Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Wpisy archiwalne w miesiącu
Sierpień, 2010
| Dystans całkowity: | 514.22 km (w terenie 15.89 km; 3.09%) |
| Czas w ruchu: | 25:36 |
| Średnia prędkość: | 20.09 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 68.60 km/h |
| Liczba aktywności: | 19 |
| Średnio na aktywność: | 27.06 km i 1h 20m |
| Więcej statystyk | |
Dane wyjazdu:
44.90 km
0.10 km teren
01:52 h
24.05 km/h:
Maks. pr.:41.30 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Bardzo wczesny ranek jak dla mnie!
Środa, 25 sierpnia 2010 · dodano: 25.08.2010 | Komentarze 0
Oj, tak, to było prawie o świcie.Łukaniu pojechał do kuzynki, ktora mieszka w Siemkowicach, pod Pajęcznem, rowerem, bo się z nią założył. A ja jako, oczywiście, dobry kolega postanowiłem go odprowadzić do Szczercowa, czyli niecałe pół trasy:)
Miało z nami jechać jeszcze dwóch kumpli, ale oczywiście się ciapkom wstać nie chciało:( A bo, że zimno, że spać mu się chce, a żebyśmy sami jechali, ojejjj...
Wstałem o 5 rano, dzięki 5 alarmom ustawionym w telefonie i automatycznie włączającemu się TV z głośnością 100%, jak zaczął wyć, to tak się wystraszyłem, że wyciągnąłem wtyczkę z gniazdka, haha!
Tata, który zbierał sie do pracy, gdy mnie zobaczył był co najmniej baaaardzo zdziwiony, że jego syn (czyli ja), który zwykle spi do 11 wstał taki bladym świtem, ale jak mu wyjaśniłem, że jadę rowerem to zrozumiał i stwierdził, że teraz go to nie dziwi już:)
Sąsiad zresztą też walnął zonka jak mnie zobaczył:)
Zjadłem kanapkę z łososiem, wypiłem earl greya i jazda!
Mieliśy wyjechac tuż po 6, ale ja doglądałem rower w komórce, a Łukaniu czekał na mnie po sklepem nieopodał domu i się jakoś zgrać nie mogliśmy, heh, debile...
A jak już wyjechaliśmy to spotykaliśmy po drodze ludzi pracy i ludność wiejską zmierzającą na targ (bo dzisiaj środa, czyli dzień targowy!) do mojego miasteczka - Zelowa :P

Aj, zielono!© causeilovemybike
Świetne, rześkie powietrze, po prostu meeeeeega się obudziłem, a nawet momentami było mi chłodno. Fajnie świat wygląda o tak wczesnej porze, słońce dopiero wspina się po horyzoncie, dobrze, ze ten tyłek ruszyłem jednak.

Rżysko...© causeilovemybike

Górka Lubiecka© causeilovemybike
Z Łukaniem jechałem wolniej, bo on ogólnie lubi jechać, tak, jakby to nazwać, bardziej elegancko, powoli i dostojnie, o! Jak sprytnie to ująłem;)
Stanęliśmy w sklepie już w Szczercowie, świetna nazwa dla marketu, WAFELEK, tak mi się spodobała, że musiałem mieć tam fotkę!

Market WAFELEK w Szczercowie© causeilovemybike
Rozjechaliśmy się, on pojechał do celu, a ja pojechałem w drogę powrotną do domu. Dzwonił do mnie, jadł coś w barze, to jest żarłoczek troszkę!
Zatrzymałem się na moście na moment...

