Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Dane wyjazdu:
22.23 km
0.00 km teren
01:09 h
19.33 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Wiosna!
Poniedziałek, 21 marca 2011 · dodano: 21.03.2011 | Komentarze 3
Ahh! Wiosna, wiosna, wiosna, ah, to ty!21 marca to wspaniały dzień. Jak co roku. Wspaniałość Pierwszego Dnia Wiosny jednak nie zmienia faktu, że niczego szczególnego nie dokonałem. Pod względem rowerowym przynajmniej. Bo generalnie to tak: wypicowałem tatusiowi wnętrze Merca (muszę być miły, bo niedługo przyjdą koszulki z neta i będzie musiał sypnąć banknocikiem)
Potem byłem na Cegielni, gdzie znajomkowie świętowali nadejście wiosny, niektórzy bardzo świętowali, dzisiaj chyba będą w żałobie;) Fajni ludzie, ubaw po pachy. Warto było przeciągnąć moją Lalunie przez jakieś trawska, by do nich dojechać;)
Najfajniejsze było jednak to, że Łukaniu pojechał PKS-em do Bełka o 12.55 (osobiście z Kedzikiem odprowadziliśmy go na autobus), bo miał umówioną wizytę u dermatologa o 13 z minutami;)
Odwiozłem jeszcze tylko Olusię rowerkiem do domku, bo musiała udostępnić Gosiakowi łazienkę, żeby sobie mogła dziewczyna wyczyścić spodnie i glany z błotka;)
A potem zadzwonił Kalwin, po którego wyjechaliśmy na Pożdżenice, bo był przejechać się z tatą, fader pojechał sobie dalej, a syn wrócił do Zelowa;) A ze mną traski żadnej zrobić nie chciał, to brzydal! Ale po drodze przez oczyszczalnie spotkaliśmy Olę z Harnasiem (imię dla psa jak najbardziej odpowiednie!).
Wróciłem do domu z postanowieniem, że założę dziadkowi pokrowce w aucie. Dostałem jednak małego, szybkiego questa od mamy: kurs na pocztę.
Ale jak wróciłem to pokrowce założyłem, mało tego, pojechałem jeszcze do warsztatu, gdzie akurat udał się mój ojczulek Merolem, co to by zmienić olej;)
Potem goniłem tatę, który pojechał do pana Pawła, cudotwórcy-mechanika-magika stale serwisującego auta mojego taty (Ford też u niego stoi i się naprawia). Zrobiłem jeszcze dwa kursy typu od mechanika do domu, gdyż jakiejś pierdółki im brakowało. Plus z tego taki, że przynajmniej po dokręcałem sobie wszystkie śrubki w rowerze;)
W międzyczasie wpierdzieliłem tabliczkę białej czekolady na poprawę nastroju.
Aha, nie wiecie jak usunąć śniedź z drutów do błotnika? Bo wygląda to ohydnie i kłóci się z moim zmysłem estetycznym, hahaha!
______________________________________________________________________________
Macie, posłuchajcie, rozpierducha trochę:
PozdRower!
Komentarze
sikor4fun-remove | 19:04 środa, 23 marca 2011 | linkuj
Widzę kolega też tych samych klimatów słucha ? :D Kupiłem ostatnio nową płytkę ZMŻ :] no i jest spoko ;]
kamiloslaw1987 | 21:53 wtorek, 22 marca 2011 | linkuj
Hehe też miałem wczoraj zrobić coś konstruktywnego np posprzątać samochody ale jakoś tak wyszło, że większość czasu zajęło mi mycie roweru:]
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!