Info

avatar Ten blog rowerowy jest prowadzony przez causeilovemybike z miasta Zelów. Przejechałem 4396.94 kilometrów, z czego 118.53 w terenie. Moja średnia prędkość to 20.29 km/h
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.

baton rowerowy bikestats.pl

Kontakt


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy causeilovemybike.bikestats.pl

Licznik odwiedzin


Od 16 października mój blog odwiedziło Liczniki odwiedzin osób;)
Dane wyjazdu:
25.08 km 0.00 km teren
01:19 h 19.05 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia

Ostoja "Matecznik" again.

Piątek, 22 kwietnia 2011 · dodano: 09.05.2011 | Komentarze 0

W piątek nie mogłem sobie pozwolić na rower od rana. Stety albo niestety, zależy jak na to patrzeć, miałem jazdy w Sieradzu.

Szczęśliwie jednak po powrocie z Sieradza spotkałem Kacpra i Betona, udałem się z nimi na moment do rowerowego, a potem umówiłem na małe kręconko.

Szybko wróciłem do domu, pochłonąłem obiad, przebrałem się w moje rowerowe wdzianko i stawiłem się u Kacpra, który wspólnie z Adamem grzebał przy rowerze.

Okazało się jednak, że każdy z nas miał jeszcze coś do zrobienia, więc wykorzystałem chwile czasu i skoczyłem na działkę, a tam:

Osy dzielnie pracowały:

Praca wre! © causeilovemybike


A pierwsze kwiaty na mojej działce miały się jak najlepiej:

Kwiatek. © causeilovemybike


Kwiatki. © causeilovemybike


Po małym rekonesansie na działce spotkałem się ponownie z chłopakami i ruszyliśmy w drogę, oczywiście po odwiedzeniu sklepu spożywczego .

Padło na to, że pojedziemy jeszcze raz na "Matecznik". Tym razem znałem z Kacprem drogę i wszystko poszło gładko. Gdyby jeszcze tylko Beton jeździł mniej majestatycznie, czytaj: szybciej...

A po dotarciu na miejsce czekała na nas kolejna butelka na stole pod daszkiem, tym razem okazem była pusta flaszka po Eristoffie (podczas poprzedniej wizyty w "Mateczniku" na stoliku ujrzeliśmy butelczyne po "Pliskiej"):

Flaszka! © causeilovemybike


Rozejrzeliśmy się po okolicy ciesząc się świetną aurą, czas upłynął nam na pogawędce i relaksowaniu się.

W drodze powrotnej, w Maurycowie, spotkaliśmy znajome, którym zepsuł się rower, dokładniej: łańcuch dość pechowo wpadł między hak przerzutki a kasetę i nijak nie chciał wyleźć. Próbowałem uratować sytuację "śrubstakiem" i kamieniem, ale nie przyniosło to pozytywnych rezultatów, a poza tym walnąłem się w palec;/ Nie mniej jednak dziewczyny wróciły do domu, gdzie tatuś zajął się rowerem, który teraz jeździ szczęśliwie;)

Trasa niezbyt długa, tempo bardzo spacerowe, ale i tak wycieczka bardzo pozytywna;)

Pozdrower;)



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!