Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Dane wyjazdu:
0.00 km
0.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
A może?
Poniedziałek, 5 marca 2012 · dodano: 05.03.2012 | Komentarze 7
Po długiej absencji rowerowej, może nie tyle rowerowej, co blogowej, bo na rowerze zdarzało mi się jeździć, wszak do spożywczaka wygodniej dotrzeć rowerem, postanowiłem, że spróbuję przypomnieć światowi o moim zacnym blogu... Tak więc Witajcie drodzy mili:)Przeglądałem wpisy innych bikestats`owiczów i stwierdziłem, że mimo iż nie mam za sobą żadnej ciekawej, ani nawet nieciekawej wycieczki rowerowej, to chociaż streszczę to, co robiłem ostatnio, a miało chociaż nikły związek z rowerem;)
Jako, że ostatnie wydarzenia w moim życiu nie sprzyjały rowerowym przejażdżka w celu poprawy samopoczucia (głównie chodzi o pogodę, brrr, nienawidzę zimna!), postanowiłem chociaż przejrzeć rowerowe poczynania innych. Jak już wszytsko co było sensowne i ciekawe przejrzałem, to zamówiłem sobie w Empiku taka oto książkę:

Lektura rowerowo-podróżnicza© causeilovemybike
Niestety, pierwszy egzemplarz po przeczytaniu do połowy dosłownie rozsypał się, karteczki pofrunęły na podłogę, ale udało mi się je pookładać po kolei i zgodnie z tym, co mówił nam kiedyś Rzecznik Praw Konsumenta, który odwiedził nas w szkole, książkę zareklamowałem i dostałem całkiem nówkę sztukę, która już się nie rozleciała;)
Wkręcony na maksa w opis przygód Pawła Opaski i Magdy Opaski (jeszcze przy czytaniu ich książki o wyprawie dookoła świata miała nazwisko Nitkiewicz), stwierdziłem, że warto tez gdzieś się przejechać i w mojej głowie zrodził się pomysł wypadu do Ojcowa. Czy wypali? Nie wiem... Ale marzenia warto mieć! Bez dwóch zdań, warto:)
Aż z tego wszystkiego postanowiłem odbyć szaloną podróż na moją nieco egzotyczną działkę i z uporem maniaka zacząłem sprzątać po naszych niejednorazowych wieczorkach poetycko-muzyczno-polityczno-sportowo-towarzyskich. Jako, że lubię ład, porządek i chciałbym zrobić coś dobrego dla naszej planety rzuciłem się w wir segregowania odpadów. Większego problemu z segregowaniem owych odpadów nie było, gdyż fakt, że większa część pozostałości po naszych wieczorkach stanowiły:
1. butelki ze szkła przezroczystego
2. butelki ze szkła barwionego
3. kartony po napojach
sprawił, że sprawa skomplikowana nie była i nawet osobnik o ilorazie inteligencji torebki foliowej czy tez mikrofalówki mógł sobie z tym bez problemu dać radę:)
Pogoda w ostatnich dniach już dawała mi nadzieję na to, że będę wreszcie mógł wyjść na rower bez obawy o brak czucia w palcach u rąk i stóp (chyba mam problemy z krążeniem, skoro tak marznę). Przecież słoneczko świeciło, ptaszki wesoło ćwierkały. A jednak... Termometr nie oszukuje i 3 stopnie Celsjusza, to dla mnie chyba nie jest komfortowa temperatura... Bo pewnie wspominałem Wam, że najlepiej czuję się przy plus trzydziestu? Jeśli nie, to teraz o tym wspominam;P
Dziś podjąłem także walkę z problemem nękającym oświetlenie mojego Trans Alpa... Lalunia chyba czuła się zaniedbywana i teraz się mści, bo już któryś raz poprawiam te cholerne kabelki, a światło jak nie świeciło, tak dalej nie świeci... Cóż, po zmroku nie muszę jeździć, a w razie kontroli przez Policje, będę tłumaczył się, że chce być "mhroczny". Oczywiście żartuję, bezpieczeństwo na drodze to podstawa!
A z planów? Muszę kupić nowe siodełko, bo w moim obecnym żel zaczął brudzić mi tyłek i byłem zmuszony zaklajstrować to izolacją. Pasowałoby także zmienić pedały, bo obecne czasem odmawiają kręcenia się. No i co najważniejsze: dopucować rower, bo niedługo nie będę wiedział jakiego koloru jest mój "bajk":)
Już od czasu gdy byłem na targach w Kielcach (rowerowych ofc!) choruję na Kross Evado 5.0, tak więc mam chytry plan, który zakłada, że postaram się jak najlepiej napisać te okropne matury i wtedy jakiekolwiek pertraktacje z tatą będą miały sens...
A tak w ogóle, dzięki temu, że piszę tego bloga strasznie zmienił mi się styl pisania, tzn: z pogmatwanego na jeszcze bardziej pogmatwany, co oczywiście wychwyciła moja polonistka stosując pod moim wypracowaniem adnotację o treści: "Styl tragiczny!"
Aha, tak mi się przypomniało, na usprawiedliwienie mojego rowerowego niebytu mam to, że aktualnie jestem w domu prywatną pielęgniarka, kelnerem, sprzątaczką i nie wiadomo czym jeszcze. Chodzi o to, że moja mama paskudnie połamała sobie to i owo, i ma teraz problemy w poruszaniu się. A żeby było ciekawiej, załatwiła się tak na mojej Studniówce:P
Tak więc, uważajcie na siebie, bo ortopedia czeka!
Pozdrower;)
Komentarze
gdynia94 | 23:20 środa, 7 marca 2012 | linkuj
nas to czeka za rok, dlatego ten sezon trzeba wykorzystać jak tylko się da ;)
gdynia94 | 18:05 wtorek, 6 marca 2012 | linkuj
mimo że ostatnio trzyma mróz to wiosna idzie wielkimi krokami ;) czekamy na pierwsze wpisy :)
kaeres123 | 13:11 wtorek, 6 marca 2012 | linkuj
Ja jeździłem przy -20 i żyje :) Wskakuj chociaż na godzinkę na rower, raz się przejedziesz i poczujesz "powiew" na kolejne dni :P Poza tym póki masz obecny rower to rozkręć pedały i dokładnie je wyczyść, a potem nasmaruj :) Powinno pomóc.
vanhelsing | 21:56 poniedziałek, 5 marca 2012 | linkuj
witaj ;)
I nie przejmuj się, ja mam tako samo długą absencję rowerową :(
I nie przejmuj się, ja mam tako samo długą absencję rowerową :(
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!