Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Dane wyjazdu:
16.54 km
0.00 km teren
00:45 h
22.05 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Dzicz, ghost rider i kapeć...
Piątek, 21 stycznia 2011 · dodano: 21.01.2011 | Komentarze 0
Rocznik `93 wkroczył w rok osiemnastek. To będzie trudny rok;) Bezsprzecznie… Los chciał, albo matka matura, albo też bocian, że pierwszy 18 ma Bartosz, zwany też Kanarkiem bądź też van Pussy;) Kurczę belek, najmniejszy, a najstarszy, co za życie;)No cóż. Jako, że jego impreza ma odbyć się w jakiejś dzikiej okolicy, postanowiłem podjechać na miejsce i obczaić teren;)
Przyjechał Kacper vel. Fatasek, przywiózł mi części od roweru, które mu kiedyś miałem sprzedać. I w tym miejscu musze pogratulować serdecznie i z całego serca jego sprytnemu tatusiowi, który ściągał korby za pomocą młotka i przecinaka chyba, Na to wskazują ślady, bardzo dobrze widoczne. Ehhh, genialnie. Kacperka posłałem z tym shitem w diabły i obiecał, ze da mi inna, podobna korbę;) Zobaczymy jak to będzie;)
Miejsce naszej dzikiej orgii sobotniej zbadałem wspólnie z Kacprem i pojechaliśmy dalej. Przed siebie, dalej, dalej i dalej, nie zważałem na nieustające pytania towarzysza, gdzie, po co, dlaczego, którędy, kiedy, jak szybko, o której, z kim, z jakiego powodu… Włączyłem muzykę i trochę go olałem;) Marudził i gderał, ale lajt;)
Wylądowaliśmy w Buczku, spoko. Po drodze spotkaliśmy jeszcze dwóch ghost riderów, w zasadzie tylko jeden z nich był ghost Riderem, ponieważ jechał z workiem czegoś(?) na ramie, drugi natomiast szedł chwiejnym, wesołym krokiem, nawalony jak meserszmit;)Kompletnie bez świateł, odblasków, żeby „weselej” było w ciemnych fatałaszkach, a droga oczywiście standardowo nieoświetlona, tak więc ciemno jak u naszych afrykańskich kolegów w.. Głęboko;) Dobrze, że ujeżdżacz Jubilata w nich nie wjechał, bo byłaby śmierć na miejscu, miałbym posta na hcfor.
Potem ruszyliśmy drogą 483, planowałem wrócić do Zlw przez Krześlów, Sobki i Mauryców. Niestety w Kurowie poczułem, że „robi mi się miękko pod kołem”. „Oby nie kapeć” – myślę z nadzieją. A jednak. Wycieczka zakończyła się na 17 kilometrze drogi wojewódzkiej 483. Miło… Zaparkowaliśmy koło słupka i zatelefonowałem po moją osobistą pomoc drogową w postaci Fadera w żółtym U2;) Przyjechał, zapakował bicycle i pojechaliśmy. Ot tyle.
I stanęło na tym, że zrobiliśmy 16 i pół kilometra. Znowu marnie…
_________________________________________________________________________________
„Człowiek jest złem, człowiek jest wojną,
Człowiek jest sprawcą nieszczęść.
Co możemy zrobić, nic nie możemy zrobić.
Niech Bóg ma nas w swojej opiece.”
Zgadza się w stu procentach. Człowiek to jedyna istota na świecie, która ma tak doskonale wykształcone cechy samodestrukcyjne…
_________________________________________________________________________________
Ale nie ma co rozpaczać!
Pozdrower!
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!