Info

avatar Ten blog rowerowy jest prowadzony przez causeilovemybike z miasta Zelów. Przejechałem 4396.94 kilometrów, z czego 118.53 w terenie. Moja średnia prędkość to 20.29 km/h
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.

baton rowerowy bikestats.pl

Kontakt


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy causeilovemybike.bikestats.pl

Licznik odwiedzin


Od 16 października mój blog odwiedziło Liczniki odwiedzin osób;)
Dane wyjazdu:
36.10 km 6.00 km teren
02:03 h 17.61 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Dzień, który był fajny;)

Sobota, 9 października 2010 · dodano: 09.10.2010 | Komentarze 0

Jest aktualnie 23:59, zacząłem pisać ten wpis. Dzisiaj się trochę kilometrów nazbierało;) Bo wczoraj nawet nie zabrałem licznika, a z reguły i tak rower w większości prowadziłem;)

Wstałem najpierw o 8, żeby wyłączyć budzik. Potem o 9 obudziła mnie mama, kazała znieść rzeczy do prania. Rozkaz wypełniłem posłusznie. Usiadłem przy kompie zawinięty w kołdrę. Rozbolała mnie głowa. Ale na szczęście wybrałem się na rower w Przemkiem;) Odebrał niedawno rower z serwisu i chciał go wypróbować;)

Pojechaliśmy przez las i zgubiliśmy się w dokładnie tym samym miejscu, kiedy jechaliśmy na Patyki oblookac geofizyków. Jechaliśmy przez jakieś chaszcze. tak mi tyłek wytrzęsło, że normalnie szok...

Posiedzieliśmy trochę na Patykach, ale fajnie, ciepło. Powrót: drogą asfaltową;)

Wizyta na działce była obowiązkowa, bo musiałem zobaczyć, czy zostały może jakieś ślady po naszej wczorajszej wizycie tam;) Śladów: brak:)

Potem znowu do domu, znowu się nudziłem, więc pojechałem drugi raz na działkę skosić trawę. Skosiłem sobie, dziadkom i sąsiadowi. Sąsiad starszy koleś, jeździ rowerem, ma licznik, trochę sobie pogadaliśmy o tym i owym, generalnie o rowerach;)

Powrót do domu, też skosiłem trawę;)

Potem zacząłem się szykować do Moniki, ale jakoś nie moglem się wybrać. Przemek zaproponował rower, wiec pojechaliśmy, przez lasy i w ogóle ciekawa trasa, potem błądziliśmy, bo szukałem jednej znanej mi dróżki, ale nie znalazłem, efekt był tylko taki, że we włosach miałem pełno leśnych gadżetów;)

Dojechał do nas Łukaniu, trututututu, działo się to i owo, Łukaniu pojechał do Moniki, ja z Przemkiem do Biedronki, mieliśmy jechać jeszcze na Buczek, ale odprowadziłem tylko kompana do domu i pojechałem do Moni, u której były dziewczyny.

Wypiłem ciepłego Earl Grey`a z cytrynka. Śmichy chichy, dziewczyny zaczęły się szykować do domku, więc my z Łukaniem też i postanowiliśmy je odprowadzić.

Ubaw totalny mieliśmy z błotnika Łukania, którego w zasadzie nie było, zostały tylko sterczące, powykrzywiane druty... Tak to jest jak się chłopak dzień wcześniej w kaskadera po spożyciu zabawiał;) Teraz zresztą też ciekawe manewry odwalał:)

Wizyta w budce, żarłoczny Łukaniu musiał coś zjeść;) Z nudów zadzwoniłem do Agi, gadaliśmy ponad 54 minuty;) Łukaniu poznał też kolegę Heńka, ale siła grawitacji sprawiała, że Heniek był kiepskim kompanem do rozmowy. Zapewne kolega Heniek długo ćwiczył zamienianie procentów na promile i stąd te problemy komunikacyjne.

Aż wreszcie udało mi się zatransportować Łukania do domu, bo zimno tak, że już mnie kości zaczęły boleć;)

Weseoło... Po tym tłuczeniu się przez las koło mi się przesunęło i prawie odpadło, fajnie, nie? Ekstremalnie, buhahahah!



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!