Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Dane wyjazdu:
13.59 km
0.00 km teren
00:45 h
18.12 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Działka.
Sobota, 19 marca 2011 · dodano: 20.03.2011 | Komentarze 4
W czwartek pojechałem do Lidla, bo napaliłem się na te nieszczęsne koszulki na rower. Niestety w Bełchatowie o 17 już praktycznie nic nie zostało. Dlatego też na otarcie łez wrzuciłem do koszyka licznik;) 25 zeta to żadne pieniądze, a każda pierdółka cieszy;)
Licznik z Lidla;)© causeilovemybike
W piątek wstawiłem rower do łazienki. Musiałem go trochę oczyścić i przede wszystkim założyć nowy licznik. Zostawiłem jednak ten stary, więc teraz szpanuję dwoma licznikami, ale tak na serio porównuje sobie wyniki. I z moich obserwacji wynika, że są niemalże identyczne. A poza tym nowy licznik ma wiele plusów: ma podświetlany wyświetlacz, licznik spalonych kalorii i tłuszczu, termometr, jest tani;)
W piątkowy wieczór przyszło mi sprawdzić licznik w kiepskich warunkach pogodowych. Pojechałem z chłopakami na działkę, kiedy wyjeżdżałem była chłodna wiosna, wracając do domu zaskoczył mnie śnieg;) Na cale szczęście niedaleko mam z domu na działeczkę, wiec lajt. A! To co najśmieszniejsze, kiedy wracaliśmy już do domów chłopaki zaliczyli tak epicką wywrotkę, że do tej pory się z tego nabijam, oni na całe szczęście nie nabili sobie guzów;)
Sobotę maiłem bardzo zajętą. Rano Piotrków, potem Łódź. A na koniec musiałem zacząć zakładać tacie w Fordzie pokrowce na fotele. Pocieszające jest tylko to, że upolowałem w Łodzi lidlowe spodenki na rower, a dziadek Przema w Sieradzu znalazł dla mnie koszulkę, git. Jak się uparłem, to się uparłem i dopiąłem swego;) Sobotni wieczór spędzony znowu na działce z chłopakami, było tak zarąbiście, jaja jak berety, dzikość, huragan i zamieć. Wow!
A dziś jest niedziela, a ja od rana pucowałem ojcu auto, bo było tak utytłane w środku, że szok. Poprzedni właściciel najwyraźniej przyjął zasadę, że mycie auta skraca życie. Ale udało mi się go doprowadzić do fajnego stanu, tak więc, gdybyście bikerzy chcieli skorzystać z przewozów okazjonalnych polecam się, a w zasadzie ojczulka;)
A teraz nara, czas na jakieś poważniejsze kręconko w ten weekend;)
Komentarze
sikor4fun-remove | 21:54 niedziela, 20 marca 2011 | linkuj
Mnie każde zakupy do rowery cieszą jak małe dziecko ;D, a zwłaszcza jak się wymieni napęd i wszystko chodzi jak powinno :P
kamiloslaw1987 | 20:36 niedziela, 20 marca 2011 | linkuj
Brat też taki kupił:] Tylko co do tego liczenia na nim kalorii i tłuszczu to ja nie wiem....:D
DaDasik | 19:19 niedziela, 20 marca 2011 | linkuj
Pono liczniki lidlowe s bardzo fajne. Żałuję, że nie kupiłem, a kupiłem wcześniej sigme.... choć sigma, to sigma. Poprzednia wytrzymała mi ok. 12 lat.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!