Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Dane wyjazdu:
24.20 km
0.00 km teren
01:14 h
19.62 km/h:
Maks. pr.:42.50 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia
Czwartkowa laba.
Czwartek, 10 marca 2011 · dodano: 13.03.2011 | Komentarze 0
Lubię czwartki. Mam tylko pięć lekcji i powoli można zacząć odczuwać weekend;) Tym razem miałem mieć trzy lekcje, w dodatku niezbyt ważne, więc zapowiedziałem mamie, że do szkoły nie idę.Pojechaliśmy na Cegielnie, pogadaliśmy, powygłupialiśmy się i było git. Miało być nas więcej, ale ludzie jak to ludzie, nie dopisali;(
Potem odprowadziłem Muchę na chatę i pojechałem sobie okrężną drogą do domu, przez Kolonię Pożdżenice. Jechało mi się naprawdę fajnie, bo miałem wiatr w plecy albo bok, podczas gdy jechałem z Bartkiem wiało nam centralnie w gębę.
Koło Saskiej zadzwoniła do mnie babcia i zaprosiła do siebie, więc sprintem po Kościuszki szybko do niej dojechałem;) I podnosiłem wciąż zaniżoną średnia po jeździe z "bejbasami" na Cegielnie.
U babci sobie pojadłem, popiłem kawki i ruszyłem do domu. Również szybkim tempem. Po powrocie do domu zjadłem obiad i byłem już okrutnie nażarty;)
O 16 przyjechał z pracy mój tata i pojechałem z nim i chłopkami, tj. Łuknaiem i Kanią do Bełka do rowerowego, gdzie Kacperek przez pół godziny maglował sprzedawce i wypytywał się o najróżniejsze rzeczy;) Koleś ewidentnie cierpliwy, bo odpowiadał i odpowiadał. A w tym czasie ojczulek z Łukaszkiem palili fajansy pod sklepem;)
W międzyczasie wizyta w markecie i zakupienie cudownego specyfika do silnika samochodu, który ma zmniejszać dymienie i chronić serce samochodu;)
A na sam wieczór wydarzenie dnia. Kacperek kupił rower, przyjechał się pochwalić. No to się z nim przejechałem, zrobiliśmy małą pętelkę. Świeżo upieczony właściciel niebiesko-żółtego Brosa postanowił pochwalić się Ściechowi. Kolo popatrzył na rower i zaproponował wyścig. Jedna druga po Płockiej. Efekt taki, że kiedy ja kończyłem Kacper był w połowie drogi, a Ściecho w 2/3;) A nawet ósmej przerzutki nie użyłem;)
Ale spało mi się dobrze, bo to był miły rower z rowerowymi motywami;)
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!