Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Wpisy archiwalne w miesiącu
Październik, 2010
| Dystans całkowity: | 431.24 km (w terenie 17.55 km; 4.07%) |
| Czas w ruchu: | 22:30 |
| Średnia prędkość: | 19.17 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 44.30 km/h |
| Liczba aktywności: | 22 |
| Średnio na aktywność: | 19.60 km i 1h 01m |
| Więcej statystyk | |
Dane wyjazdu:
14.81 km
0.00 km teren
00:42 h
21.16 km/h:
Maks. pr.:44.30 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Słońce, latawce, wiatr i miłość
Niedziela, 3 października 2010 · dodano: 03.10.2010 | Komentarze 0
Kolejna piękna niedziela!Taaak, rodzinnie jak cholera, mamuśka przyklejona do pilota od TV, ojczulek w rozjadach, więc postanowiłem tak dla odmiany oczywiście się przejechać;)
Aparat, butelka sprite`a, rękawiczek zapomniałem i teraz bolą mnie dłonie...
Standardowa wizyta na Opętanej, po drodze widziałem jak ojciec z dwójką dzieci puszcza latawiec, kurde, taki ciekawy obrazek:) Głupio mi było pstryknąć fotę:P Oglądnąłem na Opętanej jak się wszystko trzyma, dobra, everything was all rigt, no to dalej!
A tu jakieś foty makro...

Babcine kwiatki;)© causeilovemybike

Cis, smacznie wygląda!© causeilovemybike
Byłoby fajnie, gdyby nie wiatr... I tu napadła mnie refleksja na temat wiatru, który z jednej strony pomaga, nawet rowerzystom, a z drugiej jest po stokroć wkurwiający, grr, również i dla rowerzystów;)
I tak sobie jechałem, muzyczka i takie tam szmery bajery, mijam zakochaną parkę... Wiara w miłość się we mnie obudziła;) Poetycko, uhuhuhuhu...
W drodze na Sobki fajnie wiało w plecy, więc sprawdziłem, czy tym rowerem bezpiecznie jest rozpędzić się do jakiejś wyższej prędkości - 44,3 i łańcuch zaczął jakoś skakać i chyba nie miał już ochoty na więcej...
A potem ten jesienny, już, obrazek:)

Owa jesień!© causeilovemybike
A potem spotkałem Pożdżenickich bikerów na swoich wypasionych, amortyzowanych makrokeszach.
Average speed na dzisiaj mi się podoba, zazwyczaj jak jeżdżę sam, to jeżdżę szybciej;)
A teraz wpierdzielam sernik z rodzynami i powinniście mi zazdrościć, bo moja mama umie piec właśnie sernik i jabłecznik, i robi to w sposób bezsprzecznie perfekcyjny!
Dane wyjazdu:
31.20 km
1.90 km teren
01:38 h
19.10 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Pierdu pierdu i noc;)
Niedziela, 3 października 2010 · dodano: 03.10.2010 | Komentarze 0
Wczoraj trochę na działkę, przedwczoraj z resztą też, nie zapisywałem osobno, bo się nie opylało;)Generalnie byłem przez pierwsza część dnia zajęty;)
Potem do Oli, chata wolna więc małe party;)
Nie obyło się bez atrakcji oczywiście;)
W międzyczasie pojechaliśmy po pizze:)
Ogólnie kupa śmiechu, spotkałem pod pizzeria tatę i powiedział, ze zawiezie nam ta pizze. Dłużej jechał autem niż ja rowerem, ale Marczello to ogólnie jest agent, więc nie ma się co dziwić:)
Potem jak wróciłem już do domu po pierwszej, trochę sobie posiedziałem, poczytałem gazetę, chciałem iść się kąpać, ale zadzwonił Łukaniu (o trzeciej) i pojechaliśmy się przejechać, wymknąłem się cichaczem z domu i pojechaliśmy;)
Po trzeciej przez las, miło, Łukania rozbolał brzuch więc szliśmy. Na Patykach cisza i spokój;) Musiałem fajnie wyglądać w tej lampeczce na głowie;)
W domu byłem po czwartej...
I się nie wyspałem;(