Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Dane wyjazdu:
23.20 km
0.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Czyżby nadchodziła już wiosna?
Poniedziałek, 17 stycznia 2011 · dodano: 17.01.2011 | Komentarze 0
Śmiało mogę na samym początku stwierdzić, że był to wyjątkowo miły kawałek dnia. Pogoda wyśmienita, słońce coraz śmielej ogrzewało zmęczoną zimą i roztopami ziemię. Wspólnie z Przemkiem podczas naszej wczorajszej, a w zasadzie nawet dzisiejszej nocnej rozmowy na GG stwierdziliśmy, że trzeba wybrać się na małą objazdówkę, właściwie objazdoweczkę terenu;)Tak więc, kiedy już wstałem leniwie niczym słoń z łóżka w godzinach blisko południowych, znowu niewyspany (bo spałem tylko 10 godzin), ogarnąwszy swoje zacne ciało, ubrawszy wiosenna kurtkę wyszedłem na świeże powietrze pobabrać się w Kettlerowskim smarze;) Zniwelowałem ogromne luzy, które nawiedziły wiekowe już mechanizmy tegoż oto statku, nie mniej jednak bardzo szlachetnego;) Akurat walczyłem z wyłażącą, niczym glisty po ulewnym deszczu, rdzą na łańcuchu i przebrzydłym błotem we wszystkich zakąteczkach.
Kataklizm opanowany, wyruszyliśmy. Pierwsza reakcja? "O kurde, ale ciepło, a jest przecież styczeń". No właśnie, ja chcę już wiosnę, mój rower chyba także... Nie chyba, tylko stanowczo TAK!
Pierwszy przystanek u Malwiś. Wpadliśmy ją odwiedzić. Pokazałem jej brutalne oblicze świata na www.hcfor.pl, obejrzeliśmy te wszystkie obrzydliwe obrazki, które miały być dla nas przestrogą, oduczyć nas nieuwagi na drodze, w życiu. No i była to też dobra lekcja anatomii i generalnie biologi, bo "flaki" były motywem przewodnim. Było też dużo śmiechu. Ważnym motywem były również relacje między siostrami;) Młodą panna M. i starszą panną M. Asz te młodsze istoty są krnąbrne i marudne. Dalej tematu nie rozwijam, bo tak i koniec;)
A potem nastąpiła nieskończona aria ochów i achów, jak to fajnie się jedzie, jakie świetne niebo, piękne chmurki, miły wietrzyk, świeże powietrze, cudowna lekka wilgoć w powietrzu, która poruszała moimi skamieniałymi zmysłami. I to słoneczko, znowu niebo, kolejny raz słoneczko i niebo, niebo, niebo. Zimą człowiek nie zadziera tak wysoko głowy, bo ciągle coś pada i leciałoby w oczy, ale w czasie takiej sprzyjającej pogody brak zachwytu nad walorami przyrody byłby naprawdę znacznym nietaktem...
Kolejny przystanek: Patyki. Dla odmiany byłem zachwycony wszystkim co mnie otacza. Już tak mam, że życie mi się podoba;)
Następnie trochę trasy, przeplecionej zachwytami, slalomem z racji zimowych dziurawych wykwitów na drogach.
Niepoetycko kończąc odprowadziłem Przemka pod dom, pojechałem pod second-handa Moniki, z którą trochę pogadałem, wymieniłem się przykrymi newsami. Temat przykry, nie cichłbym wspominać. I wróciłem do domku. A zaraz spotkanie z kumplami na działce, gdzie nie byłem chyba już miesiąc...
Ahaa, przeprosiny. Nie zrobiłem żadnych cudnych i chwytających za serce zdjęć, które poruszają pozytywnie naszymi zmysłami estetycznymi, bo wtedy ja nie mógłbym skupić się na zachwycaniu się naturą... Ale nadrobię to, spoko;)
Pozdrower i dużo pozytywnych emocji na rowerze;)
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!