Pilsia?© causeilovemybike
A mi samotną drogę umilała muzyka: Happysad, Apocalyptica, Muniek, Coma;)
I dzięki takiej wyśmienitej muzyce jechałem szybciej, średnio około 25-30km/h, więc stanąłem parę razy żeby fotkę cyknąć, w domu byłem o 8:52, dokładnie, a rozjechałem się z Łukaniem o 8:06;)
A jak już wszedłem do domu, to Łukaniu zadzwonił, że widział zdechła sarenkę w rowie;(
Dane wyjazdu:
11.45 km
0.00 km teren
00:40 h
17.18 km/h:
Maks. pr.:29.30 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Dzien jak każdy
Wtorek, 24 sierpnia 2010 · dodano: 25.08.2010 | Komentarze 0
Zwykłe przemieszczanie się rowerem po Zelowie, żadna wycieczka, czyli standard:)Konwersacja, śmiesznostki i takie tam:)
Dane wyjazdu:
12.56 km
0.00 km teren
00:39 h
19.32 km/h:
Maks. pr.:23.20 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Krajoobraz po ulewce.
Poniedziałek, 23 sierpnia 2010 · dodano: 23.08.2010 | Komentarze 0
Niewyspany byłem jak cholera, tak to jest po "namiotowaniu", złapałem zamułkę, trochę drzemałem na łóżku, zadzwonił Lukaniu i pojechaliśmy oblookać okolice po ulewie i ogólnie się dotlenić, bo ledwo co żyliśmy...Po dwóch kilometrach myślałem ze umrę, brak snu i jakaś taka dzika, parna i duszna pogoda, do dupy, ale trochę sobie pogadaliśmy i dotlenialiśmy się na rowerach dalej;)
Straszne poruszenie służb, policja, straż, tu i tam, tam i tu, ohohoh;)
Niebo było piękne, oczywiście nie miałem ze sobą aparatu, wiec foty nie mam;( Ale na serio niebo było ciekawe...
Tak wiec kolejne kilka kilometrów na rowerze udokumentowane!
Dane wyjazdu:
22.56 km
8.90 km teren
01:17 h
17.58 km/h:
Maks. pr.:22.90 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Day after party:)
Poniedziałek, 23 sierpnia 2010 · dodano: 23.08.2010 | Komentarze 0
Dzień jak jeden z wielu spędzonych na rowerze:) Z tym, że spałem w ciągu doby jakieś 50 minut, pod "namiotami", a w zasadzie na sofie w domku;)Standard, powoli, odwiedziłem z kolegą naszego namiotowego pijaka, nieźle się trzyma, skubany!
Dzisiaj było więcej jakimiś polnymi drogami, ciepło, więc znowu szpan zapadniętą klatą, hahaha...
Generalnie miłe odprężenie, wolnawe tempo, główne nastawienie na konwersację:)
I pozytywnie!
Dane wyjazdu:
39.65 km
0.00 km teren
02:08 h
18.59 km/h:
Maks. pr.:39.30 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Niedziela!
Niedziela, 22 sierpnia 2010 · dodano: 22.08.2010 | Komentarze 0
Niedziela na rowerze, jak zresztą większość, postanowiliśmy pojechać nad rzekę Grabie.Udało mi się spóźnić tylko parę minutek, bo musiałem wziąć prysznic, więc wyjechaliśmy raczej zgodnie z planem;)
Przejeżdżaliśmy przez miejscowości Zamość i Siedlce, hah!

Zamość trochę inny:)© causeilovemybike
Okazało się ze miejscówa strasznie zarosła, spotkaliśmy jakiś tubylców w naszym mniej więcejw naszym wieku na baaardzo ciekawych rowerach - takich śmiechowych ukrainach;) Chociaż kolega Grzyb (Kania) też widowiskowym rowerkiem zasuwał:)
Ciepło było, oj tak, więc znowu jazda bez koszulki, przeciwsłoneczne na nosie i napoje na bagażniku, strasznie mnie dzisiaj suszy;) A Łukaniu postanowił sie klapasków z nóżek pozbyć;)

