Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Dane wyjazdu:
123.15 km
0.00 km teren
06:27 h
19.09 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Jednowpisowy lipiec.
Niedziela, 31 lipca 2011 · dodano: 08.08.2011 | Komentarze 5
Przed momentem skończyłem walkę z niekręcącymi się pedałami w rowerze (założyłem stare) i pomyślałem, żeby wreszcie dodać wpis z lipca.Marna setka z hakiem czekała wypisana fioletowym cienkopisem na obudowie monitora. Co tu wiele pisac, marny miesiąc, marność nad marnościami chce się rzec...
Pierwsze dwa tygodnie lipca spędziłem wygrzewając w Bułgarii, rowerem jeżdziłem tam raz, trochę pokręciłem się po okolicy. Niestety hotelowy makrokesz jakoś specjalnie mnie nie przekonał:

Hotelowy, bułgarski makrokesz;)© causeilovemybike
Stanowczo bardziej wole swojego Krossa, gdybym tylko mógł się nim wybrać w takie ładne rejony, to byłoby coś bardzo przyjemnego.
Po powrocie do naszego zacnego kraju, pogoda była w kratkę, albo nawet gorzej. Jeśli nie zbierało się na deszcz, to było zimno, jeśli nie było zimno, to wiało, jeśli nie wiało, to było tak buro, że nie miałem ochoty ruszyć się z domu. Ale pomimo tych pogodowych niedogodności, udało mi się kilka razy wyskoczyć na malutkie kółeczko po okolicy, lecz przeważającą część przejechanego dystansu pokonałem w drodze do sklepu, kolegi czy też na działkę. Raz nawet udało mi się wrócić z Bełchatowa rowerem, gdyż miałem za zadanie odprowadzić samochód do mechanika, więc połączyłem przyjemne z pożytecznym;)
Tak sobie teraz pomyślałem, po chwili większej kontemplacji, że w zasadzie ten lipiec był najgorszym miesiącem, nic ciekawszego niż Bułgaria mi się nie przytrafiło, dlatego tez, w celu zapobiegnięcia poczucia "łysości" w tym wpisie, podzielę się z wami tymi zdjęciami:

Figa.© causeilovemybike

Oset.© causeilovemybike

Mhm, jeszcze jakis kolejny chwast;)© causeilovemybike
A co tam, dla jeszcze mocniejszego efektu poprawy humoru (mojego i Waszego także, być może) wstawiam jeszcze jedno zdjęcie, wykonane w Sozopolu;) A poprawa humoru na pewno się przyda, bo za oknem znów zagościła szaruga i ponura aura.

Sozopol© causeilovemybike
Tak więc, pozdrower! Trzymajcie się!
Komentarze
uluru | 09:11 piątek, 12 sierpnia 2011 | linkuj
Lipiec był nieprzewidywalny i niewykorzystany rowerowo :/ oby sierpień choć parę dni słońca Nam dał :)
Podobają mi się zdjęcia makro :D
pozdrawiam
Podobają mi się zdjęcia makro :D
pozdrawiam
rowerowaann | 18:28 poniedziałek, 8 sierpnia 2011 | linkuj
ach, piękna ta Bułgaria:)
ale już jutro wygrzewam się na hiszpańskim słoneczku ;p
pozdrower!:)
ale już jutro wygrzewam się na hiszpańskim słoneczku ;p
pozdrower!:)
DaDasik | 15:03 poniedziałek, 8 sierpnia 2011 | linkuj
Lipiec był okropny! Uuuuu.... Nie przypominaj nawet :P
U nas dziś leje od nocy :(
U nas dziś leje od nocy :(
fotoaparatka | 14:26 poniedziałek, 8 sierpnia 2011 | linkuj
Racja, lipiec był wyjątkowo paskudny i nieprzychylny rowerzystą ...ale co tu począć taki klimat;) Pozdrawiam
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!