Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Dane wyjazdu:
70.02 km
0.00 km teren
03:28 h
20.20 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Dentysta, elektrownia i pizza.
Czwartek, 14 kwietnia 2011 · dodano: 15.04.2011 | Komentarze 12
Nie było ani ciepło, ani bezwietrznie, ani słonecznie. Mimo wszystko wybrałem się z Muchą na mini wyprawę. Z dwóch względów: po pierwsze miałem już cholerną ochotę trochę się powłóczyć rowerem, a po drugie Mucha chciał pojechać jednośladem do dentysty do Rogowca. Galanta bania;)Spotkanie o 9.30 koło "czeskiego" kościoła, chwile pogadaliśmy z Łukaniem, który akurat wybierał się do szkoły. Okazało się, że policzyłem czas jazdy na 40 kilometrów, podczas gdy do pokonania mieliśmy niecałe 30. Biorąc pod uwagę wiaterek dmuchający nam delikatnie w plecy, bez zastanowienia mogę powiedzieć, że drogę do Rogowca mieliśmy świetną. Dlatego tez niespecjalnie się spieszyliśmy, jechaliśmy spokojnym tempem, opowiadałem kompanowi moje przeżycia związane z pierwszą jazda w Sieradzu, śmialiśmy się i w ogóle było fajnie.
Przejeżdżaliśmy koło Grobli (ośrodek, gdzie w weekendy organizowane są imprezki, można łowić ryby, zjeść coś dobrego). A tu zastaliśmy niezłą rozbudowę. Właściciel buduje dużą altanę z drewna, naprawdę wygląda to imponująco, widać, że interes dobrze się kręci;)
W Klukach sfotografowałem kościółek, z bardzo ładnie urządzonym ogrodem, wszystko schludne, ładne i zadbane.

Kościółek w Klukach.© causeilovemybike
W Klukach wstąpiliśmy do sklepu, musiałem kupić chusteczki, bo zarąbiście kapało mi z nosa. Po krótkim postoju pod sklepem i chwili odpoczynku ruszyliśmy dalej. Wjechaliśmy na moment na DK 8, by za chwilkę zjechać na boczną drogę, która miała nas poprowadzić do celu. Szeroki, równy asfalt, w dodatku z górki, nie muszę zaznaczać, że jechało nam się świetnie. Nie tylko nam. Kierowcy samochodów też dokazywali wyprzedzając nas na pełnym gazie. Brrr.
Minęliśmy Ścichawę, a gdzieś koło Żelichowic zażartowałem do Muchy: "Patrz, jeden piesek"(kundel podbiegł do mnie i zaczął ujadać lecąc za mną, "O, zobacz, drugi biegnie" (historia się powtórzyła) "Haha, trzeci jest!". Az mnie jeden z tych wrednych skurczybyków złapał za trampką, no to zahamowałem i przepędziłem te wredne zwierzęta. Kurde!
Dalsza droga była strasznie dziurawa, nic dziwnego, skoro przejeżdża tam dużo TIR-ów i ciężarówek z kopalni i elektrowni. Akurat zdążyłem powiedzieć, że przydałoby się, żeby ktoś tą drogę trochę połatał, bo trzeba jechać slalomem, żeby nie uszkodzić sobie obręczy, kiedy wyjechaliśmy zza zakrętu i dostrzegliśmy ekipę drogową łatającą dziury. Tak się uśmiałem i zdziwiłem, że zrobiłem zdjęcie:

Łatają dziury!© causeilovemybike
Szkoda tylko, że robili to byle jak, rzucali asfalt w brudne wyrwy w jezdni i zaczęli od tego mniej dziurawego odcinka. Ale w zasadzie dobre i to, prawda?
Dalej minęliśmy stary wiadukt kolejowy, który aktualnie chyba nie jest zbyt często używany, jeśli w ogóle jest. W Bełchatowie zresztą tez są tory kolejowe, ale chyba jeszcze nigdy nie widziałem tam pociągu, Chłopaki z Bełka, jak to jest?