Na bosaka to dopiero jazda!© causeilovemybike
Ekipa jechała taaaak wolno, że myślałem, że nie dożyje dojazdu do domu, że się zestarzeje w czasie tej drogi;) Oprócz Łukania, który wypierdzielił ostro do przodu:P My zatrzymaliśmy sie koło sklepu, wołamy go, ale on jedzie dalej, spoko, potem dzwoni i mówi, że się zamyślił, hahah! On to w ogóle jest szybszy niż sam Przechuj:)
Zadzwoniła do mnie mama, że mamy grilla i czekają na mnie kiełbaski, więc trochę wcześniej pożegnałem się z kompanami i śmignąłem do domku zjeść kiełbaskę;)
Dane wyjazdu:
23.08 km
0.00 km teren
01:31 h
15.22 km/h:
Maks. pr.:27.80 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Wieczór z kumplami na rowerku:)
Sobota, 21 sierpnia 2010 · dodano: 21.08.2010 | Komentarze 0
Jak w prawie każdy wakacyjny wieczór spotykamy się z kumplami. Dzisiaj trochę pojeździliśmy po okolicy, byliśmy na hamburgierze (pisownia specjalna z premedytacją;)), łahaha.Jazda nocą jest baaardzo fajna, zwłaszcza po dzisiejszej wcześniejszej jeździe w pełnym słońcu przejażdżka wieczorem, gdy miły chłodek rozwiewa ci włosy to niemalże jak zbawienie!
A poza tym moje światło w rowerze jest tak zarąbiste, ze nadal nie mogę się go nachwalić, daje super widoczność:)
Fajny jest taki leniwy wypadzik, spokojna jazda, puste drogi:)
Kiedyś nawet policjant zatrzymał mnie i pytał gdzie kopiłem takie światło, był ciekawy, bo zaintrygowała go silą mojego światła;)
Powrót: punktualnie o 24;)
Dane wyjazdu:
23.37 km
2.75 km teren
01:06 h
21.24 km/h:
Maks. pr.:32.30 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Leniwa sobotnia przejażdżka:)
Sobota, 21 sierpnia 2010 · dodano: 21.08.2010 | Komentarze 0
Przejechałem się po okolicznych wiochach:)Ciepło, musiałem ściągnąć koszulkę, słońce ostro grzało, ale co tam, okulary przeciwsłoneczne na nos, butelka mineralnej na bagażnik i jazda!
Mimo fajnej pogody nie jechało mi się najlepiej, chyba moja "Lalunia" potrzebuje solidnej dawki środków smarujących, bo łańcuch wydawał co najmniej ciekawe dźwięki;( i ogólnie jakoś tak tępawo się jechało...
Jadąc przez jakaś wioskę w lesie ochłodziłem się trochę wodą z odkręconego hydrantu, ciekawe dlaczego był odkręcony;)
Dane wyjazdu:
61.00 km
0.00 km teren
02:52 h
21.28 km/h:
Maks. pr.:68.60 km/h
Temperatura:29.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Szaleństwo w Szczyrku
Środa, 18 sierpnia 2010 · dodano: 16.08.2010 | Komentarze 2
Taaak, pojechałem z rodzicami do szczyrku, oczywiście najważniejszym warunkiem tego, ze w ogóle z nimi pojadę jest to, ze zostanie zabrany rower, tak wiec następnego dnia zszedłem do łazienki rano koło południa i spostrzegłem, ze mój ukochany tata zakupił platformę rowerowa, żeby moc zabrać mi rower w góry, bylebym tylko nie został sam w domu:)
Szczyrk wita!© causeilovemybike
I stało się, pojechałem wziąłem rower i nawet tata zabrał swój z obietnica ze będzie ze mną jeździł. Na marginesie ta zasraną platformę złożyłem sam, ale tata przyszedł do mnie do pokoju, patrzy jak skręcam owe ustrojstwo i instruuje mnie, zadzwonił jego telefon a on"wiesz co, nie mogę teraz gadać, wiesz, bo składam taka platformę na rower, bo wyjeżdżamy w góry i rowery zabieramy, wpadnij, pokaże ci jaki fajny bajer" Myślałem ze go uduszę, ale spoko, jakby on się zabrał za składanie czegokolwiek to byłoby kompletnie do wyrzucenia, zutylizowania i ogólnie shit;)
