Info

avatar Ten blog rowerowy jest prowadzony przez causeilovemybike z miasta Zelów. Przejechałem 4396.94 kilometrów, z czego 118.53 w terenie. Moja średnia prędkość to 20.29 km/h
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.

baton rowerowy bikestats.pl

Kontakt


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy causeilovemybike.bikestats.pl

Licznik odwiedzin


Od 16 października mój blog odwiedziło Liczniki odwiedzin osób;)
Dane wyjazdu:
44.90 km 0.10 km teren
01:52 h 24.05 km/h:
Maks. pr.:41.30 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia

Bardzo wczesny ranek jak dla mnie!

Środa, 25 sierpnia 2010 · dodano: 25.08.2010 | Komentarze 0

Oj, tak, to było prawie o świcie.

Łukaniu pojechał do kuzynki, ktora mieszka w Siemkowicach, pod Pajęcznem, rowerem, bo się z nią założył. A ja jako, oczywiście, dobry kolega postanowiłem go odprowadzić do Szczercowa, czyli niecałe pół trasy:)

Miało z nami jechać jeszcze dwóch kumpli, ale oczywiście się ciapkom wstać nie chciało:( A bo, że zimno, że spać mu się chce, a żebyśmy sami jechali, ojejjj...

Wstałem o 5 rano, dzięki 5 alarmom ustawionym w telefonie i automatycznie włączającemu się TV z głośnością 100%, jak zaczął wyć, to tak się wystraszyłem, że wyciągnąłem wtyczkę z gniazdka, haha!

Tata, który zbierał sie do pracy, gdy mnie zobaczył był co najmniej baaaardzo zdziwiony, że jego syn (czyli ja), który zwykle spi do 11 wstał taki bladym świtem, ale jak mu wyjaśniłem, że jadę rowerem to zrozumiał i stwierdził, że teraz go to nie dziwi już:)

Sąsiad zresztą też walnął zonka jak mnie zobaczył:)

Zjadłem kanapkę z łososiem, wypiłem earl greya i jazda!

Mieliśy wyjechac tuż po 6, ale ja doglądałem rower w komórce, a Łukaniu czekał na mnie po sklepem nieopodał domu i się jakoś zgrać nie mogliśmy, heh, debile...

A jak już wyjechaliśmy to spotykaliśmy po drodze ludzi pracy i ludność wiejską zmierzającą na targ (bo dzisiaj środa, czyli dzień targowy!) do mojego miasteczka - Zelowa :P

Aj, zielono! © causeilovemybike


Świetne, rześkie powietrze, po prostu meeeeeega się obudziłem, a nawet momentami było mi chłodno. Fajnie świat wygląda o tak wczesnej porze, słońce dopiero wspina się po horyzoncie, dobrze, ze ten tyłek ruszyłem jednak.

Rżysko... © causeilovemybike


Górka Lubiecka © causeilovemybike


Z Łukaniem jechałem wolniej, bo on ogólnie lubi jechać, tak, jakby to nazwać, bardziej elegancko, powoli i dostojnie, o! Jak sprytnie to ująłem;)

Stanęliśmy w sklepie już w Szczercowie, świetna nazwa dla marketu, WAFELEK, tak mi się spodobała, że musiałem mieć tam fotkę!

Market WAFELEK w Szczercowie © causeilovemybike


Rozjechaliśmy się, on pojechał do celu, a ja pojechałem w drogę powrotną do domu. Dzwonił do mnie, jadł coś w barze, to jest żarłoczek troszkę!

Zatrzymałem się na moście na moment...

Pilsia? © causeilovemybike


A mi samotną drogę umilała muzyka: Happysad, Apocalyptica, Muniek, Coma;)

I dzięki takiej wyśmienitej muzyce jechałem szybciej, średnio około 25-30km/h, więc stanąłem parę razy żeby fotkę cyknąć, w domu byłem o 8:52, dokładnie, a rozjechałem się z Łukaniem o 8:06;)

A jak już wszedłem do domu, to Łukaniu zadzwonił, że widział zdechła sarenkę w rowie;(



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!