tubylców w naszym mniej więcejw naszym wieku na baaardzo ciekawych rowerach - takich śmiechowych ukrainach;) Chociaż kolega Grzyb (Kania) też widowiskowym rowerkiem zasuwał:)
Ciepło było, oj tak, więc znowu jazda bez koszulki, przeciwsłoneczne na nosie i napoje na bagażniku, strasznie mnie dzisiaj suszy;) A Łukaniu postanowił sie klapasków z nóżek pozbyć;)

Na bosaka to dopiero jazda!© causeilovemybike
Ekipa jechała taaaak wolno, że myślałem, że nie dożyje dojazdu do domu, że się zestarzeje w czasie tej drogi;) Oprócz Łukania, który wypierdzielił ostro do przodu:P My zatrzymaliśmy sie koło sklepu, wołamy go, ale on jedzie dalej, spoko, potem dzwoni i mówi, że się zamyślił, hahah! On to w ogóle jest szybszy niż sam Przechuj:)
Zadzwoniła do mnie mama, że mamy grilla i czekają na mnie kiełbaski, więc trochę wcześniej pożegnałem się z kompanami i śmignąłem do domku zjeść kiełbaskę;)
Dane wyjazdu:
23.08 km
0.00 km teren
01:31 h
15.22 km/h:
Maks. pr.:27.80 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Wieczór z kumplami na rowerku:)
Sobota, 21 sierpnia 2010 · dodano: 21.08.2010 | Komentarze 0
Jak w prawie każdy wakacyjny wieczór spotykamy się z kumplami. Dzisiaj trochę pojeździliśmy po okolicy, byliśmy na hamburgierze (pisownia specjalna z premedytacją;)), łahaha.Jazda nocą jest baaardzo fajna, zwłaszcza po dzisiejszej wcześniejszej jeździe w pełnym słońcu przejażdżka wieczorem, gdy miły chłodek rozwiewa ci włosy to niemalże jak zbawienie!
A poza tym moje światło w rowerze jest tak zarąbiste, ze nadal nie mogę się go nachwalić, daje super widoczność:)
Fajny jest taki leniwy wypadzik, spokojna jazda, puste drogi:)
Kiedyś nawet policjant zatrzymał mnie i pytał gdzie kopiłem takie światło, był ciekawy, bo zaintrygowała go silą mojego światła;)
Powrót: punktualnie o 24;)
Dane wyjazdu:
23.37 km
2.75 km teren
01:06 h
21.24 km/h:
Maks. pr.:32.30 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Leniwa sobotnia przejażdżka:)
Sobota, 21 sierpnia 2010 · dodano: 21.08.2010 | Komentarze 0
Przejechałem się po okolicznych wiochach:)Ciepło, musiałem ściągnąć koszulkę, słońce ostro grzało, ale co tam, okulary przeciwsłoneczne na nos, butelka mineralnej na bagażnik i jazda!
Mimo fajnej pogody nie jechało mi się najlepiej, chyba moja "Lalunia" potrzebuje solidnej dawki środków smarujących, bo łańcuch wydawał co najmniej ciekawe dźwięki;( i ogólnie jakoś tak tępawo się jechało...
