Info

avatar Ten blog rowerowy jest prowadzony przez causeilovemybike z miasta Zelów. Przejechałem 4396.94 kilometrów, z czego 118.53 w terenie. Moja średnia prędkość to 20.29 km/h
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.

baton rowerowy bikestats.pl

Kontakt


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy causeilovemybike.bikestats.pl

Licznik odwiedzin


Od 16 października mój blog odwiedziło Liczniki odwiedzin osób;)
Dane wyjazdu:
11.15 km 0.00 km teren
00:35 h 19.11 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia

Kolejny dzień:)

Środa, 12 grudnia 2012 · dodano: 12.12.2012 | Komentarze 1

Wczoraj nie wygrzebałem się z łóżka praktycznie cały dzień, tak zaczytałem się w mojej nowej książce, że już ją skończyłem. Potrzebowałem oderwania od tętnic, naczyń, kości, mięśni, krążenia i innych spraw, o których ciągle muszę czytać, dlatego też zamówiłem sobie ostatnio w Empiku pozycję Roberta Penna "Przepis na rower". Książka bardzo wdzięczna, ciekawa, wciągająca, zawiera wiele anegdotek, ciekawostek związanych z powstawaniem roweru. Autor relacjonuje poszukiwania odpowiednich części do swojego wymarzonego, idealnie dopasowanego roweru. Do treści wplata także wspomnienia ze swoich licznych podróży rowerowych. Czytając "Przepis na rower" możemy wiele dowiedzieć się o rożnych aspektach powstawania poszczególnych części rowerowych. No i do tego miłość autora do rowerów, którą czuć w każdym wersie książki. Doszedłem do wniosku, że Robert Penn to taki trochę rowerowy Paulo Coelho:) Podsumowując - ja tą pozycję polecam, choć pewnie nie wszystkim przypadnie ona do gustu.

"Przepis na rower" - Robert Penn © causeilovemybike


Koniec kącika młodocianego recenzenta, teraz czas na poruszenie innej kwestii. Szykując się dziś do wyjazdu na uczelnię wyjrzałem przez okno i śnieg nie padał, z całą stanowczością mogę tak powiedzieć. Ale kiedy 10 minut później stałem pod klatką, biały puch leniwie kołysał się na wietrze i otulał powoli ziemię. Jak się stoi, to śnieg pada tak jakby wolniej, ale kiedy się jedzie, to już nie wydaje się taki spokojny. Podczas przerwy w zajęciach, kiedy wyszedłem przed budynek uczelni śnieg nie sypał, ale kiedy zajęcia dobiegły końca i zadowolony zmierzałem w stronę stojaków na rowery biały puch sypał w najlepsze:) Ehh, pogoda robi mi na złość:P

Na ulicach, jak to zimą, ślisko jak cholera. Postanowiłem zrobić pit-stop w Manufakturze. Chwile pokręciłem się po tym przybytku konsumpcjonizmu, wskoczyłem do Empika i kupiłem nowy numer "Rowertour`a", przynajmniej będę miał co robić w przypadku wolnego czasu (na który niestety zbyt prędko się nie zanosi).

Później pozostało mi się tylko przedrzeć przez Manufakturowy rynek, potem przez park, kilka skrzyżowań i już byłem pod blokiem:) Ostatnio wpadłem na genialny pomysł, żeby omieść rower ze śniegu i błota przez klatką schodową. Kumpel zrzucił mi szczotkę przez okno i przystąpiłem do dzieła, wydawało mi się, że udało mi się rower oczyścić dostatecznie dobrze. Jednak kilkanaście minut postoju Laluni w przedpokoju zweryfikowało jakość moich działań i znów miałem przyjemność chadzania po mieszkaniu ze ścierką w łapkach:) Trudno, teraz na miejscu parkingowym w przedpokoju położę po prostu jakiś stary ręcznik i voila:)

Pozdrower!



Komentarze
maratonka
| 00:24 czwartek, 27 grudnia 2012 | linkuj "(...) biały puch leniwie kołysał się na wietrze i otulał powoli ziemię." Urzekłeś mnie tym zdaniem! :D Ładnie piszesz, będę czytać.

Co do książki- to już druga pozytywna recenzja na jej temat bez szukania w internecie, więc po "Campie w sakwach", "Makaronie w sakwach" oraz "Przesunąć horyzont" będzie to moja kolejna pozycja do zaliczenia.

Ciężki okres, sesja za pasem...? Piąty rok jest piękny, warto dotrwać.... ;)

Dzisiaj usłyszałam n/t Łodzi opinię, że jedyne co jest warte zobaczenia w tym mieście to właśnie owy przybytek konsumpcjonizmu. A poza tym nie zachęca to odwiedzania. Zaprzeczysz?
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!