Stary wiadukt kolejowy.© causeilovemybike
Od Kolonii Kaszewice kominy elektrowni śmiało górowały nad lasem, a kiedy wjechaliśmy do Rogowca, czułem się jakoś dziwnie. Mnóstwo budynków, samochody transportowe, robotnicy w takich fajnych wdziankach. Czułem się bardziej jak na terenie jakiegoś gigantycznego zakładu przemysłowego, a to przecież normalne drogi i normalna miejscowość (w zasadzie nikt tam nie mieszka, ale ludzi jest tam pełno, Elektrownia zatrudnia bowiem ponad 4 tysiące osób, a trzeba doliczyć jeszcze wszystkie spółki, spółeczki, inne firmy współpracujące z molochem)
Miły pan pilnujący szlabanu wołał do nas: "Chłopaki, szóstkę wrzucać!". Pojechaliśmy pod przychodnię Mega-Med, gdzie Bartek był umówiony na wizytę u dentysty. Na początku na niego czekałem, zrobiłem zdjęcie karetce:

Ambulans w Rogowcu© causeilovemybike
Swoją droga ciekawe jak stary Defender spisuje się jako Ambulans. Hmmm?
Znudzilo mnie czekanie pod przychodnią, więc pojechałem się trochę rozejrzeć. Cały czas wyprzedzały mnie, albo tez mijałem się z ciężarówkami, TIR-ami, albo choćby terenówkami. No i jeszcze czasem spotkałem dobra furę "kadry zarządzającej". Wszyscy ci, którzy mnie widzieli, troche dziwnie się patrzyli, nic dziwnego, nieczęsto chyba ludzie jeżdzą sobie tam rowerkami:)
Po krótkim rekonesansie wróciłem pod Mega-Med, trafiłem idealnie, bowiem Bartek po chwili wyszedł na zewnątrz.
Facet od szlabanu tym razem wołał do Bartka, że urwał mu się błotnik. I w tym miejscu muszę powiedzieć, że bardzo podziwiałem Bartka, bo jechał rowerem z urwanym błotnikiem i bagażnikiem już od Parzna i nawet nie marudził. A plus tego był taki, że przynajmniej słyszałem, że jedzie;P
Kolejnym moim spostrzeżeniem jest fakt, że strasznie często przejeżdżaliśmy przez przejazdy kolejowe. Wszak czymś tam muszą te maszyny transportować między budynkami. Niestety nie widziałem żadnego wagonika w ruchu;( I jeszcze te brzęczące od przepływającego prądu kable i transformatory. Ot, takie moje spostrzeżenia.
Zrobiłem jeszcze kilka zdjęć nowego bloku, który ma mieć moc 858 MW. Będzie to największy i najnowocześniejszy blok energetyczny w Polsce. Haa, taką technologiczną perełkę mam koło siebie;)

Nowy blok Elektrowni "Bełchatów"© causeilovemybike

Chłodnia kominowa.© causeilovemybike

858 Mega Wattów;)© causeilovemybike
Elektrownia na Energetycznej, Knauf(producent tynków i zapraw) na Gipsowej i jest porządek. A tak na marginesie bełchatowska elektrownia ma jedne z najnowocześniejszych systemów oczyszczania spalin, więc ten dym, który widać na zdjęciach to głównie para wodna. Inne zanieczyszczenia są przechwytywane przez bardzo nowoczesne filtry i część jest wykorzystywana do produkcji gipsu.
Ale dobra, o elektrowni więcej już nie piszę, no może oprócz tego, że na tym całym elektrownianym terenie panuje porządek, nie ma śmieci po kątach, chodniki są równo ułożone, drogi równe, krzewy i krzewiki schludnie przycięte. Lubie taki porządek.
Ale nadszedł czas na wyjazd z tego dziwnego miejsca, w Bełchatowie czekał na nas Łukaniu. Najpierw jechaliśmy droga asfaltową przez las, przestało być milo, bo wiaterek zaczął dmuchać nam w twarz. Potem wskoczyliśmy na ścieżkę rowerową łączącą Bełchatów ze Słokiem i Wawrzkowizną. Droga rowerową jechało się bardzo wygodnie, wreszcie mogliśmy się odprężyć i przestać uważać na ciągle jeżdżące auta.