Jadąc przez jakaś wioskę w lesie ochłodziłem się trochę wodą z odkręconego hydrantu, ciekawe dlaczego był odkręcony;)
Dane wyjazdu:
61.00 km
0.00 km teren
02:52 h
21.28 km/h:
Maks. pr.:68.60 km/h
Temperatura:29.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Szaleństwo w Szczyrku
Środa, 18 sierpnia 2010 · dodano: 16.08.2010 | Komentarze 2
Taaak, pojechałem z rodzicami do szczyrku, oczywiście najważniejszym warunkiem tego, ze w ogóle z nimi pojadę jest to, ze zostanie zabrany rower, tak wiec następnego dnia zszedłem do łazienki rano koło południa i spostrzegłem, ze mój ukochany tata zakupił platformę rowerowa, żeby moc zabrać mi rower w góry, bylebym tylko nie został sam w domu:)
Szczyrk wita!© causeilovemybike
I stało się, pojechałem wziąłem rower i nawet tata zabrał swój z obietnica ze będzie ze mną jeździł. Na marginesie ta zasraną platformę złożyłem sam, ale tata przyszedł do mnie do pokoju, patrzy jak skręcam owe ustrojstwo i instruuje mnie, zadzwonił jego telefon a on"wiesz co, nie mogę teraz gadać, wiesz, bo składam taka platformę na rower, bo wyjeżdżamy w góry i rowery zabieramy, wpadnij, pokaże ci jaki fajny bajer" Myślałem ze go uduszę, ale spoko, jakby on się zabrał za składanie czegokolwiek to byłoby kompletnie do wyrzucenia, zutylizowania i ogólnie shit;)
Noo i jeździł ojczulek ze mną trochę, nawet bardzo tylko trochę, jakby to ując:), ale ja znalazłem sobie inna zajawkę. Na drodze prowadzącej do Szczytu Klimczok w Beskidzie Śląskim próbowałem pobić swój mały rekord prędkości. Wjeżdżałem drogą pod górkę a potem zjeżdżałem jak najszybciej, fajna zabawa, zwłaszcza ze był to dobry asfalt, kilka fajnych zakrętów wiec sama przyjemność;)
Pojechałem najpierw z prędkością 66km/h, ostatecznie udało mi się wykręcić 68,6.
Ogólnie to nawet przyłożyłem w auto, bo chciałem pokonać próg 70. Jechałem taki zadowolony z siebie ze jeszcze jadę i zawzięty, tak chętny do pokonania rekordziku, ze walnąłem w tył samochodu, który nie wiem czemu, po co i dlaczego zahamował delikatnie. Wgniótł się delikatnie zderzak w owym Fiacie Punto, ale sam się wyprostował. Kierowca był bardzo wyrozumiały, stwierdził, ze dobrze ze nic mi sie nie stało a z autem wszystko było okej(tak na marginesie jechałem bez koszulki a o kasku już nie wspominając, niezłe debilstwo, prawda?)
Swoją drogą, to ciekawe uczucie jak przy prędkości ponad 60 kilometrów na godzinę spadł mi łańcuch, na całe szczęście z przedniej zębatki i na zewnątrz, na taka plastikowa obudowę, dziki czemu nie zablokowało mi się nic i nie powybijałem sobie zębów co byłoby chyba dosyć prawdopodobne, prawda?
Jeździłem tam kilkakrotnie, w nocy tez, ale gdy tata dowiedział się co robię stwierdził, ze to samobójstwo, możne miał trochę rację:P Zwiedziłem całe miasteczko i okolice, było ciekawie...
Widziałem wielu rowerzystów, kolarzy szosowych, MTB-owców i zjazdowców, są w Szczyrku i okolicach bardzo fajne trasy, ścieżki etc...