Noo i jeździł ojczulek ze mną trochę, nawet bardzo tylko trochę, jakby to ując:), ale ja znalazłem sobie inna zajawkę. Na drodze prowadzącej do Szczytu Klimczok w Beskidzie Śląskim próbowałem pobić swój mały rekord prędkości. Wjeżdżałem drogą pod górkę a potem zjeżdżałem jak najszybciej, fajna zabawa, zwłaszcza ze był to dobry asfalt, kilka fajnych zakrętów wiec sama przyjemność;)
Pojechałem najpierw z prędkością 66km/h, ostatecznie udało mi się wykręcić 68,6.
Ogólnie to nawet przyłożyłem w auto, bo chciałem pokonać próg 70. Jechałem taki zadowolony z siebie ze jeszcze jadę i zawzięty, tak chętny do pokonania rekordziku, ze walnąłem w tył samochodu, który nie wiem czemu, po co i dlaczego zahamował delikatnie. Wgniótł się delikatnie zderzak w owym Fiacie Punto, ale sam się wyprostował. Kierowca był bardzo wyrozumiały, stwierdził, ze dobrze ze nic mi sie nie stało a z autem wszystko było okej(tak na marginesie jechałem bez koszulki a o kasku już nie wspominając, niezłe debilstwo, prawda?)
Swoją drogą, to ciekawe uczucie jak przy prędkości ponad 60 kilometrów na godzinę spadł mi łańcuch, na całe szczęście z przedniej zębatki i na zewnątrz, na taka plastikowa obudowę, dziki czemu nie zablokowało mi się nic i nie powybijałem sobie zębów co byłoby chyba dosyć prawdopodobne, prawda?
Jeździłem tam kilkakrotnie, w nocy tez, ale gdy tata dowiedział się co robię stwierdził, ze to samobójstwo, możne miał trochę rację:P Zwiedziłem całe miasteczko i okolice, było ciekawie...
Widziałem wielu rowerzystów, kolarzy szosowych, MTB-owców i zjazdowców, są w Szczyrku i okolicach bardzo fajne trasy, ścieżki etc...
Ehh, wniosek z tej wyprawy był taki, ze wrócę do Szczyrku rowerem górskim i pośmigam po wzgórzach:)
Dane wyjazdu:
82.00 km
0.00 km teren
03:17 h
24.97 km/h:
Maks. pr.:37.00 km/h
Temperatura:31.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Tor de Pologne;)
Poniedziałek, 2 sierpnia 2010 · dodano: 18.08.2010 | Komentarze 0
Jako że przez Piotrków Trybunalski 2 sierpnia przejeżdżało 67. TdP postanowiłem z Kalwinem się tam wybrać i zobaczyć kolarzy na własne oczy;)Wjazd rowerem do Ptb od strony Bełka jest tragicznie nieprzyjemny, poruszanie się na dwupasmowej, a miejscami nawet trzypasmowej drodze, gdy obok ciebie przejeżdżają z dużą prędkością tiry, too potrafi zmrozić krew w żyłach:)
Ścieżki rowerowe w Ptb to jak dla mnie pomyłka, dziwnie oznaczone i w ogóle jakoś ich mało:)
Ale kolarze spoko, gdy przejeżdżali przez rondo Sulejowskie nie jechali zbyt szybko, słychać było rozmowy w wielu językach, ogólnie atmosfera była niesamowicie przyjacielska;)
Jednak dość poważnie rozkojarzała nas pewna pani policjantka;)

Bardzo fajna pani policjantka z Ptb;)© causeilovemybike
Droga powrotna była już lepsza, wybraliśmy dłuższą, ale spokojniejsza trasę przez jakieś wioski. Ogólnie wycieczkę muszę zaliczyć do bardzo udanych:)