Info

avatar Ten blog rowerowy jest prowadzony przez causeilovemybike z miasta Zelów. Przejechałem 4396.94 kilometrów, z czego 118.53 w terenie. Moja średnia prędkość to 20.29 km/h
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.

baton rowerowy bikestats.pl

Kontakt


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy causeilovemybike.bikestats.pl

Licznik odwiedzin


Od 16 października mój blog odwiedziło Liczniki odwiedzin osób;)
Dane wyjazdu:
24.20 km 1.30 km teren
01:14 h 19.62 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Dziady cz. III...

Niedziela, 10 października 2010 · dodano: 10.10.2010 | Komentarze 0

Cały dzisiejszy dzień prześladowały mnie mickiewiczowskie Dziady cz. III... Mickiewicz jak mój kat, ja jak obiekt wykonania wyroku, jejjkuu... Tak się jakoś wydarzyło, że jako jeden z niewielu nie mam oceny z odpowiedzi z polaka, więc wypadałoby się zgłosić i odklepać... Ale żeby coś sensownego powiedzieć na lekcji, to trzeba chociaż jakieś streszczanie przeczytać. No i zacząłem od rana, potem stwierdziłem, że czacha już mi dymi, więc wybrałem się na rower;)
I tak sobie jadę z muzyką w uszach, a tutaj jedzie Przemo! "Oooo, gdzie jedziesz?"-pytam, "W polo byłem i teraz sobie kółeczko robię" - pada odpowiedz. No to jedziemy razem:) Lecz zanim ruszyliśmy Przemek spostrzegł, że mu się amory z przodu zablokowały i nie może ich odblokować... Trochę przy nich pogrzebał i stwierdził ze chyba trzeba będzie znowu z rowerem się trochę rozstać. Ale jak przewidziałem, w czasie drogi amortyzatory same się uleczyły:)
Pojechaliśmy do domu Przemka na moment, bo musiał zakupy odstawić i ruszyliśmy na Buczek;) Na miejscu posiedzieliśmy trochę nad stawem, porozważaliśmy, poużalaliśmy się nad naszym nędznym losem i do domu... Przemek bynajmniej do domu, bo ja stwierdziłem, że za działka się stęskniłem i tam tez z reszta pojechałem.
Jako, ze słoneczko fajnie świeciło, a ja oczywiście kluczy nie wziąłem ze sobą, wiec usiadłem grzecznie na tarasie, oparłem się o słupek i wsłuchiwałem się w teksty Happysadu i cieszyłem się ostatnimi promieniami słońca, gdy nagle zobaczyłem czyjeś stopy kolo mnie. Ciocia widziała, ze tak smętnie siedzę i pomyślała, ze coś mi się stało i przyszła zobaczyć co jest na rzeczy;)
Zrobiłem się głodny, tak wiec wróciłem do domciu na obiadek;) Najadłem się i znowu ze straszne Dziady, bleee. Uczyłem się długo i wytrwale, w końcu pojechałem się przejechać z Łukaniem:)
Daleko nie dojechaliśmy, bo "aż" na Saską... Zimno w dupę, zimno w palce, zimno w stopy, zimno w nos, kurde, czy to już zima?! Wróciłem do domu tak szybko, aż moja szanowna rodzicielka się zdziwiła...
Ale jeszcze gorsze od tej niskiej temperatury są te przeklęte Dziady... Eh ja nieszczęśliwy... Czuję się jak potępieniec z owych Dziadów:(



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!