Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Dane wyjazdu:
13.50 km
0.00 km teren
00:47 h
17.23 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Zwykle niezwykły dzień;)
Czwartek, 10 lutego 2011 · dodano: 10.02.2011 | Komentarze 0
Dzień jak zwykle, nie do końca jednak;) "Okroiłem" sobie lekcje, wyspałem się, wziąłem rano prysznic, pouczyłem się, poszedłem, napisałem klasówkę z matmy z geometrii analitycznej i nie czekając na więcej czmychnąłem do naszej Moniki, która od rana walczyła z kolką. Bobas;) Oczywiście doszły nasze zjebasy, graliśmy w bierki i generalnie robiliśmy jakieś głupkowate rzeczy;)Nic więc dziwnego, że po powrocie do domu miałem doskonały nastrój i stwierdziłem, ze taki dobry dzień trzeba spożytkować choćby częściowo na rowerze;) Po zjedzeniu obiadku, pulpecików z duuuuuuuużą ilością sosu zacząłem się zbierać;)
Sięgam więc po aparat, naciskam magiczny przycisk On/Off mający obudzić do życia moje nędzne 7 megapikseli, a tuu, dupa, jakby powiedzieć. Obiektyw się wysunął, ale dalej nic. Baterie, dobra, może druga para? Niestety podobnie. Więc sorry, musicie się pogodzić, foty jakiejkolwiek brak. Ale akumulatorki już się ładują na bardziej nieokreślone "potem".
Wychodzę po rower. Otwieram komóreczkę. Wystawiam rower z ciemnych czeluści wnętrza nieoświetlonego jeszcze przez jarzeniówki. Matko Boska! Rower delikatnie rzecz ujmując niezbyt czysty. Przekręcam trochę korbą. Chrobocze. Trudno. Mała szczotka, wyczyściłem łańcuch i stan uległ polepszeniu.
Słyszę pisk tarczy hamulcowych. Przyjechał Przemek. Zgadłem? No Pewnie, już stoi pod bramą i wchodzi, ale musi uważać. Za nim czają się jakieś dwa przebrzydłe kundle, które nie mają wstępu na moje podwórko;) Przywitaliśmy się tak, jakbym się z nim wcale nie widział w szkole.
No dobra. Założyłem dodatkowe szaty i pojechaliśmy;) Na Maurycowie dokonaliśmy niejako rozdziewiczenia nowego chodnika. Tzn nie wiem czy jest nowy, ale ja go jeszcze nie widziałem tam;) Potem przez "oczyszczalnię", czyli tam, gdzie są takie zajebiste rowy, co to by się można było w nich wyprostować i nie wystawać dyńką ponad poziom drogi, czaaad. Następnie przez Pozdzenice, kolonię i już człowiek w Zelowie. Ehh.
Finisz pod domem Przemysława. Okazało się, że przed jego domem jest dziura o numerze 80, niedaleko bramy 23 i 24, a na zakręcie trzysta dwadzieścia ileś;) Ciekawy temat, nie ma co. Ale przynajmniej widać jakie mamy dziurawe drogi w centrum naszego zacnego kraju;) Nie żebym nie był patriotą;)
Teraz słucham Red Hots Chili Pepers i idę na naleśniki.
Pozdrower ludzie;)
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!