Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Dane wyjazdu:
25.08 km
0.00 km teren
01:19 h
19.05 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Ostoja "Matecznik" again.
Piątek, 22 kwietnia 2011 · dodano: 09.05.2011 | Komentarze 0
W piątek nie mogłem sobie pozwolić na rower od rana. Stety albo niestety, zależy jak na to patrzeć, miałem jazdy w Sieradzu.Szczęśliwie jednak po powrocie z Sieradza spotkałem Kacpra i Betona, udałem się z nimi na moment do rowerowego, a potem umówiłem na małe kręconko.
Szybko wróciłem do domu, pochłonąłem obiad, przebrałem się w moje rowerowe wdzianko i stawiłem się u Kacpra, który wspólnie z Adamem grzebał przy rowerze.
Okazało się jednak, że każdy z nas miał jeszcze coś do zrobienia, więc wykorzystałem chwile czasu i skoczyłem na działkę, a tam:
Osy dzielnie pracowały:

Praca wre!© causeilovemybike
A pierwsze kwiaty na mojej działce miały się jak najlepiej:

Kwiatek.© causeilovemybike

Kwiatki.© causeilovemybike
Po małym rekonesansie na działce spotkałem się ponownie z chłopakami i ruszyliśmy w drogę, oczywiście po odwiedzeniu sklepu spożywczego .
Padło na to, że pojedziemy jeszcze raz na "Matecznik". Tym razem znałem z Kacprem drogę i wszystko poszło gładko. Gdyby jeszcze tylko Beton jeździł mniej majestatycznie, czytaj: szybciej...
A po dotarciu na miejsce czekała na nas kolejna butelka na stole pod daszkiem, tym razem okazem była pusta flaszka po Eristoffie (podczas poprzedniej wizyty w "Mateczniku" na stoliku ujrzeliśmy butelczyne po "Pliskiej"):

Flaszka!© causeilovemybike
Rozejrzeliśmy się po okolicy ciesząc się świetną aurą, czas upłynął nam na pogawędce i relaksowaniu się.
W drodze powrotnej, w Maurycowie, spotkaliśmy znajome, którym zepsuł się rower, dokładniej: łańcuch dość pechowo wpadł między hak przerzutki a kasetę i nijak nie chciał wyleźć. Próbowałem uratować sytuację "śrubstakiem" i kamieniem, ale nie przyniosło to pozytywnych rezultatów, a poza tym walnąłem się w palec;/ Nie mniej jednak dziewczyny wróciły do domu, gdzie tatuś zajął się rowerem, który teraz jeździ szczęśliwie;)
Trasa niezbyt długa, tempo bardzo spacerowe, ale i tak wycieczka bardzo pozytywna;)
Pozdrower;)
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!