Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Dane wyjazdu:
128.00 km
25.00 km teren
07:29 h
17.10 km/h:
Maks. pr.:55.00 km/h
Temperatura:32.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Roweriada Świętokrzyska dojazd do noclegu w namiocie;)
Poniedziałek, 5 lipca 2010 · dodano: 16.08.2010 | Komentarze 1
Rowerrem w Góry świętokrzyskie!!Wyruszyliśmy we trójkę 5 lipca okolo 8 rano chyba, z Zelowa i kierowaliśmy sie do Bełechatowa...
Sakwy zamówiliśmy na allegro, ogólnie byliśmy przygotowani dość dobrze, mapy, ubrania, namiot, noclegi w Górach zarezerwowane, Gps, ubranka, kaska:)
Oczywiście Łukaniu ciągle podjeżdżał mi pod koła, ale obyło się bez większej kraksy. Tylko rad na jakimś szybkim zjedzie sprawdzałem ile mój rower pojedzie z "ładunkiem" ale skonczyła się droga asfaltowa i zahamowałem dość ostro i Łukaniu przetarł sie o mnie i urwał sobie zamek w sakwie i potem bardzo fajnie mu wisiała, hahaha, co za wspomnienia!
Trochę GPS pokopał drogę i jechalismy przez jakieś chaszcze polno-lesnymi drogami, co nie jest łatwe majac w sakwie ciuchy na 4 dni i inne ciezkie pierdoly:P
Chłopaki na widok każdej górki marudzili "Kurwa, znowu pod góre", ja sie zawsze ciesze z kazdego podjazdu, bo po podjezdzie jest zawsze szybki zjadz i jest gites:)
Pierwsze 100 kilometrów na liczniku! Fajne uczucie;)

Pierwsze 100 km!© causeilovemybike
Spaliśmy pod namiotami nieopodal miejscowosci Akwizgran, heh, myslelismy ze bedzie to baaaaardzo odludne miejsce ale okazalo sie, ze ludzie dosyc czesto tam chadzaja. A w nocy okazalo sie dodatkowo, ze gdzies za drzewami jest jakas wiejska przytupana;) Kompletnie sie z Kalwinem nie wyspałem, bo caly czas mielismy wrazenie ze ktos nas tam zamorduje, albo ukradnie rowery, ktore tak na marginesie zostaly przez nas przywiazane do namiotu, pospinane zamykaniami, przykryte folia i w ogole meeeega bezpieczne byly, chyba;) A łukaniu sobie w najlepsze chrapał, a rano stwierdzil, ze i tak jest spiacy:)
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!