Ścieżka rowerowa za Bełchatowem© causeilovemybike
Postanowiliśmy zajrzeć jeszcze na Słok, skoro byliśmy tak blisko. Oto kilka zdjęć:

Dróżka na Słoku© causeilovemybike

Na Słoku.© causeilovemybike
Widok na elektrownię w dzień jest świetny, ale noca, kiedy kominy sa oświetlone wygląda to jeszcze ciekawiej. Może kiedyś uda mi się tam wybrać wieczorem?

Widok na elektrownię ze Słoku.© causeilovemybike
Musieliśmy wracać, bo Łukaniu coraz bardziej się upominał o nas. Do Bełchatowa wjeżdżaliśmy zmagając się z wiatrem, na całe szczęście było dużo odcinków, kiedy mogliśmy jechać bez ostrzejszego pedałowania "z górki", więc "dało się przeżyć".
W samym Bełchatowie natknęliśmy się akurat na bandę młodzieży wracająca po lekcjach do domów. Już z Łukaniem wybraliśmy się na pizze, bo ogromnie mnie i Muchę męczył głodek;)
A potem pozostało nam tylko wracać do domu. Odprowadziliśmy Łukasza na przystanek, spotkaliśmy wspólną koleżankę, która dziwiła nam się, że chciało nam się tutaj jechać rowerem;) I wpadliśmy także na Ogroma, zasuwał akurat chodnikiem w wojskowym stroju, ale szpan!
Trasa powrotna oczywiście "krajobrazowa", czyli znowu przez Ławy, Rożniatowice, Ostoję, Grabostów, Bujny do Zelowa. Wiatr zaczął mnie już denerwować, ale daliśmy radę beż problemu. Przy wjeździe do Zelowa spotkaliśmy Ogroma i Łukania z Kacprem, hoho, jak dawno się nie widzieliśmy. Czyli wynika z tego, że tak bardzo wolno nie pedałowaliśmy z Muchą;)
Musiałem wstąpić jeszcze do motoryzacyjnego, zapytać o pewną część do samochodu, którą uszkodził serwisant w czasie wymiany opon w Fordzie. Niestety nie udało się dokupić;( A i jeszcze zrobiłem małe kółeczko koło domu, żeby mieć na liczniku pełne 70 kilometrów.
A tak generalnie trasa przebiegała następująco:
Wyjazd bardzo mi się podobał. I co najważniejsze, wreszcie się ruszyłem gdzieś rowerem!
Tak, to byłoby na tyle. Nie będę Was męczył częścią muzyczna.
Pozdrower!
Komentarze
gdynia94 | 19:34 sobota, 16 kwietnia 2011 | linkuj
Super wycieczka :) no i nareszcie się ruszyłeś! Oby tak dalej :D
razor84 | 23:05 piątek, 15 kwietnia 2011 | linkuj
eh eh :)
nie kominy, tylko chłodnie kominowe
nie dymią, tylko wyprowadzają parę wodną ;p
wiec spokojnie :>
nie kominy, tylko chłodnie kominowe
nie dymią, tylko wyprowadzają parę wodną ;p
wiec spokojnie :>
sikor4fun-remove | 22:07 piątek, 15 kwietnia 2011 | linkuj
Załatają dziury, a po zimie te dziury będą 2x większe :], ale w Polsce to norma ... chociaż zbytnio na nią nie narzekam :] Kawał chłodni :]
kamiloslaw1987 | 20:31 piątek, 15 kwietnia 2011 | linkuj
Ciekawa wyprawa nie powiem:)
Mi też cieknie z nosa jak jadę ale mam dobre rękawiczki:]
Ten Defender jest świetny w terenie, zdziwiłbyś się z jakich tarapatów potrafi się wydostać:] ale komfortowo w nim nie jest :]
Mi też cieknie z nosa jak jadę ale mam dobre rękawiczki:]
Ten Defender jest świetny w terenie, zdziwiłbyś się z jakich tarapatów potrafi się wydostać:] ale komfortowo w nim nie jest :]
jelon85 | 16:11 piątek, 15 kwietnia 2011 | linkuj
Świetna karetka, chciałbym taką w robocie jeździć:) a elektrownia to niezły kolos, szczególnie te wielkie kominy...pozdrower
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!