Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Dane wyjazdu:
41.55 km
0.00 km teren
01:55 h
21.68 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Bełchatów po raz pierwszy w sezonie.
Czwartek, 15 marca 2012 · dodano: 20.03.2012 | Komentarze 1
Haaa, udało się. Wreszcie udało mi się wyskoczyć rowerem do Bełchatowa. Pojechałem w zasadzie nie dlatego, że miałem taka akurat ochotę, ale miałem pewną sprawę do załatwienia i połączyłem przyjemne z pożytecznym nie jadąc autem.Tego dnia nieco wiało, dlatego tez wybrałem drogę boczna, jak kiedyś ją nazywałem - widokową - przez Bujny, Rożniatowice, Ławy. Jechało się całkiem nieźle, wiatr nie dawał się tak bardzo we znaki, trasa bowiem w dużej mierze wiedzie przez lasy lub przynajmniej ich brzegiem;) Szkoda tylko, że droga po zimie przypomina raczej powierzchnię księżyca aniżeli cywilizacyjny trakt łączący miejscowości. Jazda bez trzymanki nie wchodziła w grę, kierownica nietrzymana rękami niebezpiecznie podskakiwała, ale cóż, albo napompowane opony i mniejsze opory toczenia, albo obniżone ciśnienie i komfort jazdy:) Jakoś jak jeździłem tamtędy autem, nie było tak bardzo czuć tych nierówności, bądź co bądź Meśki to komfortowe auta, nawet jeśli są to użytkowe busy:)
W samym Bełchatowie wielkich zmian nie zaobserwowałem, przy okazji remontu Czaplinieckiej przybyło kawałek nowej ścieżki rowerowej. Niestety, najgorsza część drogi, na której potrafi solidnie wytrząść tyłek remontu nawierzchni nadal się nie doczekała i wciąż straszy powyłupywanymi płytami:(
Z racji nieco przyjemniejszej pogody na ulicach można było spotkać stosunkowo duża liczbę ludzi poruszających się na rowerach. Szkoda tylko, że wielu rowerzystów nie poświęciło swoim rowerom wystarczająco dużo uwagi po wyciągnięciu ich z zimowego snu z piwnic i garaży. Niejednokrotnie bowiem do moich uszu dobiegały żałosne piski, trzaski, popukiwania i całe mnóstwo innych ciekawych odgłosów, które wydawały korby, pedały, albo łańcuchy, niczym krzyk o pomoc: "Właścicielu, wyczyść mnie i nasmaruj!".
Sprawę załatwiłem bez żadnego problemu, nie ma przecież wątpliwości, że obrotny ze mnie chłopak:) Później musiałem jeszcze pojechać do Pożdżenic po moją prezentację maturalną. Wiem, wiem, to nieetyczne i w ogóle. Ale po co mam rozważać nad motywem domu w literaturze, skoro istnieją inne rozwiązania:P
Traska do Bełchatowa była także okazją do przetestowania mojej nowej alternatywy dla licznika rowerowego i data loggera, mianowicie mówię o aplikacji na smartphona z Androidem, czyli Cycle Droid. Programik całkiem zmyślny, działa na podstawie GPS. Jeśli chodzi natomiast o jego dokładność, to nie potrafię tego subiektywnie ocenić, bo nie pomyślałem i nie zabrałem licznika ani data loggera. Mimo wszystko wydaje mi się jednak, że działa w porządku, nie wydaje mi się, ażeby jakoś drastycznie zawyżył bądź też zaniżył liczbę kilometrów. Ale następnym razem zabiorę wszystkie trzy moje urządzenia pomiarowe i dam wam sprawozdanie z odchyleń jakie bez wątpienia powstaną;)
Po raz kolejny próbowałem usunąć usterkę tylnego światła w Laluni. Draństwo znów gubi prąd gdzieś na błotniku... Styki strasznie rdzewieją czy tam śniedzieją, nieistotne, ważne, że nie działa. Próbowałem skrobać papierem ściernym drobnoziarnistym, psikałem rozmaitą chemią i nic. Pół tablicy Mendelejewa, godzina kombinowania, a efektów zero. Basta nie działa, i basta! Pamiętam, że gdy w tamtym roku wystąpił taki sam problem, udało się go pokonać dopiero przy drugim podejściu, tak więc pewnie i tym razem tak będzie;)
Perfekcyjnie natomiast doczyściłem napęd, Łańcuch po kąpieli w Birolu lśni, zero drobinek piasku. Kaseta wyszorowana starą szczoteczką do zębów prezentuje się znakomicie, podobnie jak korba. Rozkręciłem nawet kółka tylnej przerzutki, które także dokładnie oczyściłem z różnego rodzaju syfów. Klocki hamulcowe wymieniłem już wcześniej, więc teraz Lalunia będzie zarówno dobrze się rozpędzała jak i hamowała;) Pozostaje jeszcze tylko doprowadzić do normalnego stanu pedały, bo w czasie powrotu do Zelowa z Bełchatowa zaczęły powtórnie odmawiać współpracy. Wymienię je po prostu na te, które były w rowerku, gdy go kupowałem. Tata w czasie długich zimowych wieczorów rozkręcił je, wyczyścił i nasmarował. Ale chyba jednak osobiście rozkręcę je powtórnie i zajmę się nimi jeszcze raz:)
W ostatni weekend pokręciłem się rowerem po okolicy, jednakże nie było to nic specjalnego. Poza tym nie miałem ze sobą licznika, a telefon się rozładował, więc nie mogłem wspomóc się Cycle Droidem...
Cieszy mnie, że jutro pierwszy dzień wiosny, który spędzę na rowerowych wagarach ze znajomkami:) Piwo wypite na łonie natury smakuje znacznie lepiej!
________________________________________________________________________________
Z wątków muzycznych: Zespołu Renton kiedyś słuchałem, ale teraz raczę moich sąsiadów ich nową płytą, a to jej kawałek:
&feature=related
Sąsiedzi nie protestują, wynika więc z tego, że jest to pozytywny bit, pewnie dobry będzie i na rower;)
________________________________________________________________________________
Pozdrower!
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!