Info

avatar Ten blog rowerowy jest prowadzony przez causeilovemybike z miasta Zelów. Przejechałem 4396.94 kilometrów, z czego 118.53 w terenie. Moja średnia prędkość to 20.29 km/h
Chcesz wiedzieć więcej o mnie?.

baton rowerowy bikestats.pl

Kontakt


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy causeilovemybike.bikestats.pl

Licznik odwiedzin


Od 16 października mój blog odwiedziło Liczniki odwiedzin osób;)
Dane wyjazdu:
47.32 km 0.00 km teren
02:18 h 20.57 km/h:
Maks. pr.:41.60 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lalunia

It was spontaneous, wasn`t it?

Środa, 8 września 2010 · dodano: 08.09.2010 | Komentarze 0

O 15 zadzwonił Łukaniu i zapytał, czy jadę na odpust do Szczercowa;) Rowerem!

No pewnie, że jadę, innej odpowiedzi w tym przypadku udzielić nie mogłem;)

Kilka minut po 16 zjawiłem się u kolegi i pojechaliśmy:)

W drodze dowiedziałem się, że on nie wie dokładnie co z tym odpustem, ale tata mu powiedział, że zwykle w tym czasie jest:)

Odcinek przez Sobki był mega szybki, wiaterek w plecy, a więc 40 kilometrów na godzinkę bez większego pedałowania;)

I tak sobie jechaliśmy, jechaliśmy, zbliżaliśmy się do skrzyżowania, byliśmy jakieś 150m od niego i Łukaniu powiedział, że już musi hamować, bo ma słabe hamulce, a właściwie posiada tylko przedni. No i efekt był taki, że i tak się we mnie wjebal, a potem wpierdzielił na skrzyżowanie przed samochodami:) Ale jak to on zwykle mawia "do samochodów to było jeszcze jak stąd do nieba".

Potem trochę musiałem palacza jednego poganiać poganiać;) Albo czekać:)

Na kolejnym skrzyżowaniu już we mnie nie wjechał, bo to ja jechałem za nim:)

Potem stanęlismy w Wafelku:) i na odpust;p

Oczywiście nie wiedzieliśmy gdzie sie miał odbywac, ale tubylcy powiedzieli, że na targowicy:)

Jako, że nie wiedziałem, gdzie jest targowica dokładnie, zadzwoniłem do babci i mi powiedziała:)

I gites;p

Odpust był, a jakże! Dzieciaki bawiły się petardami, karuzele, wata cukrowa i popcorn, pełen wypas;)

Troszkę się pokręciliśmy i znowu w drogę:P Obowiązkowo wizyta w Wafelku.

Łukaniu znowu zamulał, tak sobie jechałem i śpiewałem, oglądam się, patrze, Łukaniu hoho daleko za mną, to stoję i czekam... Jedzie! I się jeszcze pyta "A co ty tutaj robisz?". "Czekam na Ciebie...", a Łukaniu odpowiada, że grzybków szukał po rowach... Ręce opadają, hahaha!

Jednakże jakoś dojechaliśmy, Łukaniu stwierdził, że dzisiaj sił nie miał, no zauważyłem to, ale jak się mówi, "jutro będzie lepiej!", na pewno:):)

Generalnie spontan jest okej, a spontaniczny wyjazd rowerem to już w ogóle bajka;)



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!