Info
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Grudzień7 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Maj1 - 5
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec2 - 8
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec1 - 5
- 2011, Czerwiec6 - 14
- 2011, Maj10 - 19
- 2011, Kwiecień16 - 60
- 2011, Marzec20 - 63
- 2011, Luty4 - 10
- 2011, Styczeń9 - 16
- 2010, Grudzień14 - 17
- 2010, Listopad6 - 0
- 2010, Październik22 - 3
- 2010, Wrzesień20 - 4
- 2010, Sierpień19 - 4
- 2010, Lipiec3 - 1
Dane wyjazdu:
20.71 km
0.00 km teren
01:15 h
16.57 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Zima jest jednak zarąbista;)
Czwartek, 9 grudnia 2010 · dodano: 09.12.2010 | Komentarze 0
Umówiłem się z Przemem na rowerowanie śnieżne;) Wyszło tak, że najpierw pojechaliśmy z moim Faderem do Bełka, trochę się polansowaliśmy po marketach, zakupiliśmy pieczarki, sałatę, 2 żarówki, potem jeszcze śledzia;)Bardzo dobrze, że Przemo wziął swoją pompkę z Lidla, bo moja prehistoryczna pompka, a właściwie jest to pompka dziadka, więcej powietrza wypompowuje niż pompuje do dęteczki.
Już się zbieraliśmy do wyjazdu, a na moim podwórku pojawił się Szewczyk. Oczywiście nie chciał z nami iść na rower, tak więc go odprowadziliśmy i ruszyliśmy przez las.
Na Cegielnianej spotkaliśmy Kanie z mamą na rowerkach. Poczekaliśmy na niego i pognaliśmy do Łukania. On niestety również nie zdecydował się z nami pojechać.
Generalnie na Północnej Przemcio fajnie glebnął. Jedzie jedzie, pach i leży, nawet nie wiem kiedy;) Kania oczywiście cały czas marudził, że za szybko. Ratowało go jedynie to, że dał nam po mandarynce, bo inaczej bym mu chyba sprzedał kopa na rozpęd;)
Droga na Patyki była meeeeeega, równo i cudnie ślisko;)
Na Patykach zjedliśmy mandarynki, a Przemek sprawdzał słupkiem z mola twardość lodu. Wynik badania: Niezbyt twardo.
W drodze powrotnej stanęliśmy na drodze i ćwiczyłem sobie poślizgi kontrolowane, których do końca nie kontrolowałem, ha! Nie mniej jednak fajnie mi się rower ślizga;) I nawet panowie policjanci jechali, co za atrakcja;)
Oczywiście ciągle Kania był z tyłu, więc na działkach czekaliśmy na niego tak długo, ze bałem się, ze coś mu się stało. Ehhh, mam jeszcze pozostałości człowieczeństwa;)
A w domku ciepło, herbatka i kanapki by Marczello, a Jadwinia wyszła z łazienki w szlafroku z roztarganymi włosami, pełen natural, jejuuuu!!
A potem odprowadziłem Przemka do domu, Kania stwierdził, że nie będzie się z nami ścigał i sobie pojechał. No tak, jechaliśmy aż jakieś 15 na godzinę;)
Ja poczułem jeszcze potrzebę zrobienia kilku kilometrów, by dobić do dwudziestki;) Pojechałem trochę przez Zelów, fajnie było, pozamiatałem sobie galancie dupą i bardzo mi się to podoba;) Lubię zimę, taką jaka jest aktualnie za oknem, czyli na drodze malutko śniegu, a pod spodem taka fajna, równa zmarzlina, ze można się całkiem ciekawie bawić jazdą rowerem.
___________________________________________________________________
A teraz trochę muzyki:
Miłego zimowego kręcenia, nara!
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!