Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Dane wyjazdu:
20.65 km
0.00 km teren
00:58 h
21.36 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Wieczorna akcja.
Wtorek, 22 marca 2011 · dodano: 23.03.2011 | Komentarze 0
Po jeździe w dzień czułem niedosyt, tak więc wyposażony w muzykę w uszach wyruszyłem na objazd po okolicy Zelowa.Przez maciupeńki kawałeczek trasy towarzyszył mi Kacper, który ostatecznie odjechał do babci, ale fakt ten zaobserwowałem dopiero po jakimś kilometrze, taki byłem zafascynowany jazdą i muzyką;)
Wiatr ustał, jechało się lajtowo, spokojnie. Pojechałem przez Pożdżenice Kolonię, Krześlów, Sobki, Łobudzice do Zelowa.
Przejeżdżając koło cmentarza, który usytuowany jest wśród pól, gdzie nie ma żadnej latarni dookoła, a do domów ładny kawałek drogi czułem się fascynująco specyficznie. Lubie takie miejsca, nocą w szczególności, w połączeniu z brakiem towarzysza jeszcze lepiej to się prezentowało i oddziaływało na wyobraźnię;)
Generalnie podróżując ciemnymi polami, mając przed sobą tylko swoje debeściackie światło czułem się komfortowo i bezpiecznie. Miłe widoki, "ścieżki" latarni w oddali, miotające światła przelatujących samolotów na niebie, gwiazdy... Wolność! A jeszcze dalej ciepłe światła bijące z okien domów. Szkoda tylko, że nie miałem sposobności tego uchwycić...
I ta samotna latarnia wśród pól! Idealne miejsce na wykonanie klimatycznego zdjęcia Laluni. Niestety mój Viewty widział to inaczej prezentując mi ciemną plamę, która nijak tego klimatu nie oddawała;(
Miły akcent w policją: otóż jechałem sobie nieco slalomem przez Sobki, bo były tam perfidne dziury. W oddali widzę "koguta" radiowozu, w moich światłach odbiły się też napisy "POLICJA", a przez okno radiowozu już wystaje świecą\y na czerwono lizak. Oh, panowie może myśleli, że jedzie pijany motorowerzysta, a tu zaskoczenie: Filipek rowerkiem popina przez wiochy. Podjeżdżam i pytam grzecznie czy coś się stało, dostaję odpowiedź "No, bardzo ładnie, szerokiej drogi!". Rozumiem, że to komplement. I dobrze.
W Zelowie podjechałem do Dusi, która prosiła mnie o to, wszak miałem po drodze. Dostałem zaproszenie na osiemnastkę. Chyba nie wyrobie z prezentami i imprezami. Ale i tak się cieszę. Zwłaszcza, że Dusia powiedziała co chce dostać: licznik do roweru. No to bardzo fajnie, bo to fajna, rowerowa dziewczyna:)
Na koniec spotkałem Kacpra i Łukania, pogadaliśmy chwilę i po kilku minutach byłem już w domu;)
To był fajny, rowerowy wieczór.
_______________________________________________________________________
Lubie Roguca i Comę, więc czas na zareklamowanie kolejnego dzieła Piotra:
Chociaż w zasadzie, takiej muzyki nie trzeba reklamować, ona sama się obroni;)
PozdRower!
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!