Ehh, wniosek z tej wyprawy był taki, ze wrócę do Szczyrku rowerem górskim i pośmigam po wzgórzach:)
Dane wyjazdu:
82.00 km
0.00 km teren
03:17 h
24.97 km/h:
Maks. pr.:37.00 km/h
Temperatura:31.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Tor de Pologne;)
Poniedziałek, 2 sierpnia 2010 · dodano: 18.08.2010 | Komentarze 0
Jako że przez Piotrków Trybunalski 2 sierpnia przejeżdżało 67. TdP postanowiłem z Kalwinem się tam wybrać i zobaczyć kolarzy na własne oczy;)Wjazd rowerem do Ptb od strony Bełka jest tragicznie nieprzyjemny, poruszanie się na dwupasmowej, a miejscami nawet trzypasmowej drodze, gdy obok ciebie przejeżdżają z dużą prędkością tiry, too potrafi zmrozić krew w żyłach:)
Ścieżki rowerowe w Ptb to jak dla mnie pomyłka, dziwnie oznaczone i w ogóle jakoś ich mało:)
Ale kolarze spoko, gdy przejeżdżali przez rondo Sulejowskie nie jechali zbyt szybko, słychać było rozmowy w wielu językach, ogólnie atmosfera była niesamowicie przyjacielska;)
Jednak dość poważnie rozkojarzała nas pewna pani policjantka;)

Bardzo fajna pani policjantka z Ptb;)© causeilovemybike
Droga powrotna była już lepsza, wybraliśmy dłuższą, ale spokojniejsza trasę przez jakieś wioski. Ogólnie wycieczkę muszę zaliczyć do bardzo udanych:)
Dane wyjazdu:
176.00 km
2.00 km teren
08:11 h
21.51 km/h:
Maks. pr.:42.30 km/h
Temperatura:34.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Roweriada Świętokrzyska - samotny powrót
Piątek, 9 lipca 2010 · dodano: 18.08.2010 | Komentarze 0
Bo pobycie w Świętokrzyskich i zwiedzeniu najbliższej okolicy przyszedł czas na powrót do domu.Chłopaki nie mieli za bardzo ochoty wracać rowerem i wymyślili jazdę pociągiem z Kielc do ptb. Poczałkowo zastanawiałem się czy tez nie pojechać pociągiem, ale gdy dojechaliśmy do Kielc zdecydowałem, ze wrócę rowerem, nawet jeśli mam jechać sam, przecież to była wyprawa rowerowa!
Przez Kielce przejechałem szybko, ogólnie bardzo dobrze mi się jechała, mimo tego, ze było tego dnia również dosyć ciepło. Rodzice gdy się dowiedzieli ze wracam sam chcieli po mnie wyjechać, ale stwierdziłem, ze pojadę tyle ile będę mógł i mogłem dojechać do samego Zelowa:)
W przedborzu kupiłem sobie cała torbę pączków za ponad dwie dychy i zjadłem je na rowerze, by nie marnować czasu:)
Oczywiście przy przekraczaniu gierkówki padł mi Gps, a dalsza droga miała prowadzić przez lasy, a nie pamiętałem jak tam jechać, wiec postanowiłem przejechać parę kilometrów gierkówka w kierunku Kamieńska i stamtąd pojechać do Bełka.
Te parę kilometrów to był najszybszy etap mojej podróży, tak zajebiście bałem się tamtędy jechać, ze szok, zapierdalałem, ile tylko miałem sil, aż mi się sakwy pozsuwały. Swoją droga to bardzo mądre jechać taka drogą rowerem...
Jak już wjechałem do Bełchatowa i wpadłem na trasę rowerową na słok i wawrzke spotkałem grupę rowerzystów, którzy tez wracali z jakiejś większej wycieczki na co wskazywały sakwy itp Zapytali mnie skąd jadę, odpowiedziałem ze zza Kielc, usłyszałem "Weź dzieciak nie sciemniaj!", no to sie wkurwiłem i pojechałem sobie dalej:)
Kiedy zobaczyłem znak "Zelów" to byłem taki zadowolony z siebie, ze jechałem i śmiałem się, czułem się jak jakiś żołnierz wracający z wojny, wygranej wojny, lub coś tam takiego w ten deseń:)
A chłopaki? Ja dojechałem do domu o 17, oni przyjechali o godzinę i trzy kwadranse później niż ja, bo musieli pojechać pociągiem do Częstochowy, czyli potem musieli jeszcze zrobić rowerami 80 kilometrów do domu, a poza tym jechali połączeniem regionalnym, więc pociąg jechał wolno i zatrzymywał się w każdej dziurze. Podobno wyspali się w pociągu, ale czy nie lepiej mieć wspomnienia i zbadać swoje możliwości? Teraz przynajmniej wiem, ze jeśli chce i się uprę to mogę dużo;)
Dane wyjazdu:
62.00 km
0.00 km teren
03:48 h
16.32 km/h:
Maks. pr.:34.80 km/h
Temperatura:28.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Roweriada świętokrzyska - do celu!
