Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Dane wyjazdu:
61.00 km
0.00 km teren
02:52 h
21.28 km/h:
Maks. pr.:68.60 km/h
Temperatura:29.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Szaleństwo w Szczyrku
Środa, 18 sierpnia 2010 · dodano: 16.08.2010 | Komentarze 2
Taaak, pojechałem z rodzicami do szczyrku, oczywiście najważniejszym warunkiem tego, ze w ogóle z nimi pojadę jest to, ze zostanie zabrany rower, tak wiec następnego dnia zszedłem do łazienki rano koło południa i spostrzegłem, ze mój ukochany tata zakupił platformę rowerowa, żeby moc zabrać mi rower w góry, bylebym tylko nie został sam w domu:)
Szczyrk wita!© causeilovemybike
I stało się, pojechałem wziąłem rower i nawet tata zabrał swój z obietnica ze będzie ze mną jeździł. Na marginesie ta zasraną platformę złożyłem sam, ale tata przyszedł do mnie do pokoju, patrzy jak skręcam owe ustrojstwo i instruuje mnie, zadzwonił jego telefon a on"wiesz co, nie mogę teraz gadać, wiesz, bo składam taka platformę na rower, bo wyjeżdżamy w góry i rowery zabieramy, wpadnij, pokaże ci jaki fajny bajer" Myślałem ze go uduszę, ale spoko, jakby on się zabrał za składanie czegokolwiek to byłoby kompletnie do wyrzucenia, zutylizowania i ogólnie shit;)
Noo i jeździł ojczulek ze mną trochę, nawet bardzo tylko trochę, jakby to ując:), ale ja znalazłem sobie inna zajawkę. Na drodze prowadzącej do Szczytu Klimczok w Beskidzie Śląskim próbowałem pobić swój mały rekord prędkości. Wjeżdżałem drogą pod górkę a potem zjeżdżałem jak najszybciej, fajna zabawa, zwłaszcza ze był to dobry asfalt, kilka fajnych zakrętów wiec sama przyjemność;)
Pojechałem najpierw z prędkością 66km/h, ostatecznie udało mi się wykręcić 68,6.
Ogólnie to nawet przyłożyłem w auto, bo chciałem pokonać próg 70. Jechałem taki zadowolony z siebie ze jeszcze jadę i zawzięty, tak chętny do pokonania rekordziku, ze walnąłem w tył samochodu, który nie wiem czemu, po co i dlaczego zahamował delikatnie. Wgniótł się delikatnie zderzak w owym Fiacie Punto, ale sam się wyprostował. Kierowca był bardzo wyrozumiały, stwierdził, ze dobrze ze nic mi sie nie stało a z autem wszystko było okej(tak na marginesie jechałem bez koszulki a o kasku już nie wspominając, niezłe debilstwo, prawda?)
Swoją drogą, to ciekawe uczucie jak przy prędkości ponad 60 kilometrów na godzinę spadł mi łańcuch, na całe szczęście z przedniej zębatki i na zewnątrz, na taka plastikowa obudowę, dziki czemu nie zablokowało mi się nic i nie powybijałem sobie zębów co byłoby chyba dosyć prawdopodobne, prawda?
Jeździłem tam kilkakrotnie, w nocy tez, ale gdy tata dowiedział się co robię stwierdził, ze to samobójstwo, możne miał trochę rację:P Zwiedziłem całe miasteczko i okolice, było ciekawie...
Widziałem wielu rowerzystów, kolarzy szosowych, MTB-owców i zjazdowców, są w Szczyrku i okolicach bardzo fajne trasy, ścieżki etc...
Ehh, wniosek z tej wyprawy był taki, ze wrócę do Szczyrku rowerem górskim i pośmigam po wzgórzach:)
Komentarze
donremigio | 22:05 poniedziałek, 16 sierpnia 2010 | linkuj
Jazda 60-70 z górki, bez kasku i półnago ? Przy glebie wybite zęby by były chyba Twoim najmniejszym zmartwieniem :)
Oszczędzaj się. Kark nie odrasta.
Oszczędzaj się. Kark nie odrasta.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!