Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Dane wyjazdu:
21.68 km
0.00 km teren
01:10 h
18.59 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Niedzielny luz.
Niedziela, 13 lutego 2011 · dodano: 14.02.2011 | Komentarze 3
Siedzę właśnie nad miseczką zupki chińskiej, pomidorowej podobno, bynajmniej na to wskazuje jej kolor i myślę jak to wczoraj wyglądała moja mała, w połowie samotna wycieczka rowerowa. No tak, niedzielnym wieczorem byłem już padnięty z powodu napisania hurtowo zaległych wypracowań na polski. Ale dzisiaj już mogę coś wystukać w tej mojej Carrefurowej klawiaturze za 11,98;)Hmm, wraca mi pamięć! A więc nie zaczyna się zdania od "a więc", ale jestem u siebie i musicie to znieść;) Wstałem około 10, to bardzo wcześnie, zważywszy na fakt, ze wróciłem do domu z imprezy przed trzecią w nocy;) I co przykuło moją uwagę Niebo! Idealny błękit, gdzieniegdzie urozmaicony białawymi, delikatnymi bardziej lub mniej chmurkami:) I słońce oczywiście w pakiecie:) Lubię takie wiosenne, pozytywne pakiety ciepła i relaksu;)
W piątek będąc w naszym kultowym już zelowskim parku o nazwie Kwas umówiłem się z Olą, ze zabieram ją na wycieczkę, ucieszyła się i powiedziała, że z chęcią, bo już dawno nie jeździła. Dla mnie oczywiście też był to wielki plus, bo Ola to dziewczyna na wskroś pozytywna i taki kompan w słonecznym kręceniu jest jak najbardziej zalecany;) Niczym cytrynka w herbacie w mroźne dni;) Dziwne porównanie... Wysłałem jej więc SMS-a wskazując na piękną, słoneczną i bezwietrzną pogodę i zestawiłem to z naszymi piątkowymi założeniami. Niestety Ola nie mogła wywiązać się z obietnicy (już ja przypilnuję, żeby jednak dotrzymała w późniejszym terminie), ponieważ musiała jechać z rodzicami do swojego dziadka, bo obchodzi urodziny. Dziadziusiowi Oli wybaczam, że poniekąd porwał mi kompankę podróżny, bo też lubi jeździć rowerem i często popierdziela po bełchatowskich ścieżkach na swoim rumaczku;) Inni też zawiedli. Majron stwierdził, że jest za zimno, a to mięczak! Łukaniu był, jakby to powiedzieć nieco niedysponowany i musiał poczekać na obiad. Adrian początkowo nie odpisał, odezwał sie dopiero jak zrobiłem już jedno kółko;)
No to pojechałem sam, czemu nie, mogłem przynajmniej jechać w spokoju, ciszy, odprężyć się i jechać spokojnie, z pełnym dostojeństwem;) Tylko frapowała mnie jedna rzecz. Odkręcone tylne koło... W piątek wtaszczyłem do pokoju rower taty żeby go doprowadzić do użytku, wyczyścić i w ogóle. Wyczyściłem, wyszorowałem, wypucowałem na błysk, ale oczywiście musiałem grzebać przy kole, tylnym. No i tak grzebałem, że gwint na prastarej ośce zerwałem i koła dokręcić się do końca nie dało. Pech to pech. Jak znosiłem go po schodach nie odpadło, czyli trzymało się wystarczająco by móc na nim jechać;)

Sobotni domowy serwis;)© causeilovemybike
Przejazd przez Zelów, akurat ludzie wychodzili z kościoła. Na ulicach dużo spacerowiczów, nawet rodzinka na rowerkach mnie minęła. Może to już powiew wiosny? Oby tak!
Za Maurycowem, wśród pól miałem ekscytująco pełny pogląd na niebo.

Przebłękitne niebo© causeilovemybike

To juz za mną;)© causeilovemybike
Potem miała miejsce ciekawa sytuacja, wyprzedziło mnie pędzące stare, białe BMW. Po 5 minutach, kiedy przejeżdżałem obok drogi na Sromutkę owy bawarski cud techniki stał już grzecznie buchając siwym dymem spod maski;) Zrobiłbym zdjęcie, ale najzwyczajniej w świecie zrobiło mi się szkoda biednego dresa, który pociskaj ten blisko 20-letni już samochód;) No zdarza się;)
Następnym ciekawym akcentem był strasznie pijany pan na rowerze, jechał co najmniej wesoło. Pewnie się żonka ucieszyła jak go zobaczyła;) Ale żeby nie było, ze spotkałem się z samą patologia, minąłem się też z dziarskim staruszkiem na kolarce, pan jechał śmiało, do przodu, z uśmiechem na twarzy. I to się ceni, a nie ględzenie, jaka to dzisiaj kiepska pogoda, co boli i jaka ta młodzież niewychowana;)
Na Patykach banda idiotów katowała samochody, więc długa tam nie zabawiłem, jakoś strasznie mnie to denerwowała, nawet nie wykonałem żadnego zdjęcia... Ale po wyjeździe z Patyków spotkałem kolejny rozkraczony na drodze samochód, jakaś epidemia? Hoho!
Asfaltowy odcinek drogi Zelów Bujny przebiegający w lesie był interesujący, na drodze taka ciekawa szklaneczka, byłem ewidentnie zaskoczony takim faktem. Ale nie ma się co dziwić, na otwartym terenie słonce rozgrzało lód na drogach, który stopniał, a wiaterek go wysuszył. Natomiast w lesie nie, a przecież elfiki nie przyjdą i tego nie zrobią. A szkoda, bo kierowcy najwyraźniej zdawali się nie zwracać uwagi na warunki drogowe, jechali bardzo szybko. Bałem się nawet, że któryś z wielu doskonałych polskich kierowców mnie przejedzie;)

Raz wiona, potem znów zima...© causeilovemybike
Na całe szczęście udało mi się ujść z życiem i pojechałem po Łukania, który już nabrał ochoty na rower;)
Czekałem pod bramą, czekałem, aż usłyszałem chrobotanie łańcucha na zębatkach, jedzie Łukasz;) I butelka wody na bagażniku, bez wątpienia był to ciężki weekend... Ja sam stwierdziłem, że też przydałoby mi się trochę płynów i witamin. Podobnie jak wiosną tamtego roku, pojechałem do sklepu i kupiłem sobie dużą butelkę Kubusia. Mniam! 900 ml marchewkowo-malinowo-brzoskwiniowego zdrowia;) Bynajmniej w to zdrowie wierzę:)
Po pogawędce na kwasowej ławce zrobiło nam się zimno. Ale tutaj uratował nas z opresji Kacper, który przyjął nas pod swój dach i poczęstował ciepłym naparem, ahhh, zbawienie!
A potem tylko do domu i to w zasadzie już koniec tej opowieści...
_______________________________________________________________________________
Jeszcze tylko to, że jestem już piekielnie zły, że Lalunia wegetuje bez tylnego koła, że pełen desperacji szukam godnego zamiennika. Bo plany coraz ciekawsze, a sprzętu brak, więc do dzieła;)
Pozdrower!
Komentarze
kamiloslaw1987 | 21:07 poniedziałek, 14 lutego 2011 | linkuj
Krótka piłka z mojej strony...druga fotka-świetne niebo:)
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!