Wtorek, 6 lipca 2010 · dodano: 18.08.2010 | Komentarze 0
Hyh, tak więc wstalismy rano, zlozylismy namiot, ogarnelismy sie troche, umyslismy zabki popijajac mineralna i wybralismy sie w podroz:)Zjedlismy obiad o 9 rano w miejscowości Micigózd, co za nazwa, DŻIJZAS! A potem to już tylko jechaliśmy, oczywiście Gps rozładował mi się w najbardziej ważnym momencie, czyli w Kielcach, na cale szczęście mieliśmy mapkę Kielc, z pomocą tubylców jakoś daliśmy sobie rade.
Obowiązkowa była fotka ze znakiem "Kielce"":) Byliśmy też w miejscu, które nie wiem czym było:)

Kielce© causeilovemybike
Trochę trudniej było nam się dostać do miejsca naszego noclegu, czyli do Krajna-Zagórza, ale tutaj również pomocni byli ludzie i byliśmy już dość blisko, gdy zadzwonił facet, u którego zamawialiśmy noclegi. Koleś był taki miły ze podjechał po nas autem, pokazał którędy mamy jechać i wreszcie mogliśmy się wykąpać, odpocząć, taaak. Bo ostatni kawałek drogi był meeeega męczący, długi podjazd ciągle w górkę, miałem wrażenie ze było to jakieś 100 kilometrów, ale opłacało się bo widoki były super;)

Krajno - cel podróży:)© causeilovemybike
Dane wyjazdu:
128.00 km
25.00 km teren
07:29 h
17.10 km/h:
Maks. pr.:55.00 km/h
Temperatura:32.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Roweriada Świętokrzyska dojazd do noclegu w namiocie;)
Poniedziałek, 5 lipca 2010 · dodano: 16.08.2010 | Komentarze 1
Rowerrem w Góry świętokrzyskie!!Wyruszyliśmy we trójkę 5 lipca okolo 8 rano chyba, z Zelowa i kierowaliśmy sie do Bełechatowa...
Sakwy zamówiliśmy na allegro, ogólnie byliśmy przygotowani dość dobrze, mapy, ubrania, namiot, noclegi w Górach zarezerwowane, Gps, ubranka, kaska:)
Oczywiście Łukaniu ciągle podjeżdżał mi pod koła, ale obyło się bez większej kraksy. Tylko rad na jakimś szybkim zjedzie sprawdzałem ile mój rower pojedzie z "ładunkiem" ale skonczyła się droga asfaltowa i zahamowałem dość ostro i Łukaniu przetarł sie o mnie i urwał sobie zamek w sakwie i potem bardzo fajnie mu wisiała, hahaha, co za wspomnienia!
Trochę GPS pokopał drogę i jechalismy przez jakieś chaszcze polno-lesnymi drogami, co nie jest łatwe majac w sakwie ciuchy na 4 dni i inne ciezkie pierdoly:P
Chłopaki na widok każdej górki marudzili "Kurwa, znowu pod góre", ja sie zawsze ciesze z kazdego podjazdu, bo po podjezdzie jest zawsze szybki zjadz i jest gites:)
Pierwsze 100 kilometrów na liczniku! Fajne uczucie;)

Pierwsze 100 km!© causeilovemybike
Spaliśmy pod namiotami nieopodal miejscowosci Akwizgran, heh, myslelismy ze bedzie to baaaaardzo odludne miejsce ale okazalo sie, ze ludzie dosyc czesto tam chadzaja. A w nocy okazalo sie dodatkowo, ze gdzies za drzewami jest jakas wiejska przytupana;) Kompletnie sie z Kalwinem nie wyspałem, bo caly czas mielismy wrazenie ze ktos nas tam zamorduje, albo ukradnie rowery, ktore tak na marginesie zostaly przez nas przywiazane do namiotu, pospinane zamykaniami, przykryte folia i w ogole meeeega bezpieczne byly, chyba;) A łukaniu sobie w najlepsze chrapał, a rano stwierdzil, ze i tak jest spiacy:)