Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Dane wyjazdu:
176.00 km
2.00 km teren
08:11 h
21.51 km/h:
Maks. pr.:42.30 km/h
Temperatura:34.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Roweriada Świętokrzyska - samotny powrót
Piątek, 9 lipca 2010 · dodano: 18.08.2010 | Komentarze 0
Bo pobycie w Świętokrzyskich i zwiedzeniu najbliższej okolicy przyszedł czas na powrót do domu.Chłopaki nie mieli za bardzo ochoty wracać rowerem i wymyślili jazdę pociągiem z Kielc do ptb. Poczałkowo zastanawiałem się czy tez nie pojechać pociągiem, ale gdy dojechaliśmy do Kielc zdecydowałem, ze wrócę rowerem, nawet jeśli mam jechać sam, przecież to była wyprawa rowerowa!
Przez Kielce przejechałem szybko, ogólnie bardzo dobrze mi się jechała, mimo tego, ze było tego dnia również dosyć ciepło. Rodzice gdy się dowiedzieli ze wracam sam chcieli po mnie wyjechać, ale stwierdziłem, ze pojadę tyle ile będę mógł i mogłem dojechać do samego Zelowa:)
W przedborzu kupiłem sobie cała torbę pączków za ponad dwie dychy i zjadłem je na rowerze, by nie marnować czasu:)
Oczywiście przy przekraczaniu gierkówki padł mi Gps, a dalsza droga miała prowadzić przez lasy, a nie pamiętałem jak tam jechać, wiec postanowiłem przejechać parę kilometrów gierkówka w kierunku Kamieńska i stamtąd pojechać do Bełka.
Te parę kilometrów to był najszybszy etap mojej podróży, tak zajebiście bałem się tamtędy jechać, ze szok, zapierdalałem, ile tylko miałem sil, aż mi się sakwy pozsuwały. Swoją droga to bardzo mądre jechać taka drogą rowerem...
Jak już wjechałem do Bełchatowa i wpadłem na trasę rowerową na słok i wawrzke spotkałem grupę rowerzystów, którzy tez wracali z jakiejś większej wycieczki na co wskazywały sakwy itp Zapytali mnie skąd jadę, odpowiedziałem ze zza Kielc, usłyszałem "Weź dzieciak nie sciemniaj!", no to sie wkurwiłem i pojechałem sobie dalej:)
Kiedy zobaczyłem znak "Zelów" to byłem taki zadowolony z siebie, ze jechałem i śmiałem się, czułem się jak jakiś żołnierz wracający z wojny, wygranej wojny, lub coś tam takiego w ten deseń:)
A chłopaki? Ja dojechałem do domu o 17, oni przyjechali o godzinę i trzy kwadranse później niż ja, bo musieli pojechać pociągiem do Częstochowy, czyli potem musieli jeszcze zrobić rowerami 80 kilometrów do domu, a poza tym jechali połączeniem regionalnym, więc pociąg jechał wolno i zatrzymywał się w każdej dziurze. Podobno wyspali się w pociągu, ale czy nie lepiej mieć wspomnienia i zbadać swoje możliwości? Teraz przynajmniej wiem, ze jeśli chce i się uprę to mogę dużo;)
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!