Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Dane wyjazdu:
41.20 km
0.00 km teren
01:31 h
27.16 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Szybka traska do B-towa.
Środa, 20 kwietnia 2011 · dodano: 22.04.2011 | Komentarze 2
W środę nie miałem specjalnych planów na rower, pewnie jak zwykle powłóczyłbym się samotnie po okolicy ciesząc się wspaniałą pogoda. Tego dnia jednak dostałem prawdziwego questa od taty.Miałem za zadanie pojechać rowerkiem do Bełchatowa, a w zasadzie kawałeczek za Bełchatów do mechanika, który miał jakieś pierdółki do Forda (bo to padło ciągle niedomaga).
Uzbroiłem się w słuchawki, puściłem dobrą, energetyczna muzykę i popłynąłem w siną dal. Jechało się świetnie, nie zwracałem uwagi czy wieje czy nie. Po prostu jechałem przed siebie, miałem przeciez ważną misję do wykonania!
Do miasta wjechałem po 30 minutach jazdy, wpadłem na ścieżkę rowerową i hardo gnałem przed siebie, aż do Grocholic, gdzie zrobiłem zdjęcia kościoła.

Kościół w Grocholicach.© causeilovemybike
Zajechałem pod zakład pana mechanika, zameldowałem się i byłem gotowy do odbioru "przesyłki" (trochę jak kurier). Paczka okazała się niebagatelnie wielka, sami spójrzcie:

Taka pierdółka, tyle zachodu;)© causeilovemybike
Nie zmienia to faktu, że za cztery takie pierdolniczki (uszczelki pod wtryski jak się niedawno dowiedziałem od ojczulka) zapłaciłem 188 PLN.
Z powrotem jechałem jeszcze żwawiej, musiałem nadrobić postoje na światłach, przejściach i tym podobnych. Zajechałem szybko pod "spożywczaka" i kupiłem butelkę wody. Potem jeszcze tylko wystraszyłem pannę dumnie przechadzającą się środkiem ścieżki rowerowej (obok było miejsce dla pieszych) hamując z czterdziechy niemalże do zera. Pisk, świst, trochę szkoda opony, ale widok panny odskakującej w szpilkach na bok był bezcenny. Wiem, wiem, to nieładnie tak robić, straszyć ludzi, ale szlag mnie trafia jak takie okazy bronią się przed faktem, że ścieżka dla rowerów jest dla rowerów, a ścieżka dla pieszych jest dla pieszych, jak sama nazwa wskazuje. Porządek musi być, nie?
Powrót do Zelowa taką samą trasą jak droga do B-towa, czyli wojewódzką 484-ką.
MISSION COMPLETED! Tata dumny z syna, syn spełniony rowerowo. I jest gicior!
Pozdrower!
Komentarze
gdynia94 | 21:20 piątek, 22 kwietnia 2011 | linkuj
U nas tak samo :) A wjedź rowerem na chodnik, to awantura!
kamiloslaw1987 | 20:59 piątek, 22 kwietnia 2011 | linkuj
U mnie to już norma, że ludzie łażą po ścieżce rowerowej:]
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!