Info

avatar Ten blog rowerowy jest prowadzony przez causeilovemybike z miasta Zelów. Przejechałem 4396.94 kilometrów, z czego 118.53 w terenie. Moja średnia prędkość to 20.29 km/h
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.

baton rowerowy bikestats.pl

Kontakt


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy causeilovemybike.bikestats.pl

Licznik odwiedzin


Od 16 października mój blog odwiedziło Liczniki odwiedzin osób;)
Dane wyjazdu:
61.00 km 0.00 km teren
02:52 h 21.28 km/h:
Maks. pr.:68.60 km/h
Temperatura:29.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia

Szaleństwo w Szczyrku

Środa, 18 sierpnia 2010 · dodano: 16.08.2010 | Komentarze 2

Taaak, pojechałem z rodzicami do szczyrku, oczywiście najważniejszym warunkiem tego, ze w ogóle z nimi pojadę jest to, ze zostanie zabrany rower, tak wiec następnego dnia zszedłem do łazienki rano koło południa i spostrzegłem, ze mój ukochany tata zakupił platformę rowerowa, żeby moc zabrać mi rower w góry, bylebym tylko nie został sam w domu:)

Szczyrk wita! © causeilovemybike


I stało się, pojechałem wziąłem rower i nawet tata zabrał swój z obietnica ze będzie ze mną jeździł. Na marginesie ta zasraną platformę złożyłem sam, ale tata przyszedł do mnie do pokoju, patrzy jak skręcam owe ustrojstwo i instruuje mnie, zadzwonił jego telefon a on"wiesz co, nie mogę teraz gadać, wiesz, bo składam taka platformę na rower, bo wyjeżdżamy w góry i rowery zabieramy, wpadnij, pokaże ci jaki fajny bajer" Myślałem ze go uduszę, ale spoko, jakby on się zabrał za składanie czegokolwiek to byłoby kompletnie do wyrzucenia, zutylizowania i ogólnie shit;)

Noo i jeździł ojczulek ze mną trochę, nawet bardzo tylko trochę, jakby to ując:), ale ja znalazłem sobie inna zajawkę. Na drodze prowadzącej do Szczytu Klimczok w Beskidzie Śląskim próbowałem pobić swój mały rekord prędkości. Wjeżdżałem drogą pod górkę a potem zjeżdżałem jak najszybciej, fajna zabawa, zwłaszcza ze był to dobry asfalt, kilka fajnych zakrętów wiec sama przyjemność;)

Pojechałem najpierw z prędkością 66km/h, ostatecznie udało mi się wykręcić 68,6.

Ogólnie to nawet przyłożyłem w auto, bo chciałem pokonać próg 70. Jechałem taki zadowolony z siebie ze jeszcze jadę i zawzięty, tak chętny do pokonania rekordziku, ze walnąłem w tył samochodu, który nie wiem czemu, po co i dlaczego zahamował delikatnie. Wgniótł się delikatnie zderzak w owym Fiacie Punto, ale sam się wyprostował. Kierowca był bardzo wyrozumiały, stwierdził, ze dobrze ze nic mi sie nie stało a z autem wszystko było okej(tak na marginesie jechałem bez koszulki a o kasku już nie wspominając, niezłe debilstwo, prawda?)

Swoją drogą, to ciekawe uczucie jak przy prędkości ponad 60 kilometrów na godzinę spadł mi łańcuch, na całe szczęście z przedniej zębatki i na zewnątrz, na taka plastikowa obudowę, dziki czemu nie zablokowało mi się nic i nie powybijałem sobie zębów co byłoby chyba dosyć prawdopodobne, prawda?

Jeździłem tam kilkakrotnie, w nocy tez, ale gdy tata dowiedział się co robię stwierdził, ze to samobójstwo, możne miał trochę rację:P Zwiedziłem całe miasteczko i okolice, było ciekawie...

Widziałem wielu rowerzystów, kolarzy szosowych, MTB-owców i zjazdowców, są w Szczyrku i okolicach bardzo fajne trasy, ścieżki etc...

Ehh, wniosek z tej wyprawy był taki, ze wrócę do Szczyrku rowerem górskim i pośmigam po wzgórzach:)



Komentarze
causeilovemybike
| 09:44 środa, 18 sierpnia 2010 | linkuj Bezsprzecznie było to głupstwo do sześcianu, następnym razem zabiorę sie do sprawy profesjonalniej;)
donremigio
| 22:05 poniedziałek, 16 sierpnia 2010 | linkuj Jazda 60-70 z górki, bez kasku i półnago ? Przy glebie wybite zęby by były chyba Twoim najmniejszym zmartwieniem :)
Oszczędzaj się. Kark nie odrasta.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!